8 obserwujących
100 notek
68k odsłon
  376   0

Drugie "Wesele" po 17 latach czyli czy szokować za wszelką cenę ...

Film widziałem wczoraj.

Podobał mi się - jak mówią nastolatki - niezazbytnio.


Moim zdaniem nie najszczęśliwsze było zestawienie i ciągłe przeplatanie dwóch płaszczyzn czasowych.

Czasy współczesne i pokazanie w nich polskich wad to temat zabawny.

Groteskowy.

Tymczasem czasy okupacyjne, ówczesny antysemityzm który doprowadził do pogromów, mordowania Żydów, palenia ich żywcem w stodołach ...

To zupełnie inna opowieść zasługująca na oddzielny film.

Film wyłącznie w konwencji dramatu.

Mieszanie tego z infantylną komedyjką o piciu wódeczki na weselu jest słabym pomysłem.

Smarzowski zawsze szokuje.

Takie ma modus operandi.

Rozumiem co chciał osiągnąć.

Pokazać podobieństwa Polaków współczesnych i tamtych żyjących przed 80-ciu laty.

Nacjonalizm, antysemityzm, ksenofobią, fałszywy katolicyzm, pogarda, brutalność, brak empatii...

To cechy ponadczasowe. 

Nieśmiertelne. 

I nie ma się co obrażać na Smarzowskiego  

On nie wymyślił Jedwabnego.

Tacy Polacy byli i tacy żyją dzisiaj.

Całe szczęście nie tylko tacy.

Byli i są też inni.

Nie mordujący ale ratujący innych z narażeniem życia.

Właściciele tej drugiej stodoły, tej w której Żydów ukrywano.


Ale jak mówiłem, przemieszanie tych dwóch tematów - pogromów i palenia w stodole ludzi ze współczesnym wiejskim weselem, muzyką disco polo, prymitywnymi zabawami w stylu " Czterej jeźdźcy Apokalipsy" albo "kto pierwszy przyniesie stanik"... etc jest błędem.

Komediodramat nie jest moim ulubionym gatunkiem.

Albo dramat albo komedia.

Przynajmniej w tak ważnych kwestiach.

Ale to tylko moje zdanie.

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura