Shutterstock
Shutterstock
Krzysztof Przybyl Krzysztof Przybyl
91
BLOG

ETS musi się zmienić, jeżeli chcemy uratować polski przemysł

Krzysztof Przybyl Krzysztof Przybyl Gospodarka Obserwuj notkę 4
Unia Europejska nie chce porzucać polityki klimatycznej. Ale jeśli chce ją obronić politycznie i gospodarczo, musi wreszcie przestać udawać, że każdą branżę da się zdekarbonizować w ten sam sposób. Dziś najważniejsza korekta ETS powinna polegać na jednym: pieniądze z systemu muszą wspierać także te sektory, w których bezpośrednia elektryfikacja jest technologicznie lub ekonomicznie niewykonalna. Bez tego Europa nie zbuduje zielonego przemysłu. Zbuduje za to kolejną falę sprzeciwów, zamknięć, redukcji zatrudnienia i przenoszenia produkcji poza UE.

To właśnie dlatego dyskusja o reformie ETS jest tak ważna. Sam kierunek jest słuszny: Komisja Europejska dostrzegła już, że europejski przemysł działa dziś pod ogromną presją wysokich cen energii i ostrej konkurencji globalnej. Dekarbonizacja ma stać się siłą napędową wzrostu, a nie drogą do deindustrializacji. Problem pojawia się wtedy, gdy wsparcie dla przemysłu zaczyna być rozumiane prawie wyłącznie jako elektryfikacja, rozwój sieci, kontrakty PPA i modne „technologie przełomowe”. Owszem, są to ważne elementy, ale nie mogą być jedyną odpowiedzią dla całej gospodarki przemysłowej.

Przemysł chemiczny na równi pochyłej

Z polskiej perspektywy szczególnie istotny jest w tym kontekście przemysł chemiczny. Nie tylko dlatego, że należy do najbardziej energochłonnych, ale także dlatego, że jest dzisiaj w epicentrum europejskiej dekoniunktury. Według najnowszych danych Cefic tempo zamykania zakładów chemicznych w Europie wzrosło od 2022 r. sześciokrotnie; łącznie chodzi już o 37 mln ton mocy produkcyjnych, czyli ok. 9 proc. europejskich zdolności produkcyjnych oraz 20 tys. bezpośrednio (i bezpowrotnie) utraconych miejsc pracy. To sygnał, że cała europejska chemia znalazła się pod presją kosztów, regulacji i słabnącej konkurencyjności. W takim otoczeniu dla polskiego przemysłu chemicznego kwestia neutralności technologicznej w wydatkowaniu środków z ETS staje się sprawą strategiczną.

Nie można mylić celu z narzędziami. Dekarbonizacja to cel, a nie jedna technologia. W wielu branżach przemysłowych nie da się po prostu „przełączyć” procesów na prąd. Część emisji ma charakter procesowy, część wynika ze specyfiki technologii, a część inwestycji wymaga innych ścieżek redukcji niż bezpośrednia elektryfikacja. Jeśli Unia Europejska chce naprawdę obniżać emisje, a nie tylko premiować te sektory, które najłatwiej wpisać w jeden model transformacji, powinna zapisać jasno, że finansowanie z ETS musi być dostępne także dla inwestycji dekarbonizacyjnych w sektorach energochłonnych, w których bezpośrednia elektryfikacja jest technologicznie lub ekonomicznie niewykonalna. Tylko takie podejście będzie zarazem uczciwe i skuteczne.

ETS dla Polski to kwestia miejsc pracy

To również sprawdzian dla polskich władz. Rząd nie może traktować dyskusji o ETS wyłącznie jako sporu o kolejne unijne regulacje. Dla Polski jest to kwestia miejsc pracy, inwestycji i bezpieczeństwa gospodarczego. Dane GUS pokazują, że w styczniu przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw było o 0,8 proc. niższe niż rok wcześniej, a obraz przemysłu pogarsza także lutowy PMI dla Polski, który spadł do 47,1 pkt, sygnalizując kurczenie się aktywności, spadek nowych zamówień i redukcje zatrudnienia. Rząd już teraz musi mierzyć się z osłabieniem rynku pracy w przemyśle, z zamykaniem kolejnych instalacji, z rosnącą presją na firmy i z realnym ryzykiem przenoszenia produkcji tam, gdzie energia jest tańsza, a polityka mniej kosztowna.

Musimy być mądrze proeuropejscy

Dlatego Polska powinna być i w tej debacie proeuropejska, ale nie naiwna. Powinna bronić celu, jakim jest dekarbonizacja gospodarki, ale jednocześnie twardo domagać się korekty instrumentów, które dziś zbyt często uderzają w przemysł zamiast pomagać mu się modernizować. Obrona polskiego przemysłu nie stoi w sprzeczności z obroną europejskiego projektu. Przeciwnie: jeśli Europa nie ochroni swojej bazy przemysłowej, to sama podkopie społeczne poparcie dla transformacji.
Najkrócej mówiąc: Europa nie potrzebuje słabszej polityki klimatycznej. Potrzebuje polityki mądrzejszej. A mądrzejszy ETS to taki, który nie karze tych branż, których nie da się po prostu zelektryfikować. Inaczej będziemy mieli do czynienia z sytuacją, jak w znanej anegdocie o człowieku, który odzwyczajał konia od jedzenia: już prawie mu się udało, ale koń padł. 

Krzysztof Przybył jest prezesem Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego, znanej od ponad trzydziestu lat jako organizator konkursu „Teraz Polska”. W ramach tej inicjatywy wyróżniono setki polskich firm, oferujących najlepsze produkty i usługi, które dzięki swoim walorom jakościowym, technologicznym i użytkowym wyróżniają się na rynku oraz mogą być wzorem dla innych. Cel Fundacji to promocja dobrych, polskich marek, a jednocześnie przyczynianie się do wzmacniania marki Polska w Europie i na świecie.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Gospodarka