Humanitarna misja eksporterów
Nie chodzi, rzecz jasna, o zapewnienie bezpieczeństwa żywnościowego sytej i zamożnej Europie, chociaż pełnoskalowa wojna na Ukrainie, a wcześniej pandemia COVID-19 uświadomiły nam, że bezpieczeństwo, także żywnościowe, nie jest dane nam raz na zawsze. Jednak ta kwestia jest nierozerwalnie powiązana z bezpieczeństwem w innych obszarach oraz z odpowiedzią na pytanie: Qvo vadis Europa?
Nie tylko polityka Putina i Łukaszenki, nie tylko niestabilna sytuacja polityczna w wielu rozwijających się państwach, ale właśnie plaga głodu jest jednym z kluczowych powodów wzrastającej fali migracyjnej, z którą ma problem Europa. W licznych krajach Afryki dostęp do żywności pozostaje niezwykle utrudniony. Dziesiątki milionów mieszkańców tego kontynentu są zagrożone śmiercią głodową.
Kiedy mówimy o eksporcie polskiej żywności poza Unię Europejską, zwłaszcza do Afryki, to pamiętajmy, że ma on wymiar nie tylko biznesowy, lecz również humanitarny. Im mocniejsza obecność naszych przedsiębiorców na tym kontynencie, tym większa pomoc dla społeczeństw cierpiących z powodu niedostatku żywności. Powodów, dla których Afryka zmaga się z głodem, jest kilka. Przede wszystkim to zmiany klimatyczne (co dedykuję uwadze tych wszystkich, którzy uważają, że nie trzeba odchodzić od węgla), zachwianie globalnych łańcuchów oraz agresywna polityka koncernów, które zabierają ziemię uprawną na swoje cele. Zdarza się, że wykorzystują ją tylko na potrzeby własne, a produkty nie trafiają do afrykańskich odbiorców.
Potrzebne kompleksowe spojrzenie na eksport polskiej żywności
Z tego powodu na eksport żywności – polskiej i unijnej w ogóle – trzeba patrzeć kompleksowo. Należy porzucić myślenie segmentowe: tu drób z polskich hodowli, tam polskie zboże, a jeszcze gdzie indziej ryby z polskich połowów dalekomorskich. Każdy z tych elementów ma duże znaczenie. Przykładowo, co roku polscy armatorzy dalekomorscy dostarczają dzięki swoim połowom ok. 300 mln pełnowartościowych posiłków mieszkańcom Afryki, zaś polski eksport drobiu systematycznie rośnie. W mijającym roku w porównaniu z rokiem poprzednim wzrósł aż o jedną czwartą. Co do zbóż – 60% polskiej pszenicy trafia właśnie na rynki afrykańskie.
Chyba wszyscy jesteśmy zgodni, że na bezpieczeństwo trzeba patrzeć całościowo, we wszystkich jego wymiarach, nie tylko w militarnym. W podobny sposób należy traktować polski eksport żywności i polskich eksporterów. Udzielać im wsparcia, zachęcać do łączenia sił, pomagać w umacnianiu pozycji na rynkach państw rozwijających się. Te działania powinny być podejmowane w trosce nie tylko o naszą gospodarkę, ale o stabilizację sytuacji w Afryce. W przeciwieństwie do Europy, to kontynent o dużej dynamice demograficznej. Przykładowo, już za kilkanaście lat Nigeria będzie trzecim, po Chinach i Indiach, najludniejszym państwem globu. W naturalny sposób Afryka będzie dostarczała pracowników wyludniającej się Europie. Chodzi jednak o to, abyśmy mogli zapraszać tych, którzy będą tworzyć naszą wspólną przyszłość, a nie zmagać się z problemem nielegalnych migrantów. Do tego zaś konieczna jest nasza – polska i europejska – pomoc. Również w obszarze bezpieczeństwa żywnościowego.
Poczucia bezpieczeństwa i stabilności oraz nadziei, że sprawy potoczą się w dobrym kierunku – tego wszystkim Państwu życzę na nadchodzący, 2025 rok. Niech będzie rokiem optymizmu i dobrych nowin!



Komentarze
Pokaż komentarze (3)