75 obserwujących
814 notek
1361k odsłon
  1130   0

Konflikty i różnice ideowe wewnątrz Zjednoczonej Prawicy drogą do przedterminowych wyborów


Wywiady Jarosława Kaczyńskiego w tzw. „Klubach Gazety Polskiej” pojawiają się dosyć rzadko i przeważnie w momentach przełomowych, kiedy partia trzeszczy w szwach i potrzebna jest mobilizacja najbardziej ortodoksyjnych, partyjnych zwolenników. U pana Sakiewicza może Prezes powiedzieć to co chce, a nie to o co powinien dziennikarz z krwi i kości zapytać. I co najważniejsze u swojego dziennikarza wypowiada się bardziej jako partyjny lider, a nie jako wicepremier od spraw bezpieczeństwa odpowiadający również za sprawy obywatelskich ograniczeń w czasie zarazy.

Koalicja trzeszcze, Ziobro z Morawieckim nie kryją się ze swoją wrogością, Gowin otwartym tekstem prawi, że weszliśmy w koalicji na drogę AWS-izacji, sprowokowany formalnym puczem w swoim Porozumieniu inspirowanym podobno przez samego Prezesa. Wrzutki do telewizji Kurskiego zwalczające pozycję premiera świadczą, albo o prowadzonej grze przez Kaczyńskiego mówiącego o swoim dla niego poparciu (co prawda poparciu do czasu, bo w polityce to wicie, rozumicie wszystko jest możliwe), a jednocześnie ściągający lejce Morawieckiemu poprzez ataki Kurskiego. Ataki na Obajtka nie ustają, a politycy PiS-u nie kryją się z podejrzeniami o inspiracji tychże przez Morawieckiego. Nieusuwalny, mimo starań Kaczyńskiego Marian Banaś otwarcie grozi PiS-owi dobraniem się do skóry poprzez wzięcie na tapetę ciągle nierozliczonych afer w CBA, na budowie elektrowni w Ostrołęce, afery GetBacku czy SKOK Wołomin i mówi:

„Dzisiaj buduje się narrację przykrywania afer innymi sprawami, żeby winni uniknęli odpowiedzialności. Na poziomie politycznym nikt za nic nie odpowiada. To między innymi jeden z głównych powodów FIKCYJNOŚCI PAŃSTWA, takiego PAŃSTWA NA NIBY.”

Słowa, których nie musiałaby wstydzić się opozycja z lewicą na czele dorównujące słynnym "PAŃSTWO W RUINIE", a przecież wygłasza je główny kontroler Rzeczpospolitej, którego ciągle rozpracowują służby podległe Kaczyńskiemu w randze wicepremiera. Usunąć Banasia Prezesowi się nie udało, a ten wskazuje otwarcie, że jest gotowy na otwarcie puszki Pandory i dogłębne zbadanie afer, w które PiS jest wplątany. A tych uzbierało się znacznie więcej, niż tylko te powyżej wymienione. Nie wspominając nawet spraw związanych z wieloletnim tzw. wyjaśnianiem katastrofy smoleńskiej przez Macierewicza będącą moralną hańbą polskiego państwa kierowanego od 6 lat przez Prawo i Sprawiedliwość.

Jarosław Kaczyński wydaje się tracić kontrolę nad sytuacją, gdyż w Sejmie nie udało się nawet odrzucić senackich poprawek o podatku akcyzowym, co tylko pokazuje wzrastającą bezsilność rządzącej koalicji, a co było nie do pomyślenia w ciągu kilku poprzednich lat. W tej sytuacji rozmowy o ewentualnych przedterminowych wyborach w kierownictwie na pewno się toczą i są rozważane wszystkie pro- i contras takiej sytuacji. Nie byliby z niej zadowoleni wszyscy „kolesie”, regionalne partyjne układy i układziki, a już na pewno nie, wszyscy koledzy królika siedzący na fuchach w Spółkach Skarbu Państwa. A poznajemy od czasu do czasu „kolekcjonerów” takich stanowisk przynależnych obecnym koalicyjnym prominentom władzy, żonom, teściowym, rodzinom i znajomym z prowadzonych interesów. Dla Prezesa jednak najważniejsza jest partyjna konsolidacja własnych szeregów i być może ukaranie coraz bardziej wierzgających koalicjantów.

Wybory na jesieni nie są być może najbardziej atrakcyjną ofertą dla prezesa Kaczyńskiego, ale załatwiałyby kilka, dla niego istotnych problemów. Kryją jednak również niebezpieczeństwa oddania władzy na dłużej, jak pokazały to wydarzenia z roku 2007. Wtedy LPR i partia Leppera, dzisiaj Ziobro i Gowin. O tej przeszłości Prezes oczywiście pamięta, ale czy uda się rządzić przez następne 3 lata, kiedy coraz więcej spraw rozłazi się w szwach a o jedności ZP można tylko marzyć? A walka w PiS-ie o synekury tylko się powiększa i każdy chciałby móc się wykazać zmysłem handlarza nieruchomościami w stylu Obajtka. Co staje się coraz prostsze w sytuacji, kiedy do depozytów bankowych trzeba coraz więcej dopłacać, w inflacji wysunęliśmy się czoło europejskiej stawki a złotówka coraz bardziej traci na wartości. Nie mówiąc o rosnącym lawinowo zadłużeniu państwa i długach cedowanych na pokolenie naszych dzieci i wnuków.


Lubię to! Skomentuj60 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka