80 obserwujących
878 notek
1453k odsłony
  145   0

Palcie czym chceta czyli Kurski na ministra Środowiska i Klimatu

Wolno nam palić co się da i czym się da. Chrust na opał do elektrowni? Nie to chyba miał na myśli prezes Kaczyński wygłaszając pogadankę dla swojego elektoratu o wolnoamerykance w spalaniu czego się da, poza tym co jest szkodliwe. A co nim jest Ministerstwo Środowiska jeszcze nie zdecydowało i wytycznych brak. Rozluźnienie norm na opalanie węglem jednak rozporządzeniem ministerstwo ogłosiło i teraz możemy truć się tym co komu do głowy przyjdzie. Będzie śmierdziało i trochę metali ciężkich w płucach się odłoży? No, ale w domu będzie ciepło jak w ulu.

Prezesowi PiS-u do głowy nie wpadło, aby Polaków poprosić o ustawienie termostatów o 1, 2 a może nawet 3 stopnie niżej, ciepłe skarpety kupić i jedną lampę w domu mniej używać. No bo w końcu chyba nikt w Polsce nie chce Putinowi kabzy nabijać? A jak Prezes nie wspomni to i rząd boi się coś takiego zaproponować. Na zgniłym zachodzi i nawet w tym „zgniłym” Wiedniu o którym Prezes ostatnio wspominał, państwowe instancje apelują i przygotowują na ciężką zimę mówiąc o mniejszym zużyciu, krótszym staniu pod prysznicem, zamykaniu drzwi, obniżeniu temperatury w urzędach i tym podobnych głupotach. U nas Naczelnik Państwa apeluje o waleniu do pieca wszystkiego co się tli i pali zostawiając tylko opony dla chcących demonstrować. A rząd zachęca do zbierania chrustu i ceny za niego chyba nawet obniżył a Premier w połowie lipca(!) zachęca do ocieplania domów!

Że węgla będzie brakować wiadomo było już od początków marca. To znaczy rząd wiedział, ale nie powiedział. Raporty na biurku Morawieckiego były. I mimo to zadecydowano, że nie będziemy Brukseli się słuchać i import z Rosji wstrzymać od połowy sierpnia, ale zrobimy to lepiej i szybciej zakazując importu już od kwietnia. Jesteśmy suwerenni, no nie? Nie będzie nam Unia (czytaj: niemiaszki) mówiła, że warto by jednak jakieś zapasy u ruskich przez te 4 miesiące zrobić.

Anglicy mówią, że kryzys i podatki trzeba obniżać, służbę zdrowia ulepszać i swetry kupować, Niemcy zachwalają niższą temperaturę w domach, urzędach i szkołach. Francuzi będą światła na wieży Eifela wygaszać i gdzie jeszcze się da, a Polacy chrust mają zbierać i palić śmieciami bo tak partia i rząd doradza.

Polityka energetyczna państwa to podstawa rozwoju gospodarczego, innowacji, przyspieszenia nowoczesnych rozwiązań i zapewnienie gwarancji dla całości polskiej gospodarki. Nie mówiąc o premierowskim milionie aut elektrycznych mających gdzieś ładować się z gniazdka. Elektrownie jądrowe? Wiatraki co do których odpowiednia ustawa od miesięcy leży w Sejmowej zamrażarce, i która jest jednym z kamieni milowych KPO? Fotowoltaika, która nie może się szybko rozwijać, gdyż sieci energetyczne są niewystarczające? Węgiel którego mamy na 200 lat? To wszystko jest (powinno być) częścią konkretnego planu modernizacji Polski aspirującej do gonienia zachodniego świata. Ale na razie to minister Czarnek, reparacje wyciągnięte z głębokiej szuflady Prezesa i Jacek Kurski są nam serwowane jako substytuty istotnych problemów.

I dlatego ośmielam się Jacka Kurskiego, reformatora polskiej publicznej telewizji, pomimo nieustających sukcesów zdymisjonowanego z niewiadomych powodów przez niejakiego pana Czabańskiego, zaproponować na stanowisko ministra Środowiska i Klimatu.

Uzasadnienie? Nie będzie.

Można zdymisjonować bez podawania powodów to i można mianować bez podawania takowych. I broń Bożę żadnych konkursów na najlepszego.

Wiem jednak, że rozwiąże nasze nadchodzące problemy ze smogiem.

I wyjaśni nam w końcu dlaczego przyroda wytruła nam ryby w Odrze.


Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale