Śledzimy wszyscy tyle emocji wywołujące dyskusje o katastrofie, analizujemy dostępne szczątkowe fakty, pogłoski lub plotki i prezentujemy na tej podstawie nasze przekonania i bardzo często konkluzje i odpowiedzi. Nasze opinie maja prawie zawsze związek z naszymi przekonaniami politycznymi. Naprawdę obiektywnych obserwatorów można policzyć na palcach jednej ręki.
Interesującą rozprawkę na temat myślenia przyczynowo-skutkowego wyjaśniającego to co się dzieje również w salonie s24 napisał Nietzsche, XIX-wieczny filozof, pisarz i poeta. Poniżej obszerne cytaty z jego pracy* stanowiące doskonały komentarz do blogów piszących o tragicznym wypadku pod Smoleńskiem i teorii rodzących się w głowach wielu blogierów.
Należy wyrazić nadzieje iż lepsze poznanie pracy naszego mózgu przyczyni się również do pisania blogów, w których ich autorzy zdają sobie sprawę z podstawowych zagadnień psychologii homo sapiens.
B ł ą d w y i m a g i n o w a n y c h p r z y c z y ń.
Weźmy za punkt wyjścia sen: pod określone wrażenie, np.. w rezultacie odległego strzału armatniego, podkłada się później jakąś przyczynę (nieraz bywa to cała niewielka powieść, w której osoba śniąca jest właśnie główną postacią). Wrażenie trwa tymczasem dalej, jako rodzaj rezonansu: jak gdyby czeka na moment, kiedy instynkt przyczynowy pozwoli mu wystąpić na plan pierwszy, - już nie w charakterze czegoś przypadkowego, ale ”znaczącego”. Strzał armatni wystąpił w sposób kazualny, w pozornym odwróceniu czasu. To co późniejsze, motywacja, zostaje przeżyte najpierw, często z wieloma szczegółami, które migają jak w świetle błyskawicy, następuje strzał.. Co się stało? Wyobrażenia, zrodzone przez określone samopoczucie, zostały mylnie zrozumiane jako przyczyny strzału. – W istocie rzeczy podobnie postępujemy na jawie. Nasze najczęściej występujące ogólne uczucie – wszelkiego rodzaju tamowanie, napór, napięcie, eksplozja w akcji i reakcji narządów, a zwłaszcza stan nerwu sympatycznego – pobudzają nasz instynkt przyczynowy: chcemy mieć p o w ó d, by czuć się w t e n i t e n sposób, - czuć się kiepsko lub czuć się dobrze. Nigdy nie wystarczy nam samo proste stwierdzenie faktu, że c z u j e m y się tak i tak: dopuszczamy ten fakt dopiero wtedy, u ś w i a d a m i a m y go sobie, kiedy daliśmy mu pewien rodzaj motywacji. – Przypomnienie, które bez naszej wiedzy, aktywizuje się w takim wypadku, wprowadza wcześniejsze tego rodzaju stany i wrośnięte w nie interpretacje typu przyczynowego - n i e zaś ich przyczynowości. Oczywiście przypomnienie przynosi również wiarę, że wyobrażenia, że towarzyszące procesy świadomościowe były przyczynami. W ten sposób powstaje nawyk określonego interpretowania przyczynowości, w istocie rzeczy hamujący, a nawet wykluczający z b a d a n i e przyczyny.
P s y c h o l o g i c z n e w y j a ś n i e n i e t e g o s t a n u r z e c z y.
Redukcja czegoś nieznanego do znanego przynosi ulgę, uspakaja, daje ponadto poczucie mocy. Z tym co nieznane, łączy się niebezpieczeństwo, niepokój, troska – instynktownie zmierzamy do tego, aby z l i k w i d o w a ć te przykre sytuacje. Pierwsza zasada: jakiekolwiek wyjaśnienie lepsze jest niż żadne. Ponieważ w istocie rzeczy chodzi tylko o uwolnienie się od przygniatających wyobrażeń, nie stwierdza się surowo środków pozwalających je wyeliminować: pierwsze wyobrażenie, w którym to, co nieznane, ujawnia się jako znane, tak podnosi na duchu, że ”przyjmuje się je za prawdziwe”. Dowód p r z y j e m n o ś c i („energii”) jawi się jako kryterium prawdy. – Instynkt przyczynowości jest zatem uwarunkowany i pobudzany przez poczucie bojaźni. „Dlaczego” powinno, jeśli to możliwe, podawać nie tyle po prostu przyczynę, ile raczej p e w i e n r o d z a j p r z y c z y n y – przyczynę uspokajającą, uwalniającą, przynoszącą ulgę. Pierwszym rezultatem takiej potrzeby jest to, że jako przyczyna wprowadzone zostaje coś, co już jest znane, przeżyte, wpisane w pamięć. T, co nowe, nie przeżyte, obce zostaje wykluczone jako przyczyna. Poszukuje się zatem nie jakiegokolwiek rodzaju wyjaśnień jako przyczyny, ale
Wybranego i faworyzowanego rodzaju wyjaśnień, takich wyjaśnień, które najszybciej i najpewniej eliminują poczucie obcości, nowości, przezywania po raz pierwszy – czyli wyjaśnień n a j b a r d z i e j z w y c z a j n y c h. Rezultat: w coraz większym stopniu pewien rodzaj ustanawianych przyczyn zaczyna przeważać, koncentrując się w system i uzyskując w końcu d o m i n a c j e, to znaczy po prostu eliminując i n n e przyczyny i wyjaśnienia. Bankier myśli od razu o „interesach”, chrześcijanin o „grzechu”, dziewczyna o swojej „miłości”
* Fragment pt. Die vier Grossem Irrtumer z Die Gotzen Daammerung. Wie man mit dem Hammer philosohiert, F. Nietzsche.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)