Projekt, zaprezentowany m.in. przez przewodniczącą sejmowej Komisji Ochrony Środowiska Urszulę Pasławską, przewiduje obowiązek uzgodnienia utworzenia rezerwatu z właściwą radą gminy, co najmniej 90-dniowe upublicznienie projektu zarządzenia, a także udział samorządu nie tylko przy tworzeniu rezerwatu, lecz również przy jego późniejszym powiększaniu, zmianie celów ochrony, zmniejszeniu obszaru lub likwidacji. Przewidziano też dwa mechanizmy równoważące: milczącą zgodę rady gminy po 30 dniach braku stanowiska oraz możliwość uchylenia odmowy przez wojewodę, jeśli przemawia za tym interes społeczny.
Więcej praw dla lokalnych wspólnot: dobry kierunek
Największym błędem naszego państwa w wielu obszarach polityki publicznej jest przekonanie, że wystarczy decyzja administracyjna wydana w Warszawie, a społeczna akceptacja przyjdzie później sama. Tymczasem w sprawach tak wrażliwych jak korzystanie z przestrzeni, własność, rozwój lokalny czy ograniczenia inwestycyjne taka logika coraz częściej prowadzi do konfliktu. Ochrona przyrody nie powinna być realizowana przeciw mieszkańcom, lecz razem z nimi.
Dziś obowiązujący model jest inny. Rezerwat ustanawia regionalny dyrektor ochrony środowiska w drodze zarządzenia, a obecne przepisy nie przewidują formalnego uzgodnienia tej decyzji z radą gminy. W praktyce mogą odbywać się konsultacje, mieszkańcy i samorządy mogą zgłaszać uwagi, ale ich głos nie ma charakteru wiążącego. To oznacza, że lokalna wspólnota może być wysłuchana, ale nie współdecyduje. Projekt zmienia właśnie ten punkt ciężkości: z modelu czysto administracyjnego na model bardziej partycypacyjny i samorządowy.
To kierunek słuszny także z jednego szerszego powodu. W Polsce w ogóle trzeba mocniej angażować społeczności lokalne, bo to właśnie samorządy cieszą się znacznie większym zaufaniem obywateli niż centralne instytucje polityczne. Z badań CBOS wynika, że władzom lokalnym miasta lub gminy ufa blisko trzy czwarte respondentów. Dla porównania zaufanie do Sejmu i Senatu deklaruje 41 proc. badanych. Ośrodek podsumowuje, że obok instytucji związanych z bezpieczeństwem to właśnie władze lokalne należą do najlepiej ocenianych instytucji publicznych w Polsce.
Samorząd nie jest oczywiście nieomylny, ale jest bliżej mieszkańców, lepiej rozumie lokalny kontekst i ponosi polityczną odpowiedzialność za skutki decyzji. W sprawach dotyczących rezerwatów ma to szczególne znaczenie, bo chodzi nie tylko o ochronę przyrody (cel szlachetny i istotny), ale o konkretne konsekwencje dla gminy: planowania przestrzennego, inwestycji, infrastruktury i codziennego funkcjonowania mieszkańców.
Samorządy nie zablokują tworzenia rezerwatów
Przeciwnicy projektu mogą stwierdzić, że procedura stanie się dłuższa. To prawda. Ale szybkość nie jest jedyną wartością państwa prawa. W sprawach dotyczących wspólnego dobra liczy się również przejrzystość, akceptacja społeczna i poczucie współodpowiedzialności.
Ten projekt jest potrzebny, bo przyroda wymaga ochrony, ale państwo nie powinno chronić jej w sposób, który marginalizuje ludzi najbardziej związanych z danym miejscem. Więcej zaufania, więcej dialogu i więcej realnego udziału lokalnych wspólnot – to jest kierunek, który warto dziś w Polsce wzmacniać. Który trzeba wzmacniać.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)