73 obserwujących
781 notek
1296k odsłon
2436 odsłon

Strzał Jarosława Kaczyńskiego w kolano PiS-u

Wykop Skomentuj111


Pan prezes Marian Banaś wyrusza na wojnę. Będzie walczył przeciwko brutalnej grze politycznej w którą został wplątany. Nie pozwoli, aby NIK stała się „przedmiotem politycznych rozgrywek i targów”. Z imieniem śp. Lecha Kaczyńskiego na ustach, który położył podwaliny pod nowoczesną ideę kontroli państwowej, będzie bronił dobrego imienia, swojego i swojej rodziny.

Powołanie się na tragicznie zmarłego prezydenta powołanego na szefa NIK-u w 1992 roku musi być bardzo gorzką pigułką dla Jarosława Kaczyńskiego. Reagujący alergicznie na odwołania się do pamięci swego brata bliżniaka w kontekście PRAWORZĄDNOŚCI musi, tym razem w milczeniu, przełknąć zręczne odwołanie się do politycznej biografii byłego Prezydenta RP. Marian Banaś przypomina prezesowi PiS-u to co ten chciał uczynić tarczą ochronną działań swojej partii: moralno-etyczne zachowania w polityce. I boleśnie przypomina, że RODZINY - tego katolickiego i polskiego kamienia węgielnego WARTOŚCI nie miesza się do politycznych rozgrywek rodem z filmów gangsterskich.

Jarosław Kaczyński desygnował pana Banasia na jednego z najbardziej zaufanych podwładnych w PiS-owskim państwie. To on miał stać na straży „odnowy” finansowych możliwości socjalnych wypłat, to on miał kontrolować miliardowe przepływy finansowych karuzeli, to on miał stworzyć możliwości do wypełniania państwowej kasy pieniędzmi rozpływającymi się w VAT-owskich transferach. Obrońcy pana Banasia grzmią z trybun, że tenże wypełniał więcej niż wzorowo postawione sobie zadania. Czymże więc ten sobie zasłużył, że cały PiS od góry do dołu, na komendę prezesa Kaczyńskiego postawił go na cenzurowanym? A prokuratura znalazła TERAZ powody aby wszcząć śledztwo NIEWINNEGO przez lata pana Banasia o jego WIELOLETNIE oświadczenia majątkowe?

Organizacja zbudowana przez Kaczyńskiego opiera się na ściśle określonych regułach w których wszystkie normy zachowań i ich oceny należa do jednego człowieka. On je ustala, kontroluje, wyznacza wykonawców i nagradza lub karze. Taka hierarchia nie dopuszcza silnych osobowości do głosu a najchętniej posługuje się tymi z giętkim lub brakującym kręgosłupem. To takie osoby zrobią wszystko, aby dostać się w światło reflektorów i oczywiście finansowych apanaży nie mogąc samemu czymkolwiek zaimponować. Na pasku szefa można przewodniczyć wszystkim najważniejszym instytucjom pańswowym pod warunkiem całkowitego oddania i bezwględnego posłuszeństwa. Można wtedy i prywatnie latać rządowym samolotem, można kolegować się z dresiarzami i pozwalać im wynajmować pokoje na godziny, można mylić się w informacjach podatkowych zapominając umieścić zera w odpowiednim miejscu, można w końcu być dopuszczanym do największych państwowo-rządowych tajemnic bez przejścia wymaganych przez prawo procedur kontrolnych.

Pan Banaś urwał się ze smyczy. Dopuszczony do nieusuwalnego stanowiska, posiadający dostęp do państwowo-partyjnych tajemnic układów, układzików i zależności, chroniony przez lata przez służby niemogących się doszukać oczywistych nieprawidłowości, niedociągnięć czy zaniedbań w jego podatkowych oświadczeniach nie chce stanąć powtórnie w szeregu pana Prezesa. Wydaje oświadczenie na miarę orędzia o dalszej służbie Polsce. Ale już nie panu Prezesowi. I jak się okazuje są to dwie niezależne sprawy.

Jarosław Kaczyński popełnił błąd. Nie pierwszy raz myli się w ocenie „konia” na którego postawił. Ale tym razem komsekwencje wydają się nie do naprawienia zwykła endoprotezą. Pan Banaś jak szeryf Gary Cooper z filmu „W samo Południe” będzie walczył. Z cała PiS-owską organizacją rządzącą w tej chwili Polską. Z tym co Jarosław Kaczyński walczy całe życie.

Z „układem”.


Wykop Skomentuj111
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka