123RF
123RF
Krzysztof Przybyl Krzysztof Przybyl
67
BLOG

Polski atom za dziesięć lat – czy polski przemysł dotrwa do tego czasu?

Krzysztof Przybyl Krzysztof Przybyl Gospodarka Obserwuj notkę 6
Orlen ogłosił, że we Włocławku powstanie pierwszy w Europie mały reaktor jądrowy BWRX-300, zbudowany razem z Synthosem. W tym zdaniu kluczowe jest sformułowanie: „pierwszy w Europie”, bowiem SMR-y to pieśń przyszłości – nieodległej, lecz jednak przyszłości. W ciągu najbliższej dekady koncern ma zbudować dwie takie małe elektrownie. Czy są one potrzebne? Bezwzględnie tak. Czy na tym może bazować polski program budowy zeroemisyjnej energetyki? Nie może. Niepokoi to, że prócz zapowiedzi niewiele się dzieje.

Dyskusje zamiast działań

Bez elektrowni atomowych nie uda się zbilansować energetyki po odejściu od węgla, a uzależnienie od importu energii byłoby dla Polski śmiertelnie niebezpieczne. To trochę tak, jak odpuścić sobie modernizację armii, licząc na pomoc sojuszników. Z drugiej strony nie jest możliwe ani nie jest celowe inwestowanie jedynie w atom. Ważna jest rozsądna dywersyfikacja, w której znajdzie swoje miejsce mały i duży atom, ale także morskie i lądowe farmy wiatrowe tudzież fotowoltaika.

Mam jednak wrażenie, że od wielu lat dyskutujemy, zapowiadamy, kreślimy mniej czy bardziej śmiałe scenariusze, a wciąż jesteśmy blisko punktu wyjścia. Polska ma szalenie drogą energię, pochodzącą w dużej mierze z węgla. Powstanie pierwszego bloku „dużej” elektrowni atomowej w Choczewie szacowane jest na 2035 rok, zaś dopiero za trzy lata mają się rozpocząć prace wykonawcze. Druga elektrownia, niezbędna dla zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego, to w ogóle wielka niewiadoma. Rządzący starannie unikają konkretnych deklaracji na ten temat.

Weto ws. farm wiatrowych opóźni budowę zeroemisyjnej energetyki

Do listy problemów doszło prezydenckie weto ws. „ustawy wiatrakowej”. Rządząca większość spróbowała praktyki, którą jej poprzednicy przećwiczyli w czasie pandemii koronawirusa, polegającej na tym, że do ustawy niebudzącej kontrowersji wrzuca się niezwiązane z jej treścią, ale za to kontrowersyjne zapisy. I tak w jednej ustawie znalazły się zapisy o zamrożeniu cen energii oraz przepisy liberalizujące warunki budowy farm wiatrowych. Wybieg się nie udał, prezydent ustawę zawetował. Przede wszystkim dlatego, że inwestycje w farmy wiatrowe stały się dla prawej strony sceny politycznej kwestią ideologiczną, a nie sprawą zdrowego rozsądku. I tak debatujemy, straszymy wiatrakami, wiążemy nadzieję z mitycznymi „bezpiecznymi technologiami węglowymi”, a rachunki za energię są – coraz wyższe.

Polski przemysł stoi przed groźbą katastrofy

W sprawie bezpieczeństwa energetycznego miał istnieć ponadpolityczny kompromis, przynajmniej tak zapewniali politycy. Okazało się, że gdy zejść na poziom szczegółów, tego kompromisu nie ma. A zegar tyka. Wyższe ceny energii to nie tylko ogromne obciążenie dla kieszeni konsumentów, lecz hamulec konkurencyjności polskiej gospodarki. Mogliśmy się o tym przekonać latem tego roku, kiedy w – rzadkich co prawda – okresach upałów gwałtownie rosło zapotrzebowanie na energię. Odnawialne źródła nie były w stanie pokryć tego zapotrzebowania i niezbędne stało się korzystanie z drogich źródeł konwencjonalnych. Im większe zapotrzebowanie, tym większe skoki cen energii na rynku hurtowym. W Polsce, przypomnijmy, nadal około połowy mocy pochodzi z elektrowni węglowych.

Polska należy do najbardziej uprzemysłowionych państw UE, sektor przemysłowy odpowiada za ok. 20% PKB. Nie da się utrzymać tego poziomu bez zapewnienia konkurencyjnych cen energii, a tych – bez szybkiego odejścia od węgla. Refleksja nasuwa się sama: cóż z tego, że za dziesięć lat, jeśli dobrze pójdzie, będziemy świętować otwarcie pierwszego bloku w Choczewie i pierwszego małego reaktora we Włocławku, skoro do tego czasu nasz przemysł może być tylko cieniem dawnej świetności? 

Krzysztof Przybył jest prezesem Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego, znanej od ponad trzydziestu lat jako organizator konkursu „Teraz Polska”. W ramach tej inicjatywy wyróżniono setki polskich firm, oferujących najlepsze produkty i usługi, które dzięki swoim walorom jakościowym, technologicznym i użytkowym wyróżniają się na rynku oraz mogą być wzorem dla innych. Cel Fundacji to promocja dobrych, polskich marek, a jednocześnie przyczynianie się do wzmacniania marki Polska w Europie i na świecie.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Gospodarka