0 obserwujących
302 notki
479k odsłon
  1113   0

Polska 2011. Internet jest jak Radio Wolna Europa

Ostatnio nie mam czasu na pisanie notek (czasem coś skomentuję), ale uważnie śledzę, co dzieje się w Polsce. I mam autentyczne de ja vu. Podobne doznania miałem w latach '80 jako młodzieniec słuchając RWE, BBC czy Głosu Ameryki. Najpierw dowiadywałem się bowiem istotnych informacji z tych rozgłośni, zaś następnego dnia (bądź nawet później) funkcjonariusze mediów publicznych (na początku w mundurach) objaśniali otumanionemu społeczeństwu, jak należy rozumieć to, co się akurat w Polsce wydarzyło. Najczęściej była to wersja jednostronna, obrócona do faktów plecami. Gdy zaś nie mogli dać rady, w telewizji pojawiał się prawdziwy fachowiec od medialnej mokrej roboty, czyli Jerzy Urban. 

Dziś jest zupełnie podobnie - pod warunkiem, że wiemy gdzie szukać. W latach '80 (i zapewne wcześniej) trzeba było mieć dobry odbiornik radiowy i głuchych sąsiadów, bo można było skończyć w mamrze za samo słuchanie. Teraz mamy duży postęp - za czytanie informacji w Internecie przynajmniej na razie nic nie grozi. Nie dotyczy to wolności słowa, o czym boleśnie przekonali się kibice. Władza miała również zakusy na ujarzmienie Internetu, na szczęście na razie nieudane. Póki co udało się ujarzmić niekontrolowany dostęp durnego społeczeństwa do informacji publicznej. 

Salon24.pl jest jednym z fajniejszych miejsc w polskiej Sieci, dzięki któremu można się uniezależnić od Michnika, Waltera czy innego Żakowskiego z Lisem. Informacje niemiłe aktualnej władzy ukazują się tutaj na bieżąco dzięki blogerom. Ich niedoskonałe notki mają tę przewagę nad doskonałymi publikacjami doskonałych żurnalistów, że przynajmniej się ukazują. Stadne zachowania polskich dziennikarzy, czego wyrazem jest zgodne zamilczanie niektórych problemów nie cierpiących zwłoki, nie są już nawet żenujące. Są po prostu niebywale szkodliwe dla społeczeństwa.

Szkoda, że dziennikarze wzorem polityków nie muszą od czasu do czasu objeżdżać Polski, by osobiście przekonać się, co rodacy o nich myślą. Przydałby się taki żurnobus (dziennikobus), którym obwożonoby po Polsce np. Wołka z Kuczyńskim. Niestety, mainstreamowi dziennikarze w przeciwieństwie do polityków mogą mieć gdzieś opinię społeczeństwa, z którym kontaktują się wyłącznie jednostronnie - czy to przez szkiełko, membranę bądź za pośrednictwem kawałka papieru.

Jestem jednak dobrej myśli. Nawet jeśli społeczeństwo ogłupione przez zaprzyjaźnione z politykami media w tym roku nie zbuntuje się jeszcze przeciwko medialnemu totalitaryzmowi w Polsce, to moment taki nastąpi w ciągu kilku najbliższych lat.

 

Lubię to! Skomentuj19 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale