Julia Pitera i Joanna Senyszyn razem w obronie immunitetu Małgorzaty Ostrowskiej. Jedna z chwil, gdy chce się zawołać: Nie o take Polske...
PO chyba nie zdaje sobie sprawy, ile straciła w głosowaniu z ubieglego piątku pomimo wszelkich okoliczności łagodzących.Tak, w PiSie też było parunastu niepewnych. Tak, Samoobrona też się posypała. Tak, zarzuty prokuratury budzą wątpliwości, a wniosek o natychmiastowe aresztowanie wydaje się pochopny. Tak, niektóre wypowiedzi min. Zbigniewa Ziobry są kompromitujące, zwłaszcza ta o związku sprawy Ostrowskiej z aferą paliwową. Tak, teza, iż odrzucenie wniosku storpeduje śledztwo w tej aferze, świadczy tylko o jakości tego śledztwa lub politycznej histerii. Itp., itd.Tak, bywało w dziejach niedawnych, że to PiS odrzucał propozycje PO, by znieść immunitet.
I co z tego? Nic z tego. Nie chodzi o PiS, Ostrowską aferę paliwową ani dzieje Sejmu. Chodzi o PO, która dała smutny przykład hipokryzji. Przywołuje różne zachowania PiSu w tej kadencji, ale zapomina, że chodziło o sprawy o zniesławienie. Sam przepis kk jest absurdalny, wnioski o kary z tego przepisu są absurdalne, więc wnioski o uchylenie immunitetu w takich sprawach też są absurdalne. Przy takim nagromadzeniu absurdów aż szkoda dyskutować o tych przypadkach.
Casus Ostrowskiej idealnie pasuje do schematu, który ludzie Platformy przedstawiali jako wzorzec sytuacji, w której immunitet trzeba znieść. Zarzut prokuratury jest kryminalny i nie ma związku z działalnością polityczną posłanki. Argument, że nie teraz, bo Ziobro wyruszył na prokuratorską krucjatę przeciwko opozycji, jest świetny - zasługuje na uwiecznienie w polskim kabarecie politycznym. Jeśli takowy jeszcze istnieje gdziekolwiek poza samym parlamentem.



Komentarze
Pokaż komentarze (79)