Motto:
Co do "znając upodobanie moich rodaków do "festiwalu przewalania pieniędzy" zakładam raczej, że idea BO nie jest jeszcze dla nas;" pozwolę sobie polemizować. To nie tylko Twoi rodacy, to jest ułomność całej ludzkości, łącznie z najwyższymi urzędnikami*
Zatem - jak to się robi? Ano na przykład tak:
- zakłada się firmę świadczącą np. usługi myjące innym firmom,
- zatrudnia się do jej wykonania ludzi na umowę zlecenie; i tu najbardziej wartościowi są pełnoletni uczniowie, a to dlatego, że nie mają dużych wymagań jeśli chodzi o wynagrodzenie i - co ważniejsze - ich dochody nie są opodatkowane, ani ozusowane; ergo: nie ma brutto/netto - to jest czysty koszt dla zleceniodawcy... i żaden problem dla zleceniobiorcy** (on się z nich nie rozlicza - nie składa swojego PIT-a rocznego).
Prawda, jakie to proste i kuszące? I teraz:
- zleceniobiorca - taki dzieciak z III-IV klasy LO - pracuje sobie 8 godz. w co drugi-trzeci łyk-end, za co dostaje do ręki - powiedzmy - 220 zł; i jest zadowolony, bo ma na: papieroski, energetyka i hot-doga w Żabce,
- zleceniodawca też jest zadowolony, bo tenże uczeń podpisuje z nim umowę zlecenie na okres np. roku z wynagrodzeniem miesięcznym w kwocie 4 tys. zł, co przekłada się mu na koszty roczne w wys. 48 tys. zł; a to w zależności od sposobu rozliczania prowadzonej przez niego firmy generuje "czysty" zysk w przedziale 8-11 tys. zł od jednej takiej osoby.
I co - bajka?
---------------------------------------------------------------------
* https://www.salon24.pl/u/rk1/notka-komentarze/1521763,greenwashing-po-krakowsku#comment-29103423
** ale może być problemem dla jego rodziców


Komentarze
Pokaż komentarze (1)