Krzysztof Leski Krzysztof Leski
215
BLOG

Rokita vs. Kornatowski: sinusoida

Krzysztof Leski Krzysztof Leski Polityka Obserwuj notkę 66
Krzywa mego oglądu sprawy tytułowej zmienia kształt. Dziś od południa rosło we mnie przekonanie, że Jan Rokita zbyt łatwo przyklasnął tezom Dziennika, za ostro mówi o roli Konrada Kornatowskiego w sprawie z 1986 i może będzie musiał przeprosić. Ale spostrzegłem, że w wersji obecnego komendanta policji jest luka.

Wg Dziennika śledztwo w sprawie śmierci Tadeusza Wądołowskiego w komisariacie MO w Gdyni miało dwa etapy: formalny i nieformalny. Pierwszy od 21 X 1986 do 3 VI 1987, dwie instancje, obie sprawę umorzyły. Kornatowski mówi, że nie prowadził i nie umarzał tych śledztw. Kontrdowodu na razie brak. Zgaduję, że w tej części Dziennik i Rokita mogą się mylić, i za co przyjdzie im może zapłacić.

Jest jednak etap drugi, nieformalny. Już po prawomocnym umorzeniu śledztwa, w sierpniu i październiku 1987, to Kornatowski miał dwukrotnie przesłuchać biegłego obducenta, który zbadawszy zwłoki wydał opinię o przyczynie śmierci aresztanta - twierdzi ekspert, który badał akta na zlecenie komisji Rokity. Same przesłuchania i włączenie protokołów do akt sprawy - już to byłoby naruszenie prawa.

Rokita w Dzienniku: Jak już wszystko poumarzano, trupa pochowano, wydarzyło się coś niezwykłego. Mogę się jedynie domyślać, że kogoś zaniepokoiły akta. Ten ktoś powiedział: słuchajcie towarzysze, to nie są dobre akta. Ktoś kiedyś może do nich powrócić. Wy zaś towarzyszu Kornatowski musicie uzupełnić akta o bezsporny dowód, że to była naturalna śmierć. I towarzysz Kornatowski zabrał się do pracy. Wbrew wszystkim procedurom, wbrew kodeksowi postępowania karnego, spotkał się z ekspertem od sekcji zwłok. Kazał mu sfabrykować dowód, że bicie nie ma związku ze śmiercią. No i przesłuchał, pozaprawnie, tego doktora raz jeszcze.

Mam w ręku opinię eksperta. Sama w sobie chyba nie uzasadnia słów Rokity, ale daje do myślenia. Wg akt przesłuchiwany przez Kornatowskiego obducent prostuje samego siebie: W czasie sekcji... nie stwierdziłem złamania kości nosa, a obfite krwawienie mogło być następstwem jego stłuczenia. Stwierdzony obrzęk płuc i mózgu mógł być następstwem ostrej lewokomorowej niewydolności krążenia. Prostuję, obrzęk mózgu i płuc był następstwem niewydolności krążenia... Nadto oświadczam, że użycie środków przymusu fizycznego, tj. uderzenie pałką milicyjną, nie miało związku ze zgonem (podkreślenia moje - KL).

Kornatowski zaś do tego nieformalnego etapu sprawy jak dotąd się nie odniósł. To nie uzasadnia raczej tezy, iż rację ma Rokita. Ale każe mi wstrzymać się z tezą, że Kornatowski jest tu tylko skrzywdzony. Parabola zmieniła się w sinusoidę. Co jutro?

Salonowa lista prezentów Bawcie się dobrze ChęP: -3/6   ChęK: -3/6   ChęS: -3/6 . Półbojkotuję "lubczasopisma" Baby od chłopa nie odróżniacie! Protestuję przeciwko brakowi Freemana

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (66)

Inne tematy w dziale Polityka