Jak salon długi i szeroki słychać słowa żalu, rozczarowania, protestu, zawodu, uczucia pokrzywdzenia. Zwolennicy PiSu nie mówią o kongresie z minionego weekendu, mówią o twitterowej wiadomości Poncyljusza, wypowiedziach Gosiewskiego i Hoffmana. A w nich coraz więcej nieubłaganej prawdy: sojusz PiSu z SLD to nie tylko nieudana próba opanowania telewizji publicznej. To również coraz bardziej realne koncepty sojuszu czy jego prób z poplecznikami komunizmu. Również były prezydent Kwaśniewski dolewa oliwy do ognia analizując możliwości takiego związku.
Salonowi wyznawcy prezesa Kaczyńskiego są przerażeni. Wydaje się jak gdyby obudzili się ze snu. Jakk gdyby nie obserwowali codziennie od lat politycznej sceny, działań polityków, nie analizowali wydarzeń i nie zajmowali się na co dzień pisaniem elaboratów o najlepszej partii. Możliwości rozmów z SLD nie dopuszczali do świadomości a teraz wspominają o takich możliwościach czołowi przedstawiciele partii opozycyjnej. I rozlega się płacz i zgrzytanie zębów aczkolwiek do sojuszu jeszcze daleko. Ale sama myśl o takiej alternatywie powoduje skurcze żołądka u wyznawców prezesa. No bo przecież gdyby okazało się to prawdą to runie gmach nadziei, wiary w dalekosiężne przewidywania prezesa i jego patriotyczna chęć naprawy krajowych nieprawości.
Okazuje się jak mało wiary posiadają zwolennicy Kaczyńskich. Nie słyszy się głosów o tymczasowym sojuszu, o konieczności zawarcia układu aby chociaż częściowo naprawić to co Tusk zepsuł, I nikt nie wykazuje wiary że prezes wie co robi, że w odpowiednim momencie odkryje karty i powie: musiałem wybierać dla dobra Polski. I podziękuje za zaufanie które pokładali w nim wyborcy. Za wiarę w możliwości PiSu tak często przecież wymieniane i tak entuzjastycznie przyjęte na ostatnim kongresie. Ludzie małej wiary którzy tylko wiarą się kierują a nie rozumem tak jak pan prezes. I płacą teraz cenę za wiarę w ułudy.
Ale przecież nie od dzisiaj dyskutują o polityce? Przecież tak często uświadamiali swoim przeciwnikom o czystościach intencji i braku niecnych pobudek w kierownictwie PiSu. Jakże często wyjaśniali nam, ostatnio w czasie zeznań przed komisją hazardową, że prezes i jego ludzie wiedzą co robią. Nie mieszają się w polityczne gierki i nie uznają kompromisów. Aby oczyścić scenę polityczna z seksualnych gwłcicieli są gotowi oddać władze. Walczą o uzdrowienie polskiej sceny politycznej z zaprzeszłości nie wchodząc w układy z ciemnymi typkami. Nawet jeśli miałoby to doprowadzić do wybrania LK prezydentem i PiSu partią z największą ilością głosów
Utrata politycznego dziewictwa jest bolesna. Nie przynosi satysfakcji. Jest smutna jeżeli wierzy się w prymat swoich idoli niezależnie od zrozumienia sensu polityki. I nie pozostawia złudzeń co do działania politycznych sił. Już nawet nie wspomina się o manipulacjach mediów bo jednak trudno uwierzyć ze własne wybory i wypowiedzi swoich są również manipulowane. A przecież możnaby tym działaniem tak dużo wytłumaczyć. Tylko że już się nie da. Trzeba znaleźć inne wytłumaczenie. Może że wszystkie partie są takie same? I że wszyscy polityce są ulepieni z tej samej gliny?


Komentarze
Pokaż komentarze (23)