Shutterstock
Shutterstock
Krzysztof Przybyl Krzysztof Przybyl
254
BLOG

ETS musi się zmienić, jeżeli chcemy uratować polski przemysł

Krzysztof Przybyl Krzysztof Przybyl Gospodarka Obserwuj notkę 16
Unia Europejska nie chce porzucać polityki klimatycznej. Ale jeśli chce ją obronić politycznie i gospodarczo, musi wreszcie przestać udawać, że każdą branżę da się zdekarbonizować w ten sam sposób. Dziś najważniejsza korekta ETS powinna polegać na jednym: pieniądze z systemu muszą wspierać także te sektory, w których bezpośrednia elektryfikacja jest technologicznie lub ekonomicznie niewykonalna. Bez tego Europa nie zbuduje zielonego przemysłu. Zbuduje za to kolejną falę sprzeciwów, zamknięć, redukcji zatrudnienia i przenoszenia produkcji poza UE.

To właśnie dlatego dyskusja o reformie ETS jest tak ważna. Sam kierunek jest słuszny: Komisja Europejska dostrzegła już, że europejski przemysł działa dziś pod ogromną presją wysokich cen energii i ostrej konkurencji globalnej. Dekarbonizacja ma stać się siłą napędową wzrostu, a nie drogą do deindustrializacji. Problem pojawia się wtedy, gdy wsparcie dla przemysłu zaczyna być rozumiane prawie wyłącznie jako elektryfikacja, rozwój sieci, kontrakty PPA i modne „technologie przełomowe”. Owszem, są to ważne elementy, ale nie mogą być jedyną odpowiedzią dla całej gospodarki przemysłowej.

Przemysł chemiczny na równi pochyłej

Z polskiej perspektywy szczególnie istotny jest w tym kontekście przemysł chemiczny. Nie tylko dlatego, że należy do najbardziej energochłonnych, ale także dlatego, że jest dzisiaj w epicentrum europejskiej dekoniunktury. Według najnowszych danych Cefic tempo zamykania zakładów chemicznych w Europie wzrosło od 2022 r. sześciokrotnie; łącznie chodzi już o 37 mln ton mocy produkcyjnych, czyli ok. 9 proc. europejskich zdolności produkcyjnych oraz 20 tys. bezpośrednio (i bezpowrotnie) utraconych miejsc pracy. To sygnał, że cała europejska chemia znalazła się pod presją kosztów, regulacji i słabnącej konkurencyjności. W takim otoczeniu dla polskiego przemysłu chemicznego kwestia neutralności technologicznej w wydatkowaniu środków z ETS staje się sprawą strategiczną.

Nie można mylić celu z narzędziami. Dekarbonizacja to cel, a nie jedna technologia. W wielu branżach przemysłowych nie da się po prostu „przełączyć” procesów na prąd. Część emisji ma charakter procesowy, część wynika ze specyfiki technologii, a część inwestycji wymaga innych ścieżek redukcji niż bezpośrednia elektryfikacja. Jeśli Unia Europejska chce naprawdę obniżać emisje, a nie tylko premiować te sektory, które najłatwiej wpisać w jeden model transformacji, powinna zapisać jasno, że finansowanie z ETS musi być dostępne także dla inwestycji dekarbonizacyjnych w sektorach energochłonnych, w których bezpośrednia elektryfikacja jest technologicznie lub ekonomicznie niewykonalna. Tylko takie podejście będzie zarazem uczciwe i skuteczne.

ETS dla Polski to kwestia miejsc pracy

To również sprawdzian dla polskich władz. Rząd nie może traktować dyskusji o ETS wyłącznie jako sporu o kolejne unijne regulacje. Dla Polski jest to kwestia miejsc pracy, inwestycji i bezpieczeństwa gospodarczego. Dane GUS pokazują, że w styczniu przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw było o 0,8 proc. niższe niż rok wcześniej, a obraz przemysłu pogarsza także lutowy PMI dla Polski, który spadł do 47,1 pkt, sygnalizując kurczenie się aktywności, spadek nowych zamówień i redukcje zatrudnienia. Rząd już teraz musi mierzyć się z osłabieniem rynku pracy w przemyśle, z zamykaniem kolejnych instalacji, z rosnącą presją na firmy i z realnym ryzykiem przenoszenia produkcji tam, gdzie energia jest tańsza, a polityka mniej kosztowna.

Musimy być mądrze proeuropejscy

Dlatego Polska powinna być i w tej debacie proeuropejska, ale nie naiwna. Powinna bronić celu, jakim jest dekarbonizacja gospodarki, ale jednocześnie twardo domagać się korekty instrumentów, które dziś zbyt często uderzają w przemysł zamiast pomagać mu się modernizować. Obrona polskiego przemysłu nie stoi w sprzeczności z obroną europejskiego projektu. Przeciwnie: jeśli Europa nie ochroni swojej bazy przemysłowej, to sama podkopie społeczne poparcie dla transformacji.
Najkrócej mówiąc: Europa nie potrzebuje słabszej polityki klimatycznej. Potrzebuje polityki mądrzejszej. A mądrzejszy ETS to taki, który nie karze tych branż, których nie da się po prostu zelektryfikować. Inaczej będziemy mieli do czynienia z sytuacją, jak w znanej anegdocie o człowieku, który odzwyczajał konia od jedzenia: już prawie mu się udało, ale koń padł. 

Krzysztof Przybył jest prezesem Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego, znanej od ponad trzydziestu lat jako organizator konkursu „Teraz Polska”. W ramach tej inicjatywy wyróżniono setki polskich firm, oferujących najlepsze produkty i usługi, które dzięki swoim walorom jakościowym, technologicznym i użytkowym wyróżniają się na rynku oraz mogą być wzorem dla innych. Cel Fundacji to promocja dobrych, polskich marek, a jednocześnie przyczynianie się do wzmacniania marki Polska w Europie i na świecie.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Gospodarka