" Mało jest zalet których by Polacy nie mieli i mało jest błędów których by nie popełnili " - tę swoistą "diagnozę" (niezwykle trafną) postawił nam Winston Churchil. Bardzo mi tu brakuje jednego słowa które "dopełnia" Polaków "portret własny". Na końcu tej mysli powinien koniecznie się znaleźć wyraz - WIELOKROTNIE. Od długiego czasu zastanawiam się dlaczego tak się dzieje i oprócz stwierdzenia owego faktu , odpowiedzi jest brak - przynajmniej krótkiej i jednoznacznej. Chociaż jestem tylko "zwykłym" obywatelem tego kraju, to dostęp (głównie sieć) do informacji przy odrobinie dobrej woli, pozwala na "rozjaśnienie" obrazu sytuacji .Celowo piszę "rozjaśnienie" , gdyż w pełni "jasny" , jest chyba niemożliwy ........
"Prawdziwego mężczyznę można poznać, nie po tym jak zaczyna, ale jak kończy" - tę znaną "myśl" Leszka Milera (który, żeby było jasne, nie jest z mojej "bajki") troszkę "przerobię" - w miejsce słowa "mężczyzna" wstawmy słowo "państwo". Jest wiele sytuacji w życiu kazdego człowieka, takich chwil, że kiedy "przegapimy" właściwy moment to coś bezpowrotnie nam ucieka, coś czego już nigdy nie doprowadzimy do stanu który by nas w pełni zadawalał. Pierwsza Rzeczpospolita mimo jej wielu mankamentów, była państwem po prostu RÓWNORZĘDNYM dla pozostałych państw europejskich.Trudno krótko wyjaśnić dlaczego, to wszystko ostatecznie "zawaliło" się wraz z 3-cim rozbiorem. Tylko splot sprzyjających nam przypadków nie spowodował , że do rozbioru Polski nie doszło w czasie najazdu (potopu) szwedzkiego. I nie był to jedyny moment przełomowy. Mimo to państwo Polskie nie "odrobiło lekcji" , nie dokonało stosownych reform i nadal żyło w poczuciu "Polacy ,nic się nie stało". Przypadek Kostytucji 3-go maja to, jak wiemy, piękna idea, ale mocno spóźniona.
W pewnym filmie bohaterka zarzuca swemu partnerowi w interesach, że "woli mieć 100% niczego, zamiast 50% czegoś". Ten filmowy cytat w/g mnie bardzo trafnie oddaje sposób myslenia Polaków, a przynajmniej jego elit, decydujących o losach państwa. Skoro Rzeczpospolita stała sie państwem słabym, niewydolnym i (co najwazniejsze) niezdolnym do odparcia agresji zewnętrznej, należało sie w pewnym momencie skupić na zachowaniu "50% czegoś". Jak wiemy zdecydowaliśmy sie na "100% niczego", czyli na wymazanie Polski z mapy Europy. Tylko proszę mi w tym momencie nie pisać, że to ci paskudni zaborcy , nasi odwieczni wrogowie itp , itd. Powstania listopadowe i styczniowe pokazują, że nadal nas interesowało tylko państwo 100% - towe, nadal mierzylismy zamiary na siły, wierzylismy że silny duch jest najwazniejszy. Mimo to, Polska przetrwała w ludzkich duszach i umysłach.
I zdarzył się cud. Rzeczpospolita zmartwychwstała.Był to wysiłek zbiorowy, lecz jak zawsze o tego typu sukcesie czy klęsce decydują jednostki, które narzucą swą wolę większości. Paderewski, Dmowski czy Piłsudski - to tylko kilka nazwisk , które zna chyba każdy . Szczególnie ten ostatni "odcisnął piętno" na całej 2-ej RP. Ze wszyskimi jej blaskami i cieniami. "Ja muszę się wciąż mocować z narodem moim o Polskę. Myślałem już nieraz, że umierając, przeklnę Polskę.Dziś wiem, że tego nie zrobię.Lecz po śmierci stanę przed Bogiem,bedę go prosił,aby nie posyłał Polsce wielkich ludzi.... Co naród polski daje wielkim ludziom!... Gdyby nie ja, rzecz wątpliwa,czy powstałaby Polska! A gdyby powstała,czy utrzymałaby sie przy życiu ? Ja wiem,com dla Polski uczynił" - powie Piłsudski w 1931 r. Można sie z nim nie zgadzać, z cała pewnością popełniał błedy, lecz miał swoją wizję Polski i był po prostu ostatnim mężem stanu do chwili obecnej.Jego najwiekszym "grzechem" było to, że po jego śmierci nastąpiła olbrzymia "wyrwa" w systemie kierowania państwem, z którą ci którzy go zastąpili , nie poradzili sobie. Schyłek 2-ej RP znów "obnaża" nasze myślenie - postawiliśmy wszystko na jedną kartę no i przegraliśmy.
Ktoś może nieco cynicznie, lecz trafnie powiedział - "Jeśli umiesz liczyć, licz na siebie". Naprawdę trudno zrozumieć sposób myślenia Becka . Mając do wyboru złe rozwiazania oraz bardzo złe, wybrał to drugie. Czy na jego decyzję wiekszy wpływ miało życzeniowe myslenie, agenci wpływu, zła praca wywiadu, zła interpretacja pracy wywiadu ? Chyba juz nigdy się nie dowiemy. Jednak jego słynne wystapienie z "honorem w tle" , każe myśleć że zupełnie fałszywie ocenił rzeczywistość.Beck nie zrozumiał, że dla państwa bezcenne jest jego przetrwanie, a nie honor. Po raz kolejny mielismy okazję mieć 50 % "czegoś", ale to było za mało..... W czasie ostatniej wojny zginęło ok. 5600000 Polaków. Wiecej zginęło tylko Chińczyków, Rosjan i Niemców. Lecz w stosunku do całej populacji Polaków zginęło ponad 15%, zaś Niemców 10,5 % czy Rosjan 13,7%. Amerykanie, Francuzi czy Brytyjczycy - wszyscy poniżej procenta.
Mamy wspaniałe Muzeum Powstania Warszawskiego. Zdecydowanie lepsza nazwa brzmiałaby np. Muzeum Bohaterstwa Powstańców i Ludu Warszawy. Byłoby pięknie, gdyby zamiast pomnika Okulickiego, był pomnik pułkownika Antoniego Żurowskiego, zamiast dzwonu Chruściela, dzwon generała Albina Skroczyńskiego czy pułkownika Janusza Bokszczanina.Wystarczyłoby inaczej rozłożyć "akcenty" w muzeum, by nie odbierając należnej chwały bohaterom , przekazać nowym pokoleniom Polaków inny kierunek myślenia o Polsce.
Alternatywa. To słowo istnieje w naszym słowniku, lecz nie rozumiemy go politycznie. W Polsce jeśli coś zostało ustalone, to raz na zawsze. Pojęcie sojusznika czy wroga. W tej pierwszej grupie jest miejsce dla Anglików, Amerykanów, Węgrów, Hiszpanów, Holendrów, ale już Niemcy czy Rosjanie mogą być tylko w tej drugiej. Pobłażliwie traktujemy Czechów czy Słowaków. Pogardzamy Rumunami czy Bułgarami. Czujemy niechęć do Litwy czy Ukrainy. Zmienność sojuszy, tak naturalna w 1-szej RP, zniknęła - bezpowrotnie ?
Nic tak (pozornie) nie jednoczy Polaków, jak wspólny wróg. W czasie ostatniej wojny mieliśmy dwóch wrogów. Ponieważ znaleźliśmy sie w obozie aliantów, jeden wróg "cudownie" zamienił się w sojusznika. Anglicy szkolili naszych cichociemnych, finasowali AK, "gościli" nasz rząd. Nie dziwi mnie że AK bardziej przez całą wojnę realizowała "scenariusz" brytyjski, niż polską rację stanu. Zaznaczam, że winy dowódców krajowych tu nie ma żadnej. Obóz dla "nieodpowiednich" oficerów na jednej z wysepek kanału LaManche, który stworzono na polecenie Sikorskiego potwierdza, że wojna wcale nie zjednoczyła Polaków.
Ktoś kiedyś napisał,że Polacy nie mają mentalności obywatelskiej,tylko plemienną. Obserwując codzienność coraz bardziej muszę się z tym zgodzić. Tak więc mamy Imperium Prawnicze, Cesarstwo Medyczne, Republikę Oświaty, Księstwo Dróg Publicznych czy Protektorat Medialny i oczywiście Rzeczpospolitą Poselsko - Radną.Jest wiele innych "konstelacji", ale nie to jest najważniejsze. Traktujemy Polskę nie jako dobro wspólne, ale jako twór , który kto bardziej cwany próbuje "doić". Dojenie odbywa się na róznych poziomach i ma różne skutki.Oburzamy się,słysząc o róznych aferach w skali ogólnopolskiej, widząc drobne przekręty we własnym środowisku , podziwiamy pomysłowość i zaradność jego wykonawców - tym bardziej, im bardziej nam też coś z tego "skapnie". Czyli nie CO, tylko KTO.
Polski, nie podzielimy na strefy. Nie będzie osobnego kawałka dla lewicy, osobnego dla konserwatystów czy jeszcze innego dla liberałów. Wszyscy musimy się "zmieścić" od Bugu do Odry, od Bałtyku do Tatr. Musimy zacząć skutecznie szukać wspólnego (wspólnych) mianownika dla wszystkich Polaków. Inaczej będziemy się "miotać" od PO do PiS, od PiS do SLD i od SLD do PO. Dopóki Polak nie dogada się z Polakiem, dopóki będzie większym wrogiem ,niż REALNY wróg zewnętrzny, tak długo państwo polskie nie ma szans "okrzepnąć". "Tam gdzie chodzi o życie,tam,gdzie chodzi o krew,jest ta ofiara najłatwiejsza,chociaż w laury owita. To jest ofiara,na którą Polak na pewno się zdobędzie. Idzie o ofiarę ciężką,idzie o ofiarę robioną dla siły całego narodu,idzie o ofiarę i umiejętność robienia ustępstw wzajemnych, idzie o ofiarę z tego, co ludziom być może i jest najdroższe,o ofiarę ze swych przekonań i poglądów. Idzie o to, aby kraj nasz zrozumiał, że swoboda to nie jest kaprys, że swoboda to nie jest <mnie wszystko wolno, a drugiemu nic>, że swoboda, jeśli ma dać siłę, musi jednoczyć, musi łączyć, musi rękę drugiemu podawać, musi godzić sprzeczności, a nie tylko przy swojem się upierać" - napisał u zarania 2-ej RP, bo już w 1920 r. Józef Piłsudski. Słowa te w Polsce Anno Domini 2014 , ani troszkę nie straciły na aktualności. I jeszcze cytat Eugeniusza Kwiatkowskiego "W społeczeństwach lekceważących kazde trwałe zasady, życie musi się tlić marnie, muszą się szerzyć ekstremy nędzy i egoizmu, ryzyka i niepewności, intryg i osobistych antagonizmów. Wszystko staje się tam możliwością, wszystko tonie w powodzi namiętnych dyskusji i złośliwych oskarżeń i nie może się tam doczekać urzeczywistnienia ...." - komentarz wydaje mi się tu zbędny.
Wizyta Obamy w Polsce. Nie wiedzałem czy się smiać czy płakać, jak nas zapewniał, że Polska "już nigdy nie będzie sama". Nie słyszałem komentarzy, by analizowano w jakim celu i własnie teraz to Obama powiedział. Znowu nam "sprzedają" swoją narrację. A my znów to kupujemy. Jak bardzo chcemy wierzyć !!!
Sprawa ostatnich dni i godzin - taśmy z resteuracji. Czegoś mi tu brakuje. Brak mi "drążenia" - dlaczego Wprost, dlaczego Latkowski,dlaczego teraz . Skupiono się na tym że Tusk jest totanie wystawiony, więc można mu bez trudu "dokopać". On i jego służby wykonali nerwowe posunięcia, więc świat dziennikarzy chwilowo gra do jednej bramki. Tusk już pachnie trupem , więc niektórzy dziennikarze "płynnie" zmieniają barwy.
Najnowsza narracja jest taka że w przypadku przyśpieszonych wyborów, polityczny trup Tuska pozwoli na zdecydowane zwycięstwo PiS - tylko, że nie po to ujawniono taśmy. Jeśli ktoś myśli że przejęcie steru władzy przez Jarosława Kaczyńskiego, to antidotum na gnicie Polski , to muszę go rozczarować. Będzie inaczej, ale nie lepiej. Kaczyński nie był, nie jest i nie będziem naszym mężem stanu - wystarczy go posłuchać. UWAŻNIE !!!! Najgorsze jest to, że nie widac na polskiej scenie polityka dużego formatu. Najgorsze jest to,że ludzi których widzimy w ławach poselskich są (w zdecydowanej większości) tylko "namiastką" polityka.
Życie w Polskim Matrixie daje swego rodzaju komfort psychiczny. Na pytania dostajemy jednoznaczne odpowiedzi. Winni naszych problemów, tragedii , potworności ofiar są ludzie z zewnątrz - Niemcy, Rosjanie, Ukraińcy, Anglicy, Amerykanie. "Odłączenie wtyczki" Matrixu powoduje swoistego "kaca" - nic juz nie jest takie proste. Poznawanie "niepudrowanej" narracji naszej historii to gorzka pigułka. Poczucie dumy z bycia Polakiem i naszej historii staje się "huśtawką". Bycie "świadomym" Polakiem po prostu boli.
Nie ma możliwości by wszyscy "załapali" się na przynależność do poszczególnych "plemion" - aby ktoś mógł "wygrać" , inny musi "przegrać".A co ma zrobic Polak "nieplemienny" ? Jeśli nasz system emerytalny całkowicie opiera się na tzw. solidarności pokoleniowej, to za kilka, kilkanascie lat kasa ZUS będzie pusta. Jakiś pomysł? Może już teraz wiodąc skromne życie, przejśc na wegetację, po to by zaoszczędzić coś na czas, kiedy już będziemy całkowicie zależni od innych. I na tych "oszczędnościach" wegetować dalej i modlić się, by i na tym nasze pazerne państwo nie położyło łapy.
Czy ktoś nam może pomóc ? Może, ale tego nie zrobi, bo ma swoje państwo, swoich obywateli, swoje problemy i swoje interesy. Czy Polacy mogą sami sobie pomóc ? Oczywiście, że tak. Jednak nasze dzieje i czas obecny przeczą temu. Jestem śmiertelnie zmęczony powtarzającą sie głupotą , krótkowzrocznością Polaków , tą wieczną prowizorką, wszechobecnym chaosem, bezproduktywnymi dyskusjami oraz kłotniami prowadzącymi donikąd. Polakom nie brak życiowej mądrości i przebojowości, ale politycznie jesteśmy jak dzieci. Kompletnie pogubilismy sie w tym co jest ważne, ważniejsze, a co zupełnie nieważne.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)