Lchlip Lchlip
62
BLOG

Dokąd Polsko?

Lchlip Lchlip Polityka Obserwuj notkę 7

 

(...) Przygotować maksymalne zapasy kapusty kiszonej.
(...) zleciło przyspieszenie sprzętu zbóż oraz zwrócenie uwagi na oczyszczanie pól ze słomy pozostawionej przez kombajny".
(…) Obecność Towarzysza Sekretarza na plenarnym posiedzeniu Komitetu Wojewódzkiego będzie mieć szczególne znaczenie dla rozwoju gospodarki morskiej i stanie się jak zawszegłębokim przeżyciem dla gdańskiej wojewódzkiej organizacji partyjnej".
 
…Jeśli Jarosławowi Kaczyńskiemu się zdarzy umrzeć od uderzenia pioruna, to my nie będziemy mieli wyjścia innego, jak uznać, że to uruchomił któryś z tych panów. A więc lepiej o niego dbajcie. Plujcie, warczcie, jęczcie, możecie nawet zacząć odprawiać swoje znane wszystkim już świetnie rytuały. Ale uważajcie, żeby on się tylko nie pochorował…
…Że to co go miało zabić, uczyniło z niego kogoś, z kim oni nie dość, że nie mieli nigdy do czynienia, to nawet sobie kogoś takiego nie wyobrażali. I jestem przekonani, że gdyby mogli, zrobiliby tę jedną w tej sytuacji możliwą – i przecież najłatwiejszą ze wszystkich – rzecz, czyli go zabili…
… ci co tam zginęli, to męczennicy. Naturalni, najprawdziwsi męczennicy. I tego faktu już nie zmieni nic. A już z całą pewnością nie te świeczki, które banda idiotów będzie jutro paliła chyba wyłącznie po to żeby tę prawdę zakrzyczeć…
 
 
Zostanę przez wielu uznany za przynoszącego ujmę dobremu imieniu patrioty, uwłaczającym świętościom. Hańbiącego najdroższe wartości narodowe, naśmiewający się ze śmierci i szargający poły amarantowego sztandaru i kontusza. Stawiam obok siebie cytaty z posiedzeń Biura Politycznego lat siedemdziesiątych i wpisu Toyah’a. Jak śmiem?
 
Otóż śmiem. Z bardzo prostego powodu. Aby pokazać do czego prowadzi z jednej strony nienawiść a z drugiej zaślepienie i głupota. Kiedy „mowa-trawa” ogłupiała społeczeństwo i zniechęcała do myślenia i kiedy „mowa z ambony” wsącza jad nienawiści, nietolerancji i odmawia prawa również do myślenia. Kiedy narzuca się swoje „poprawne” rozumowanie wszystkim którzy ośmielą się mieć inne zdanie.
 
Ostatnie dni i tygodnie zapoczątkowały walkę polityczną. Przyspieszone wybory prezydenckie spowodowane tragiczną katastrofą. Zginęli Pan Prezydent i czołowe osobistości państwowe i sił zbrojnych, wielu znanych polityków, osoby znaczące w życiu szczególnie jednej partii politycznej, 96 osób. Tragedia Narodowa. Żegnające tłumy. Moment zjednoczenia i poczucie wielkiej straty dla Państwa. Okazja do pojednania gdyż wielkie tragedie są okolicznością do żalu i łez, ale również zadumy, refleksji, namysłu i modlitwy. Do zdania sobie sprawy że jesteśmy, mimo różnic jednym narodem mającym wspólny język, wspólną historie, wspólnych bohaterów i wspólne groby.
 
Nie do wszystkich dociera jednak prosta prawda: im wspólnota bardziej zjednoczona tym silniejsza w swoich dążeniach. Tym mniej narażona na niebezpieczeństwa z zewnątrz i stanowiąca monolit dla wszystkich nieprzyjaciół. Dążenie do jedności powinno być naturalną potrzebą. Tak jak w Rodzinie z dziećmi, sportowym teamie czy wspólnocie religijnej. Im silniejsze więzy tym większe szanse na sukces, rozwiązanie problemów, wytłumaczenie niesnasek i popełnianych błędów. Jeżeli jednak w Rodzinie uczucia zmieniają się, młodzieńcza miłość ewoluuje i być może zanika, to czy musi być to powodem do zapomnienia o obowiązkach małżeńskich i rodzicielskich? O pozostawieniu dzieci i wybraniu nowej, własnej drogi życiowej? Do pożegnania się z obowiązkami do których wykonania się zobowiązywaliśmy? Aż nas śmierć rozłączy?
 
Wielu z dzisiejszych dyskutantów nie tylko w s24, zapomina o ciążących na nich obowiązkach. Wybierają to co uważają za stosowne w swoich rozważaniach o Prawdzie, obowiązku wobec Ojczyzny lub własnej, preferowanej partii politycznej lub jej lidera. Nie zadają sobie trudu aby pomyśleć o drugim składniku Rodziny. Tej części bez której wspólnota nie może istnieć. Partnera we wspólnym życiu. Na dobre i złe. Z którym wspólne cele istnieją mimo różnic. Z partnerem z którym bez rozmowy, dyskusji, zawieraniu koniecznych kompromisów i ustalaniu wspólnych zamierzeń, nie ma wspólnego pożycia.
 
I dręczące, aktualne pytania stające przed nasza Wspólnotą Polaków są transformacja tych samych pytań które są stawiane małżeństwom we współczesnym świecie: czy potrafimy się porozumieć, czy zgadzamy się na rozwód z całym „dobrodziejstwem” inwentarza. Czy zdajemy sobie sprawę z „ważności” naszego „małżeństwa z rozsądku”, czy oddajemy naszą przyszłość i pomyślność naszych „dzieci” w ręce instytucji, organizacji i wspólnot przyglądającym się z boku naszym poczynaniom.
 
Decyzja należy do NAS. I nikt nas od tego nie uwolni. A wielu po nas, będzie osądzać.
 
p.s. pomocą do rozważań w powyższym wpisie była praca Aleksandra Bocheńskiego: „Dzieje głupoty w Polsce”.
Lchlip
O mnie Lchlip

Z dystansu ale nie z boku. Anonimowych blogowiczów "tykam". Pan/Pani są dla mnie osobami z nazwiskiem.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka