79 obserwujących
882 notki
1459k odsłon
  212   1

Prezesa Glapińskiego nowe oblicze – polityka popierającego władzę

Art. 227. Konst.
Narodowy Bank Polski

1.Centralnym bankiem państwa jest Narodowy Bank Polski. Przysługuje mu wyłączne prawo emisji pieniądza oraz ustalania i realizowania polityki pieniężnej. Narodowy Bank Polski odpowiada za wartość polskiego pieniądza.


W pażdzierniku Rada Polityki Pieniężnej, której przewodniczącym jest prezes NBP, podjęła decyzję o nie podwyższaniu stóp procentowych. Było to duże zaskoczenie dla finansowych analityków, gdyż w okresie poprzedzającym nie było żadnych pozytywnych sygnałów świadczących o zmniejszaniu się galopującej inflacji. Co więcej, we wrześniu ceny detaliczne w sklepach wzrosły średnio o 24%. Zdrożały wszystkie z 12 analizowanych kategorii produktów. Oficjalna inflacja według GUS to 17,2% r/r i zwiększyła się w ciągu miesiąca o 1,6%.

Czynniki wpływające na inflację, poza tymi związanymi z wojną i wzrostem cen energii, to m.in. zwiększenie podaży pieniądza przez ich emisję oraz niezrównoważony budżet czyli Po Prostu wydawanie więcej niż posiada się dochodów - życie na kredyt.

Plany polskiego budżetu na rok 2023 są oczywiście niezrównoważone, gdyż wydatki będą większe niż przychody. O ponad 65 miliardów złotych według rządu, chociaż prawdziwy dług państwa to ponad 200 miliardów, gdyż nieoficjalnie nie wlicza się pożyczanych pieniędzy takich państwowych instytucji jak np. Polski Fundusz Rozwoju czy Bank Gospodarstwa Krajowego. Czyli dług jest większy, ale udajemy że go nie ma. Na koniec roku ten „ukryty” dług wzrośnie do ponad 350 mld zł 

Prezes Glapiński uzasadniał na konferencji prasowej dlaczego stopy procentowe nie poszły w górę. Uważa, że to bajdurzenie jakoby groziła nam 20% inflacja, recesja nam nie grozi, ale dodał, że obniżenie stóp będzie możliwe dopiero za rok. Jednym słowem nie jest tak żle jak wmawiają nam wrogie siły opozycji.

Ciekawszym elementem konferencji prasowej prezesa NBP były jednak jego wypowiedzi na tematy polityki rządu w sferze wydatków socjalnych. Temat tabu dla prezesów banków narodowych w świecie zachodnim, gdyż nie wchodzi to w zakres ich obowiązków koncentrujących się na obronie wartości krajowej waluty. Przecież ludzie w obecnej sytuacji tracą krocie choćby na swoich kontach bankowych czy płacą, po roku czasu, dwa razy więcej za swoje kredyty mieszkaniowe.

Prezes NBP w czasie konferencji prasowej:

„…Dlaczego Hitler wygrał wybory demokratyczne w Niemczech? No bo wprowadził różnego rodzaju wydatki socjalne

… Gdyby zlikwidować wydatki socjalne, to oczywiście rząd miałby więcej środków na inne cele, np. inwestycje. Inflacja byłaby mniejsza, bo nie byłoby dochodów, za którymi nie stoi wydajność pracy i wzrost produkcji…”.

Ale clou całego przemówienia zawarte jest w poniższym:

„…Ale tak nie można zakładać, bo gdyby tych wydatków nie było - z resztą w dowolnym kraju europejskim - toby się w ciągu miesiąca załamał cały system społeczny. Byłby rewolucje, rządy by upadły, zapanowaliby jacyś Putini mniejsi…”.

To czego nie odważyłby się powiedzieć prezes Kaczyński, mówi, podobno niezależny od władzy, autonomiczny w swoich działaniach i broniący interesu złotówki (nota bene znacznie tracącej na wartości ostatnich decyzjach RPP) jego kolega, przyjaciel oraz dawny towarzysz partyjny Glapiński.

Przekładając z polskiego na nasze: jak nie będziemy rozdawać tak jak robimy to od początku naszych rządów to możemy pożegnać się z władzą. Hitrer przecież też to robił?

I wybory wygrał.


Lubię to! Skomentuj17 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka