13 obserwujących
84 notki
62k odsłony
  1562   0

Pieniądz jaki jest...

Pieniądz jaki jest każdy widzi ale nie każdy wie czym on właściwie jest. W rzeczy samej śmiem twierdzić że mało kto to wie, od hydraulika po CEO potężnego korpa. To jest ważne bo mówi sporo zarówno o przyczynach i przebiegu ostatniego kryzysu jak i o szaleństwach i religiach politycznych obecnych w polskiej blogosferze.

 

W dużym skrócie pieniądz to każdy (jako tako) ustandaryzowany przedmiot który przyjmujemy w ramach pewnej umowy w zamian za wykonaną przez nas pracę lub w zamian za posiadane przez nas inne przedmioty. Pieniądzem jest srebrna sestercja, złoty dublon, papierowy banknot, papier wartościowy, akcje Microsoftu, państwowe papiery dłużne, weksel, sztabka złota, CDO, CDS, czek bankowy, talon na żywność, kupiona w sklepie karta zakupów w iTunes, certyfikat punktów lojalnościowych i tak dalej. Każda z tych rzeczy jest tworem abstrakcyjnym i wirtualnym, żadna nie ma pokrycia w świecie realnych tworów. Wiem że stwierdzenie że złoto jest tworem bezwartościowym jest naruszeniem poglądów religijnych sekty Korwinistów. Trudno. Ryzykując stos idziemy dalej:

 

Złoto, srebro i tak dalej nie mają wartości samoistnej. Powiedzmy że nabrały jej ostatnio dzięki używaniu ich w elektronice, ale w czasach najpierw srebrnego a potem złotego standardu były same w sobie bezwartościowe. Równie dobrze zamiast nich możnaby używać electrum, cyny (czysta cyna jest wartościowa i droga jak cholera), pereł, bursztynu i tak dalej. Wszystkie te rzeczy mają jedną wspólną cechę - całkowity brak wartości samoistnej. Jak to mierzyć? W pewnym uproszczeniu wartość samoistna występuje wtedy kiedy nie ma dla niej znaczenia rodzaj obowiązującej umowy społecznej. Wartość samoistną ma krowa, która da mleko lub żarcie i pod królem i pod pierwszym sekretarzem i na bezludnej wyspie. Wartość samoistną ma parasol, nóż, łopata, litr wody, sznurek, bochenek chleba, majtki i tak dalej. Nie ma jej kilogram złota i nie ma jej miliard dolarów zainwestowanych w CDS. Mają one wartość dopiero wtedy i tylko tak długo jak długo wszyscy się zgadzają że ta wartość istnieje. To prowadzi nas do bardzo ważnego prawa:

 

Każdy pieniądz jest wirtualny, żaden pieniądz nie ma "pokrycia", całość funkcjonowania ekonomii jest zależna od ludzkiej wiary w jej funkcjonowanie.

 

Ważny jest tu czynnik wiary. Pieniądz, dowolny, jest wymienialny na cokolwiek innego tylko tak długo, jak długo wszyscy wierzymy że jest. Kiedy nagle wierzyć w to przestajemy, system się załamuje. Ktoś może powiedzieć że jest to wydarzenie mało prawdopodobne. Czy na pewno? Panika na giełdzie jest właśnie dokładnie tym. Chwilowym załamaniem wiary w realność pieniądza (w tym przypadku papieru wartościowego) i ucieczką od niego do innego rodzaju pieniądza, bardziej wartościowego. Do totalnego załamania wiary w system doszło w czasie Wielkiego Kryzysu, kiedy powrócił barter a niektóre instytucje zaczęły emitować swój własny pieniądz na skalę lokalną.

 

Kiedy powszechnie obowiązującą walutą był metal, tempo jego przybywania było losowe i niepowiązane z rzeczywistym wzrostem lub kurczeniem się ekonomii. Zdobycie przez Hiszpanię olbrzymich terenów złotonośnych w Nowym Świecie doprowadziło do kilkukrotnego jej bankructwa. Ekonomia funkcjonowała dobrze tylko tak długo jak długo rozwijała się w ślimaczym tempie zbieżnym z wydobyciem metali wartościowych przez dane państwo. Brak własnego dostępu do odpowiednich kopalń powodował jednocześnie całkowite uzależnienie państwa od eksportu i olbrzymią polityczno-gospodarczą podległość wobec państw które dane kopalnie posiadały. Była to dość istotna składowa Wielkiego Kryzysu, którego jednym z ziaren był powrót Wielkiej Brytanii do Złotego Standardu (z którego wypadła wskutek I Wojny Światowej).  Jest możliwe że nadchodzi właśnie kolejny taki kryzys, tym razem spowodowany przez nowy rodzaj emisji pieniądza. Być może jest po prostu tak, że każdy rodzaj pieniądza ma pewne wbudowane maksymalne ryzyko którego ludzie nie są w stanie dostrzec aż nadejdzie potężna korekta, karząca ich za przekroczenie granic systemu, naciągnięcie go poza jego wytrzymałość?

 

Jesteśmy w tej chwili na pieniądzu fiducjarnym. Znaczy to tyle, że banknot wyemitowany przez bank centralny jest gwarantowany przez państwo jako takie, jego siłę polityczna, militarną, ekonomiczną, jego terytorium, kapitał społeczny, posiadłości i perspektywy wzrostu. Oznacza to możliwość synchronizacji emisji pieniądza z tempem wzrostu gospodarki. Państwo szacuje swoją obecną wartość i wypuszcza na rynek pieniądze jej odpowiadające. To oczywiście rodzi problemy, ten szacunek nie jest łatwy. Dotąd Świat Zachodni jakoś sobie z tym radził. Aż przestał. Przestał w dużej mierze w wyniku efektu śniegowej kuli spowodowanego przez słabości systemu i przez niezrozumienie owego systemu przez ludzi nim rządzących.

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale