13 obserwujących
84 notki
62k odsłony
  207   0

Dlaczego świat jest obłąkany?

Ponieważ Lyndon-Johnson. 

Oczywiście każda taka odpowiedź na bardzo trudne pytanie, wskazująca jedną konkretną osobę jest zawsze bardziej clickbaitem, niż prawdą. Gdyby nie klepnął tego LJ, to klepnąłby ktoś inny, rzecz była wynikiem Zeitsgeistu, równie dobrze można położyć winę u stóp KKK, mordującego społeczników na południu USA. Ale wskazałem LJ, bo zakłamanego chuja nie lubię.

Czemu to on jest winny? A z powodu ustawy o edukacji wyższej (HEA) z 1965. Istniała sobie taka inna ustawa, z 1958, przeprowadzona jeszcze przez Eisenhowera jako element Zimnej Wojny. Oferowała ona pożyczki studenckie, gwarantowane przez państwo, ale tylko w wąskim zakresie nauk ścisłych i inżynieryjnych. Chodziło o to, żeby państwo nie zamykało sobie dostępu do doskonałego przyszłego budowniczego czołgów i atomówek tylko dlatego, że ma ciemną skórę i nie stać go na studia. LJ rozszerzył ten program niemal na wszystko, w nadziei, że zwiększy to społeczną mobilność, czy coś.

O co chodzi z gwarantowanymi przez państwo pożyczkami studenckimi? O to, że bank nie może na nich stracić pieniędzy. Załóżmy sobie na chwilę świat, w którym takie pożyczki nie są gwarantowane:

Przychodzi do banku John Doe, człowiek z kiepskimi ocenami, bez udowadnialnych talentów i mówi, że potrzebuje kilkudziesięciu tysięcy dolarów na magisterkę z Lesbijskiej Teorii Tańca. Bank to analizuje. Jakie są szanse, że facet tę pożyczkę spłaci? Ilość wakatów w NYT i WaPo jest ograniczona i jest znacznie więcej absolwentów Lesbijskiej Teorii Tańca, niż w ogóle posad dla pracowników medialnych. Jest naprawdę duża szansa, że facet tej pożyczki nie dostanie. Natomiast ktoś z potwierdzonymi doskonałymi ocenami, idący na inżynierię materiałową daje bankowi dużą szansę zwrotu pieniędzy i raczej tę kasę dostanie.

Gwarantowanie pożyczek przez państwo usuwa całkowicie z banku jakiekolwiek brzemię weryfikacji i wprowadza zachętę dokładnie odwrotną. Skoro bank nie może na tych pożyczkach stracić, najlepiej dla niego jest udzielić ich jak najwięcej. Ale na tym nie koniec. Pieniądze z pożyczki studenckiej idą do uczelni. Im więcej studentów, tym więcej pieniędzy. To daje podwójną zachętę: 


  1. Przyjąć jak najwięcej studentów.
  2. Uczynić edukację jak najdroższą.


Punkt 1. ma ten problem, że ludzi, autentycznie zdolnych do zrobienia magisterki z budowy skrzydła samolotu, mostu nad rzeką, czy nawet z historii metalurgii w państwie Karolingów jest relatywnie mało i takich prawdziwych magistrów produkować jest dość trudno. Natomiast bardzo łatwo jest wziąć niemal kogokolwiek, napchać mu głowę watą i po zainkasowaniu stu kawałków i zniszczeniu pięciu lat jego życia, wypuścić go na ulicę z bezużytecznym papierem w ręce.


image


Dodajmy do tego fakt, że ludzi, zwłaszcza bardzo głupich ludzi, najłatwiej jest przekonać do wartości ich antyedukacji ucząc ich czegoś bardzo silnie działającego na emocje. Na przykład, że przez same te studia walczą z Zagładą Ziemi. Z Nazizmem. Z Białą Supremacją. Z KKK. O Sprawiedliwość i Jajko Na Miękko dla wszystkich. Im bardziej tak człowieka podkręcisz, tym mniejsze szanse, że przejrzy w końcu na oczy i zorientuje się, że uczestniczy po prostu w gigantycznym mechanizmie transferu kasy od podatników do bardzo, bardzo bogatych banków i instytucji, na którym tracą (poza owymi podmiotami) absolutnie wszyscy. Tracą i przez to, że państwo produkuje skrajnie sfanatyzowanych idiotów z państwowo potwierdzonym papierem na to, że mają w swoim fanatyzmie rację i przez to, że wyższa edukacja jako taka podlega dewaluacji i przez to, że cała ta zabawa jest nakręcaniem gigantycznej bańki długu. Długi studenckie stanowią 10% ogólnego konsumenckiego zadłużenia w USA, zaś ilość ludzi z takim długiem zbliża się do 50 milionów. 50 milionów! 


Oczywiście this cannons free market i instytucje, które ten gigantyczny przekręt rozkręciły nie są w ogóle zainteresowane tym, co robi on państwu i społeczeństwu. A ta fala debili z papierami na rację, wylewająca się z uczelni, nie trafia przecież donikąd. Zostają menadżerami, sędziami, prokuratorami, radnymi, pracownikami medialnymi, w końcu (albo - przede wszystkim!) nauczielami dzieci. I to w ten sposób obłęd zaraża zupełnie wszystko i wszystkich. 


USA jest gigantycznym eksporterem kultury. Nie w sensie "wysokiej kultury", ale w sensie - co dzieje się w USA teraz, za 10 lat będzie działo się na Zachodzie wszędzie. Chiny mogą zacierać ręce i śmiać się z tego, bo ich to nie dotyczy, ale Zachód jest na tego raka niezwykle podatny. Wielka Brytania jest zainfekowana w stopniu niemal terminalnym, a państwo to jest rozsadnikiem każdego obłędu, przychodzącego zza oceanu, na resztę Europy. 


Oczywiście Polska w żaden sposób nie jest na to odporna, zwłaszcza, że u nas mechanizm płacenia uczelni od studenta, nie od jego sukcesu, jest wysoko rozwinięty a nasze fabryki magistrów pracują od lat 90tych pełną parą. Na razie można się śmiać z tego, że warszawski uWu produkuje coraz bardziej dziwaczne popaprańce, z coraz większą ilością stali w twarzy i piór w zadku, ale poczekajcie 10-15 lat i zobaczcie, czy wtedy wam będzie do śmiechu. 

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale