SĄ GRANICE FAŁSZU I OBŁUDY!
Wczoraj nasze Słońce Peru zaświeciło nad Litwą.
Wybory tuż, tuż, więc znów zabiło mocniej gołębie serduszko dobroczyńcy znad Wisły.
Tym razem, szkoda tylko, że nie wcześniej, pan Premier zatroskał się o los polskich dziatek, którym chciano na Litwie pozamykać szkoły.
I cóż ja widzę? Mimo niedawnego przyrzeczenia, że już nigdy nie klęknie przed księdzem, w Wilnie, na oczach jakże drogiej polskim sercom Matki Boskiej Ostrobramskiej, bez wahania rymsnął na kolana przystępując do komunii. Oczywiście w świetle fleszy i obecności kamer, które, a jakże by inaczej – znalazły się tam całkowicie przypadkowo.
I jakoś tak dziwnie się składa, że podobną szopkę odegrał przed wyborami 2005, kiedy to pojechał na Białoruś w równie szczytnych celach. Pozwólcie również przypomnieć, że jak donosiła prasa, na zlecenie Sztabu Wyborczego Platformy, w czasie szczytowania kampanii, przysłowiowym rzutem na taśmę przyjął wtedy sakrament ślubu kościelnego.
Boże! Cóż za blamaż i poruta!
I aż się cisną na usta przymiotniki: fałszywy, nieszczery, obłudny, nieuczciwy, blagierski, hochsztaplerski, kuglarski, oszukańczy, pokrętny, przewrotny, złudny, zakłamany, zwodniczy...
Więc pytam póki nie jest za późno, czy naprawdę chcecie takiego Premiera???
Krzysztof Pasierbiewicz (nauczyciel akademicki)


Komentarze
Pokaż komentarze (13)