Wojewoda mazowiecki w trybie nadzoru nad Radą Warszawy unieważnił jej uchwałę, w której radni odmawiali wygaszenia mandatu HGW. Rzecz dzieje się parę tygodni po werdykcie TK, iż przepis, na którym swoje żądania oparł wojewoda, jest sprzeczny z Konstytucją. A mi się wydaje, że... wojewoda zrobił dobrze!
Już widzę komentarze fachowców od prawa, odsądzające mnie od czci i wiary ;) Ale swoje rozumowanie opieram na swoim własnym rozumieniu prawa. Oto ono.
W grudniu Hanna Gronkiewicz-Waltz złożyła po ustawowym terminie oświadczenie majątkowe męża. Tego już właściwie nikt nie kwestionuje.
Pod koniec stycznia, gdy minął miesiąc przewidziany na samodzielną decyzję rady miasta, wojewoda zażądał od niej, by zdjęła HGW z urzędu. Działał na podstawie wciąż obowiązującej ustawy. Pod koniec lutego rada w uchwale odrzuciła żądanie.
10 dni później TK zdelegalizował odnośny przepis. Teraz wojewoda uznał, jeśli dobrze go rozumiem, że jego decyzja na podstawie ówczesnego prawa była słuszna. Zatem odmowa rady była niesłuszna, a on musi tę odmowę unieważnić, bo ma ustawowy obowiązek nadzoru nad poprawnością działań rady.
Wprawdzie TK oświadczył, że samorządowcy, którzy spóźnili się z oświadczeniami, a do dnia wydania wyroku nie zdążyli stracić mandatów - nie stracą ich wcale. Wojewoda jednak miał do czynienia z uchwałą, która łamała ówczesne prawo, a nie z problemem, kto jest prezydentem miasta. I zrobił, co uważał za właściwe.
HGW oczywiście pozostanie prezydentem Warszawy. Postanowi o tym najpewniej WSA. Ale bardzo jestem ciekaw, w jaki sposób to zrobi: wbrew mojej intuicji unieważni sprzeciw wojewody, czy odwoła się wprost do werdyktu TK...
PS. Zatem motywy wojewody nie są polityczne: wie, że i tak nie zdejmie HGW, tylko mu się dostanie. A raczej - już się dostało, bo oto komentarz z onetu: Walczymy do końca, nawet złamaną łopatką...



Komentarze
Pokaż komentarze (25)