13 obserwujących
84 notki
62k odsłony
  678   0

Zaufanie czyli co ma Powstanie wspólnego z gospodarką

O zaufaniu i jego roli (jako o rzeczywistej sile sprawczej ludzkiej aktywności ekonomicznej) było już wspomniane w jednej z poprzednich notek. Teraz powiemy sobie o tym więcej. Aby cokolwiek robić, aby wstać rano i iść do pracy, aby kupić obligacje, zrobić zakupy na jeden dzień a nie na miesiąc człowiek musi ufać że jutro będzie mniej więcej takie jak dzisiaj. Może odrobinę gorsze, może odrobinę lepsze, ale generalnie bardzo podobne. Idziemy do pracy pierwszego wierząc ze pieniądze które dostaniemy trzydziestego pierwszego będą coś warte, że będziemy mogli za nie żyć, że ten miesiąc pracy będzie coś wart. Jeśli to zaufanie stracimy (jak dzieje się w czasach upadku państwa bądź totalnego załamania jego gospodarki) po prostu nie pójdziemy do pracy. Zamiast tego po kilku dniach głodowania wyrwiemy sztachetę z płotu i pójdziemy na ulicę - i oby gdzieś tam była kuchnia wojskowa wydająca posiłki.
 
To zaufanie, kanalizujące i organizujące ludzką aktywność występuje w dwóch formach:
- zaufanie do państwa. Oznacza zaufanie zarówno do jego instytucji (policji, armii, rządu, banku centralnego, legalnego pieniądza emitowanego przez państwo) jak i ogółu społeczeństwa, ludzi składających się razem na nasze środowisko. Jest to ogólna wiara że maszyna której trybikiem jesteśmy i która zapewnia nam przetrwanie funkcjonuje mniej lub bardziej poprawnie. O tym zaufaniu pisałem tłumaczac ideę pieniądza fiducjarnego, opartego właśnie o wiarę w państwo i wartość wszystkiego co w ramach tego państwa wytwarzają obywatele.
- zaufanie do drugiego człowieka. To jest już zaufanie bezpośrednie, nie do anonimowego "społeczeństwa", ale do Jana Kowalskiego i Moniki Kowalskiej z którymi robimy interesy. Interesy owe robimy z nimi codziennie, kupując od nich jedzenie w spożywczaku, płacąc im za bilety w kiosku, sprzedając im polisy ubezpieczeniowe w korpie, mówiąc do nich "szefie" na budowie i tak dalej. Ten kontakt człowieka z człowiekiem, ekwiwalentna (lub nie) wymiana usług i wynagrodzenia za usługi jest rzeczywistym działaniem ekonomii, tym pojedynczym trybikiem obracającym się w maszynie.
 
Ziemkiewicz bodaj w "Czasie wrzesczących staruszków" pisze o kryzysie zaufania, o powszechności nieufności, zawiści, wręcz bezinteresownej nienawiści. Nie kusi się jednak (co zrozumiałe, pisze bądź co bądź na inny temat) na głębszą analizę zjawiska i wszystkich niekorzystnych implikacji jego występowania.  
 
Młodych Wykształconych proszę o pominięcie następnego paragrafu.
Wmawia nam sie, przez gazety, przemówienia polityków, filmy, ogół pracy mediów, że kapitalizm jest czymś "wilczym", światem w którym wygrywa ten kto broniąc swojego gardła przegryzie najwięcej innych gardeł. Gra rynkowa to gra o to kto kogo wyroluje, kto kogo okradnie, kto bezczelniej podpieprzy ludziom pieniądze. Potwierdza nam się to kiedy obserwujemy scenę polityczną i celebrycką kraju, gdzie ludzie bezczelnie napychający sobie kabzy z państwowej kasy (czyli z naszych, zapłaconych na policję, armię i służbę zdrowia pieniędzy) stają się nieomal obiektem podziwu. Media celebryckie zachwycają się rodziną doktora Kulczyka, który gigantyczne pieniądze zrobił na "prywatyzacji" TP S.A., jednym z najglośniejszych przewałów, jednej z najbezczelniejszych kradzieży publicznych pieniędzy w historii IIIRP. Jako frajer wyśmiewany jest Jarosław Kaczyński który pomimo wielu lat zajmowania wysokich funkcji w państwie (w tym funkcji premiera) mieszka razem z mamą i ani nie ma pięciu willi ani (jak pewien gajowy) nie dorobił się, mając na utrzymaniu gromadę niepracujących osób, małej floty samochodów.
 
To zastąpienie wzorów pozytywnych negatywnymi, ten barejowski miks każący nam nazywać uczciwość frajerstwem, złodziejstwo zaradnością, brutalne chamstwo "asertywnością" (istnieją specjalne kursy chamstwa, niezmiernie ważnej cechy w polskim świecie korporacyjnym), w końcu zwykły mafijny bandytyzm "biznesem" są trwałym, nieustającym kataklizmem w bezpośredni sposób demoralizującym naród, a w pośredni niszczącym gospodarkę kraju. W Polsce trwa wojna o to kto kogo wyroluje, kto kogo "pokona". Czemu jest to problemem i czemu jest to szkodliwe dla gospodarki? Przecież, jak mówi Adam Smith, konkurencja jest niezwykle istotną siłą progresywną (w rzeczywistym, nie lewackim znaczeniu), tym co destyluje i kanalizuje ludzką aktywność. I ma rację - jest. Tyle że strzelenie sklepikarzowi w głowę (drastyczny przykład ale proszę czytać dalej) żeby zabrać mu kasę nie jest konkurencją i nie jest siłą budującą. 
 
Prawidłowo działająca gospodarka jest grą o sumie dodatniej. Janek wydobył rudę żelaza, Marcin mu za nią zapłacił i wytopił z niej stal, dostał za nią pieniądze od Joanny która z kolei zrobiła z niej nożyczki i sprzedała je Tobie. Na każdym etapie wszyscy zarabiają i w rezultacie z głazu leżącego w ziemi i nieprzydatnego nikomu powstaje końcowy produkt o pewnej wartości. W całym tym łańcuchu, od górnika po ostatecznego konsumenta nie istnieje nikt kto stracił cokolwiek. Wszyscy zyskali. Zawieramy umowy (kupna/sprzedaży) w dobrej wierze, wiedząc że wzajemne oszukiwanie się jest samobójcze i że inni po prostu nie mają powodu nas kiwać. Ale jeśli Marcin płaci za rudę żelazal i dostaje w zamian wagon brudu a Janek po sprzedaniu mu tego wagonu gdzieś zniknął, cały łańcuch się rozrywa. Marcin bankrutuje, aktywność się kończy, nożyczki nie powstaną. Ten rodzaj wzajemnego podejścia, granie nie na zrobienie interesów wespół z drugą osobą ale przeciw drugiej osobie zmienia grę ekonomiczną w grę o sumie zerowej. Paradoksalnie, wynika to z przekonań które wpoił nam marksizm i jednocześnie staje się dokładnie tym co za zło miał i przeciw czemu swoją ideologię stworzył Marks. W grze o sumie zerowej abym ja zarobił 100zł ktoś musi 100zł stracić. Gra o sumie zerowej nie dopuszcza sytuacji w której i ja i ten ktoś zarobimy po 70zł dzisiaj i znowu po 70zł jutro. Muszę zarobić dzisiaj na nim 100zł i ta gnida musi zbankrutować a jutro znajdę innego frajera. Aż mi ich zabraknie.
Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale