16 obserwujących
502 notki
222k odsłony
294 odsłony

bł. Jan Antonin Bajewski

http://www.franciszkanie.pl/news.php?id=5293
http://www.franciszkanie.pl/news.php?id=5293
Wykop Skomentuj

Jan Eugeniusz urodził się, 17.i.1915 r., w czasie I wojny światowej, w Wilnie, mieście zamieszkałym głównie przez Polaków (ok. 54%) i Żydów (ok. 42%). Był synem zecera, a później właściciela drukarni, zamożnego Jana (zm. 1938, Wilno) i Anieli z domu Wińkowska. Miał trzech braci, którzy zmarli zaraz po narodzinach. Wychował się zatem jako jedynak. Ochrzczony został 14.iii.1918 r. w historycznym kościele dominikańskim pw. Świętego Ducha w rodzinnym mieście. Wilno znajdowało się wówczas ciągle w zaborze rosyjskim, ale kilkadziesiąt kilometrów na zachód znajdowała się linia frontu niemiecko-rosyjskiego. Ale w wyniku zwycięskiej bitwy pod Gorlicami (2-5.v.1915 r.) Niemcy podczas lata 1915 r. przesunęły front znacząco na wschód. W ix.1915 r. zajęły Wilno. Po raz pierwszy od ponad stu lat z miasta uszli Rosjanie… W rękach niemieckich miasto pozostało do roku 1918 r., gdy powstała Rzeczpospolita i przez kilka lat musiała walczyć o swe granice, także o Wilno, które przechodziło z rąk do rąk między Polakami a Rosjanami… W szóstym roku życia, gdy ważyły się losy Wilna (uciekający spod Warszawy w 1920 r. Rosjanie przekazali miasto Litwinom i dopiero tzw. bunt gen. Żeligowskiego doprowadził w 1922 r. do włączenia Wilna do odrodzonej Rzeczypospolitej), Jan zaczął uczęszczać do szkoły powszechnej w Wilnie. Po jej ukończeniu podjął dalszą naukę w Gimnazjum Realnym im. Joachima Lelewela, którego absolwentem był m.in. Witold Pilecki (1901, Ołoniec – 1948, Warszawa), który później, w czasie II wojny światowej, dobrowolnie udał się do obozu Auschwitz, by poinformować polskie władze o sytuacji w nim panującej, a po zakończeniu działań wojennych został zamordowany przez UB, zbrodniczą polsko-rosyjską siłę bezpieczeństwa powojennej republiki polskiej. Być może jego kolegą klasowym był Igor Andrejew (1915, Wilno – 1995, Warszawa), znany później prawnik, profesor Uniwersytetu Warszawskiego i … zbrodniarz czasów stalinowskich, który m.in. zasądził na śmierć Augusta Emila Fieldorfa „Nila” (1895, Kraków – 1953, Warszawa). Z tego gimnazjum przeniósł się do Gimnazjum Humanistycznego im. Adama Mickiewicza, istniejącego do dzisiaj. Nauczał tam wówczas m.in. Józef Rybicki (1901, Kołomyja – 1986, Warszawa), późniejszy dowódca Kierownictwa Dywersji (Kedyw) Okręgu Warszawa Armii Krajowej, działacz anty-komunistycznej „Wolności i Niezawisłości” (WiN) i więzień polityczny za czasów rosyjskiej republiki polskiej. Był uczniem wybitnie zdolnym. Miał łatwość przyswajania języków obcych i poznał w stopniu biegłym ich kilka. I to podczas lat gimnazjalnych poczuł powołanie. Po ukończeniu gimnazjum i zdaniu, z wynikiem bardzo dobrym, matury (16.vi.1933 r.), i po pokonaniu oporów rodziców, rozpoczął więc studia w Wyższym Seminarium Duchownym pw. św. Józefa w Wilnie. Po roku wszelako podjął bardziej radykalną decyzję. Zrezygnował mianowicie z kariery kapłana diecezjalnego, wystąpił i z seminarium i wstąpił do zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych (łac. Ordo Fratrum Minorum Conventualium – OFMConv), czyli franciszkanów konwentualnych, zwanych też czarnymi. Franciszkanie konwentualni od XIII w. są stróżami grobu i bazyliki pw. św. Franciszka w Asyżu. Tworzą i prowadzą klasztory w centrach miast, liczne sanktuaria, parafie i wydawnictwa. Angażują się w działalność w mediach, wśród osób uzależnionych oraz w działalność misyjną… Do zakonu przyjęty został 17.viii.1934 r. Dwa tygodnie później, 1.ix.1934 r., przywdział habit zakonny, pozyskał nowe imię – Antonin Maria - i rozpoczął roczny nowicjat w klasztorze założonym przez o. Maksymiliana Rajmunda Kolbe (1894, Zduńska Wola – 1941, Auschwitz) w Niepokalanowie… Rok później, 2.ix.1935 r., po ukończeniu nowicjatu na ręce gwardiana, o. Floriana Michała Koziury (1887 - 1966, Niepokalanów), złożył pierwsze śluby… Zaraz potem, 10.ix.1935 r., wyjechał na dalsze studia filozoficzno-teologiczne do Krakowa. Kraków był wówczas stolicą prowincji polskiej św. Antoniego z Padwy i bł. Jakuba Strzemię franciszkanów konwentualnych (prowincja warszawska Matki Bożej Niepokalanej powstała dopiero w 1939 r.). W tamtejszym klasztorze prowadzili, i prowadzą, Wyższe Seminarium Duchowne Franciszkanów. Tam Antonin kontynuował studia, które rozpoczął dwa lata wcześniej w Wilnie… W Krakowie zatem, 1.ix.1938 r., złożył profesję wieczystą, a pół roku później, 1.v.1939 r., z rąk sufragana krakowskiego, bpa Stanisława Rosponda (1877, Liszki – 1958, Kraków), otrzymał święcenia kapłańskie… Wówczas zakon skierował go z powrotem do posługi w klasztorze w Niepokalanowie. Przybył tam 2.vii.1939 r., na niecałe dwa miesiące przed atakiem niemieckim na Rzeczpospolitą. Gwardian klasztoru, o. Maksymilian Kolbe, uczynił go swoim drugim zastępca, czyli drugim wikarym klasztoru oraz redaktorem nowo założonego, formacyjnego pisma „Miles Immaculatae”, czyli łacińskiego odpowiednika wydawanego przez franciszkanów miesięcznika „Rycerz Niepokalanej” (którego nakład w 1938 r. osiągnął 800 tys. egzemplarzy!), przeznaczonego dla kapłanów… Ze względu na słaby stan zdrowia, pierwsze miesiące po przybyciu do Niepokalanowa, spędzał w oddalonym od klasztoru domu wypoczynkowym, tzw. „Lasku” (dziś dom rekolekcyjny i ośrodek formacyjny), i stamtąd pracował m.in. nad „Miles Immaculatae”. Tam zastała go też II wojna światowa i najazd niemiecki (1.ix.1939 r.), a potem rosyjski (17.ix.1939 r.), na Rzeczpospolitą… W Niepokalanowie rozpoczęła się okupacja niemiecka. 19.ix.1939 r. Niemcy aresztowali i wywieźli prawie wszystkich (35) zakonników z klasztoru w Niepokalanowie. Wszystkich – w tym o. Kolbe - wywieziono do przejściowego obozu jenieckiego Stalagu VIII B w Lamsdorf (pl. Łambinowice)… Mieszkańcom domu „Lasek”, udało się tym razem uniknąć prześladowań. 8.xii.1939 r. do Niepokalanowa, zwolniony – chwilowo, jak się miało okazać, przez okupanta - wrócił o. Maksymilian Kolbe i posługa franciszkańska zdawała się powracać (Niemcy pozwolili m.in. na jednorazowe, acz w znacznie ograniczonym nakładzie, wydanie „Rycerza Niepokalanej”)… Nie na długo. Po roku, 17.ii.1941 r., niemiecka tajna policja państwowa (niem. Geheime Staatspolizei) – gestapo - aresztowała Antonina wraz z czterema innymi franciszkanami, w tym o. Maksymilianem Kolbe i o. Piusem Bartosikiem… Wszystkich przetrzymywano w największym niemieckim więzieniu śledczym w Generalnym Gubernatorstwie (niem. Generalgouvernement für die besetzten polnischen Gebiete) (okupacyjnym państewku utworzonym przez Niemców na terenie centralnej Polski) – Pawiaku w Warszawie. Ponieważ Pawiak był formalnie „tylko” więzieniem śledczym przetrzymywani mog li zachować własne ubrania. Antonin zatem zatrzymał habit zakonny i zachował przez cały czas aresztu, co tylko wzmagało wściekłość i prześladowania niemieckich strażników. Mimo tego specjalnego zainteresowania oprawców podtrzymywał innych współwięźniów na duchu, a nawet oddawał im swoje, jakże skromne wszak, racje żywnościowe… Z Pawiaka 4.iv.1941 r. wywieziono go do niemieckiego obozu zagłady – obozu koncentracyjnego (niem. Konzentrationslager – KL) - Auschwitz. W tym samym transporcie do Auschwitz zawieziono jego współbrata, o. Piusa Bartosika. Po przyjeździe – pierwszego dnia pobytu – oprawcy niemieccy skatowali go koronką franciszkańską, czyli noszonym przez boku, zawieszonym na pasie franciszkańskim, różańcem (dłuższym, niż normalny, składającym się z siedmiu dziesiątek). Niemcy nakazali mu rzucić różaniec na ziemię i go podeptać. Odmówił, więc sami go zerwali, a Antonina pobili… Zaraz potem zdarto z niego zakrwawione ubranie zakonne, wytatuowano mu na przedramieniu numer obozowy: 12764, i przybrano w obozowe pasiaki z naszytym czerwonym trójkątem z literą „P” – więzień Polak… Okrutnie skatowanego natychmiast umieszczono w izbie chorych. Niebawem w tym „szpitalu” (albo tuż po zwolnieniu do normalnych baraków) zachorował na dur brzuszny (łac. typhus abdominalis), który w obozie – w związku z tragicznymi warunkami higiecznymi – siał spustoszenie. Mimo nieustannego odczuwania skutków pobicia, których krótki pobyt w „szpitalu” oczywiście nie uleczył, chorowitej natury, choroby nabytej w obozie, nadludzkiej pracy, której wymagali nadzorcy niemieccy, wspierał chorych fizycznie i duchowo współwięźniów - szczególnie przez sakrament spowiedzi, nierzadko ryzykując życiem. A wieczorami prowadził na izbie wspólne modlitwy… Powtarzał często: „Z Chrystusem jestem przybity do krzyża”. Śmierć nadeszła szybko. Już po miesiącu, 8.v.1941 r., gdy znów znalazł się w baraku „szpitala”, ten 26-letni mężczyzna odszedł do Pana. Przed śmiercią prosił przyjaciela-współwięźnia – ks. Konrada Szwedę (1912, Rybnicka Kuźnia – 1988, Łaziska Górne): „Powiedz moim współbraciom w Niepokalanowie, że umarłem tu jako wierny Jezusowi i Maryi”. I tak się stało - rzeczywiście odchodził ze słowami: „Jezus i Maryja” na ustach… Ciało spalono w obozowym krematorium… Beatyfikowany został przez papieża Jana Pawła II w Warszawie, 13.vi.1999 r., w gronie 108 polskich męczenników. Wraz z nim beatyfikowanych zostało sześciu innych franciszkanów: o. Pius Maria Bartosik, również zamordowany prezz Niemców w Auschwitz, o. Innocenty Guz, br. Tymoteusz Trojanowski, o. Achilles Puchała, o. Herman Stępień, i br. Bonifacy Żukowski. Podczas pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny, 7.vi.1979 r., Jan Paweł II stanął w miejscu straszliwej kaźni, w obozie Auschwitz, i wołał – nie tylko do Polaków – do całego świata: „Nigdy jeden naród nie może rozwijać się kosztem drugiego, nie może rozwijać się za cenę drugiego, za cenę jego uzależnienia, podboju, zniewolenia, za cenę jego eksploatacji, za cenę jego śmierci. […] Słowa te wypowiada […] syn narodu, który doznał w swych dziejach, dalszych i bliższych, wielorakiej udręki od drugich. Pozwólcie jednak, że nie wymienię tych drugich po imieniu — pozwólcie, że nie wymienię. Stoimy na miejscu, na którym o każdym narodzie i o każdym człowieku pragniemy myśleć jako o bracie. A jeżeli w tym, co powiedziałem, była także gorycz — moi drodzy bracia i siostry, nie powiedziałem tego, żeby kogokolwiek oskarżać — powiedziałem po to, żeby przypomnieć. Mówię bowiem nie tylko ze względu na tych, którzy polegli w czterech milionach ofiar na tym olbrzymim polu; mówię w imieniu wszystkich narodów, których prawa są zapoznawane i gwałcone. Mówię, bo obowiązuje mnie, obowiązuje nas wszystkich — prawda. Mówię, bo obowiązuje mnie, obowiązuje nas wszystkich troska o człowieka. I dlatego proszę wszystkich, którzy mnie s łuchają, ażeby skupili się, ażeby skupili wszystkie siły w trosce o człowieka. Tych zaś, którzy słuchają mnie z wiarą w Jezusa Chrystusa, proszę, ażeby skupili się w modlitwie o pokój i pojednanie.” Miała być to – i ma dzisiaj – modlitwa za wstawiennictwem przełożonego Antonina, św. Maksymiliana Marii Kolbego, który odniósł, jak mówił Jan Paweł II „zwycięstwo przez miłość, która ożywia wiarę aż do granic ostatecznego świadectwa”. Takie same zwycięstwo odniósł w Auschwitz o. Antonin…

za:http://www.swzygmunt.knc.pl/SAINTs/HTMs/0508blANTONINjaneugeniuszBAJEWSKImartyr01.htm

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo