Oczywiście że nie będę pisał o tym słynnym serialu. Nie mam zamiaru też pisać o jakości naszych dróg - ten temat był już przerabiany wzdłuż i wszerz.......
Więc o czym ?
Niedawno w moim mieście wojewódzkim Opolu oddano do użytku drogę która łączy się z obwodnicą na różnych poziomach - całkiem pożyteczna sprawa. Droga która łączy tę pętlę z centrum miasta kończy się rondem z którego jest wjazd na pas który dalej rozgałęzia się na wiele innych , są kolejne ronda. W czym problem ? Ano w tym ,że z tego pierwszego ronda znak informacyjny wskazujący jazdę do określonej miejscowości, wskazuje JEDNĄ miejscowość i to stosunkowo najbliższą. Dopiero jadąc dalej droga "odkrywa" swoje tajemnice.......
Czy to jest normalne że znaki informujące w jakim kierunku jechać na lokalnych skrzyżowaniach są najczęściej zaraz przed skrzyżowaniem, stosunkowo daleko od krawędzi jezdni i bardzo skutecznie ukryte wśród gałęzi drzew. Czy musi być tak że na dany kierunek jazdy "przypada" tylko jedna miejscowość ?
Czy bezpieczeństwo jazdy zwiększa sie gdy na odcinku ok. kilometra jest trzykrotnie znak zakazu wyprzedzania i tyle samo razy go odwołujący ?
Czy naprawdę nie ma możliwości by nasza policja prócz lepienia mandatów za przekroczenie prędkości, nie była w stanie sprawdzić ustawienia świateł w aucie - co trzeci kierowca ma źle ustawione światła.
Jak to możliwe ktoś projektuje drogę, ktoś buduje a inny odbiera i okazuje się że krawężniki wysepek drogowych są wmurowane na prostą krawędź o wysokości 10 cm ! Że nowe drogi czy obwodnice nie mają chociaż pasów awaryjnych, kiedy w pobliżu brak ścieżki chociaż podobnej do rowerowej.
Co jest powodem że jakiś projektant jest tak "dokładny" , że montując próg spowalniający na drodze okazuje sie między końcem progu a krawężnikiem nie ma opcji by przejechać rowerem bez podskoku żołądka do gardła.
Chętnie poczytam o innych "przejawach geniuszu" na naszych drogach.........
Pozdrawiam wszystkich kierowców - tych czterech i dwóch kółek.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)