Przystanek Woodstock. Dla pewnych środowisk samo jego istnienie jest już dowodem na przyjście na ziemię szatana i wszystkich demonów machających kosmatymi ogonami. Co ciekawe niespecjalnie dla pewnych kręgów związanych z Kościołem Katolickim, jak Wspólnota z Gubina, organizujących tuż obok jest Przystanek Jezus. Co za dobry pomysł! Możliwość modlitw, spowiedzi, czy zwykłych rozmów z duchownymi tuż obok festiwalu, dla tych którzy tego potrzebują. Albo właśnie zapragną. Na przystanku nie byłem, więc nie wiem, czy komuś to przeszkadza. Jeśli tak, to bardzo to źle o nim świadczy jako człowieku. Piszę to jako ateista. Znaleźli się też oczywiście i dziennikarze, publicyści i portale, bardzo zainteresowani zwłaszcza młodymi dziewczętami usmarowanymi błotem. Ja na ich miejscu starałbym się tak otwarcie nie pisać o swoich fantazjach, zwłaszcza tych jak widać niespełnionych. Pewnie, że to nie jest dobre jak się młodzież uchla i leży na ziemi. Ale komu z nas się to nie przytrafiło? Mnie tak. Przez coś takiego trzeba przejść.
Jak to przy okazji imprez masowych mamy pieniądze i firmy, które chcą się pokazać. M.in. pokazało się TVN. I znowu komuś może się to nie podobać. Trudno, co zrobić. Tak już jest ten świat urządzony, że nic nie ma za darmo. Chcesz pooglądać artystów zaproszonych na Woodstock – będzie i TVN.
Niefortunnie jakiś człowiek wtargnął na scenę i pobił red. Miecugowa. Lekko, bo lekko, ale pobił. Gdybym ja tam siedział, to bym mu oddał, jak bym zdążył. Bo jest to zwykły bandycki, chuligański i prymitywny akt przemocy. Popularyzacja przemocy i szukanie dla niej przychylności. Ten człowiek, prawdopodobnie jest zbyt prymitywny, żeby w ogóle zrozumieć, co zrobił i po co. Ale następnym razem wyciągnie nóż i kogoś pchnie. Też będzie miał tabliczkę, na której coś napisze. I też znajdą się obrońcy. Oczywiście w imię tolerancji pewnie nic mu nie grozi. Może dostanie mandat. Obym się mylił.
Najgorsze jednak w tym wszystkim jest to, co wydarzyło się na portalach społecznościowych. Ludziom to pobicie się zwyczajnie spodobało. Na Twitterze wciąż można znaleźć posty na ten temat. Cześć została pousuwana, lub ich twórcy zostali zablokowani. Ale minie trochę czasu, konta zostaną odwieszone i ruszy znowu mała smutna maszynka produkująca nienawiść i gniew. Gniew ludzi głupich i prostych, nie ogarniających prostej zasady granicy wolności słowa. Podburzających innych biednych prymitywnych ludzi. Maszynka się nakręca. Większość z nich to tzw. pseudoprawica. Ludzie ci nie znoszą tego stwierdzenia. Na pewno jest jakimś uogólnieniem. Ale chodzi mi o pokazanie mechanizmów. Jednoczą się w swoim gniewie wokół wartości, które są całkowicie niezgodne z tym co robią. Większość z nich pisze o sobie „Katol, Katolik” (co ciekawe prawie nikt „Chrześcijanin”) „Ciemnogród” – to już się nieco zgadza, wreszcie „Bóg, Honor, Ojczyzna”.
Jest to więc jakiś inny Bóg. Taki co lubi walić w ryj.
Ci ludzie w ogóle więc nie rozumieją, tego w co wierzą. Ich wizja świata jest spaczona.
Bo przecież zrozumiałbym, gdyby pod tweetem „Bij Miecugowa w ryj” podpisał się „awanturnik” albo „bandyta”. Wcale bym się nie zdziwił.
Jako żywo przypomina mi to taki oto obrazek opisany przez jednego z pisarzy podróżujących po Bałkanach w latach ’90 tych. Kilka lat po upadku reżimu Envera Hodży, grupa albańskich kibiców wychodziła ze stadionu. Czy mecz ten był zwycięski dla ich drużyny, czy nie – bardzo zapragnęli coś zaśpiewać, w jakiś sposób się zjednoczyć. I zaczęli skandować „Enver Hodża”. Nazwisko tyrana, przez którego Albania znalazła się na granicy człowieczeństwa. Zwyczajnie nie wiedzieli co też innego mają krzyczeć.
Szczerze się obawiam, że w przypadku dużej części owej pseudoprawicy mechanizm jest podobny. Coś tam krzyczą, ale zupełnie nie rozumieją co i dlaczego.
Lodzermensch76.




Komentarze
Pokaż komentarze (10)