16 obserwujących
467 notek
199k odsłon
289 odsłon

Róża Kolumba Białecka - Czcigodna Służebinca Boża

http://www.podkamien.pl/articles.php?article_id=376
http://www.podkamien.pl/articles.php?article_id=376
Wykop Skomentuj4

O. Jacek Salij - "Varia"

Zacznijmy od wydarzenia, które stanowi wręcz nieprawdopodobny przejaw ducha profetycznego w Kościele. Oto w roku 1856 jakiś polski dominikanin poprosił generała Zakonu, który wtedy właśnie przyjechał do Galicji wizytować podległe sobie klasztory, o audiencję dla 18-letniej dziewczyny, marzącej o życiu zakonnym, zresztą od dzieciństwa chorej na gruźlicę. Ten zaraz podczas pierwszej rozmowy powiedział jej, że jego zdaniem Opatrzność wybrała ją na założycielkę nowego zgromadzenia Dominikanek. Dziesięć i pół lat później, 29 stycznia 1867 zgromadzenie było już zatwierdzone przez władzę kościelną!

Ową dziewczyną była Róża Białecka (1838-1887). Ojciec Wincenty Jandel, ów generał Zakonu, okazywał jej aż do swojej śmierci (1872) wiele życzliwości i udzielił niejednej dobrej rady. Nie był jednak w stanie spowodować tego, żeby dominikanki z Nancy, gdzie Kolumba odbyła nowicjat i została wprowadzona w dominikańską duchowość, przydzieliły młodej Założycielce chociaż jedną pomocnicę w realizowaniu tak trudnego zadania. A trzeba dodać, że nie znalazła ona również żadnego oparcia u polskich dominikanów (ściśle mówiąc, galicyjskich, bo tylko w zaborze austriackim zakony przetrwały). Zresztą nie są to jedyne fakty każące się domyślać, że założone przez Matkę Kolumbę Zgromadzenie Sióstr Świętego Dominika jest bardziej dziełem mocy Bożej, niż ludzkich wysiłków.

Poniższe teksty odsłaniają tylko niewiele z niezwykłej osobowości Matki Kolumby Białeckiej. Wybrane zostały z dwóch jej biografii, przede wszystkim z książki Brunona Mazura i Joachima Bara1 oraz z wydanej anonimowo w roku 1931 w Chicago broszury pt. Matka Marja Kolumba Białecka. Założycielka Polskich Sióstr Dominikanek Czynnych.
Pokonanie pierwszej przeszkody
Wzmagająca się u Róży tęsknota za życiem zakonnym spotkała się ze stanowczym sprzeciwem ojca, który mimo swojej szczerej pobożności nie chciał o tym nawet słyszeć. Nie wyobrażał sobie rozłąki z najbardziej kochanym dzieckiem, które swoją dobrocią i subtelnością najbardziej wiązało z sobą rodziców. Róża umiała w każdej sytuacji zachować spokój. Także i w tym wypadku wolę ojca przyjęła bez buntu, z wewnętrznym przekonaniem, że jeżeli Bóg chce ją dla siebie powołać, to znajdzie na to sposób.

W krótkim czasie gruźlica płuc wystąpiła u Róży w całej ostrości. Przywołani lekarze po zbadaniu chorej nie wróżyli jej więcej życia, jak najwyżej trzy miesiące. Równocześnie orzekli, że podawane chorej leki nie skutkują, ponieważ oprócz rozpoznanej choroby gnębi ją jakieś wewnętrzne cierpienie. Rodzice wiedzieli, co jest przyczyną tego cierpienia. Ojciec, chociaż bardzo przeżywał chorobę córki, nie miał jednak sił, aby oświadczyć Róży, że godzi się na jej wybór życia zakonnego. Jakiś ksiądz poradził mu, aby zgodził się na wstąpienie córki do klasztoru, by tam zmarła szczęśliwa. Ojciec jednak zrobił inaczej: zgodził się na to, że córka, skoro tylko wróci do zdrowia, będzie mogła wstąpić do zakonu.
Przełomowa rozmowa z Generałem Zakonu
Spowiednik Róży, Ojciec Donat Piątkowski, uzyskał dla niej audiencję u Generała Dominikanów, Ojca Wincentego Jandela, który przybył właśnie do Galicji na kanoniczną wizytację podległych sobie klasztorów. Ojciec Generał - rozmowa miała miejsce w Podkamieniu, 2 lipca 1856 - proroczo dostrzegł w tej młodej dziewczynie przyszłą odnowicielkę Sióstr świętego Dominika w Polsce. Wprawdzie w charakterze Róży były bardzo widoczne dążenia mistyczne i tęsknota za kontemplacją, ale z drugiej strony istniało w niej także żywe pragnienie służenia innym, co można było połączyć w pewną całość w ramach regularnej wspólnoty zakonnej.

Rozmowa z Ojcem Jandelem pozostała w jej pamięci na całe życie. Z kolei Ojciec Generał tak oto scharakteryzował tę Dziewczynę: "Serce czyste i wrażliwe na sprawy Boże, duch zdecydowany, a pełen skromności, płomień gorliwości o tyle silniejszy i trwalszy, o ile bardziej hamowany i opanowany". Ten zespół cech w jego ocenie predysponował ją na założycielkę Sióstr Regularnych Trzeciego Zakonu św. Dominika w Polsce. Generałowi ogromnie zależało na realizacji tych planów, które miały być początkiem odrodzenia dominikanów w Polsce i dlatego zanim opuścił Galicję, jeszcze dwukrotnie rozmawiał z Różą.
Zrealizowanie marzenia
Zgodnie z powziętym pod wpływem Ojca Jandela postanowieniem, w maju 1857 Róża wyjechała w towarzystwie swej ciotki hr. Prebendowskiej do Francji, ażeby wstąpić do klasztoru Dominikanek w Nancy. Dotarła do tego klasztoru 11 czerwca, w samo święto Bożego Ciała. Przełożona i cała wspólnota serdecznie przyjęły kandydatkę z dalekiej Polski. Od pierwszego spotkania Róża wywarła głębokie wrażenie na przełożonej swoją prostotą i ogromną wrażliwością na sprawy Boże. W jednym ze swoich listów tak o niej napisała: "Mam tutaj uroczą małą siostrę, której nie znasz. Nasza młoda Polka jest przemiłym anielskim dzieckiem".

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo