Lchlip Lchlip
58
BLOG

Katastrofa – analizy „ekspertów”.

Lchlip Lchlip Polityka Obserwuj notkę 19

 

Od wczoraj salon24 stanął na głowie. Ilość ekspertów analizujących ujawnione stenogramy i głosy w kabinie pączkuje z każdą godziną. Administratorzy czuli się w obowiązku stworzyć nowy dział aby pomieścić wszystkie opinie. To już nie dwadzieścia kilka pytań pana Warzechy lecz setki wniosków, pytań, dowodów, „logicznych” wywodów, zdjęć, filmików i technicznych rysunków. Wszyscy są ekspertami, każde pytanie uzasadnione, wątpliwości kwitowane konkluzjami, techniczne pytania wyjaśniane przez szybko się uczących laików.
 
Filozof i teolog, były minister, adwokat, emeryt, redaktor, były działacz Solidarności i inne niezidentyfikowane zawody wypowiadają się o katastrofie na podstawie zapisków z kabiny. Stenogramy które fachowcom zorientowanym w temacie mało co mówią gdyż są małą cząstką kompleksowych danych które dopiero po syntezie z wieloma technicznymi parametrami zsynchronizowanymi  z rozmowami załogi stwarzają możliwość do ostrożnego stawiania wniosków i wysuwania prawdopodobnych hipotez, staja się wyrocznia Sybilli.
 
Kaczyński zwlekał, podłość największa, awaria steru, samobójstwo na życzenie, fachowiec mówi bzdety, czarna magia. To wszystko tylko urywki tytułów blogów, z tekstów można by zbudować z dziesięć różnych katastrof lotniczych. I oczywiście każdy jest „logiczny”, zadaje słuszne pytania, wyciąga prawidłowe wnioski, formułuje opuszczone pytania i przyczynia się do wykrycia „prawdy”.
 
Jesteśmy w swoim żywiole! Im mniej się znamy w sprawie o której piszemy tym bardziej słuszne wyciągamy wnioski. A jeżeli już nie bardzo możemy coś dorzucić to technicznych rozważań to przecież pozostaje jeszcze jedna oczywista konkluzja: sfałszowane, podmienione, Jezu… zastąpione przez kur.. a z wysokości pokazywanej przez przyrządy odjęte jedno zero. Wspólnym wysiłkiem na pewno rozwiążemy zagadkę i znajdziemy przyczyny które (nie)świadomie opuścili fachowcy. Wszyscy jesteśmy katarynami i nikt nam nie odbierze prawa do mówienia prawdy.
 
Każdy wypadek lotniczy jest zagadką. Każdy ma prawie zawsze wiele niewytłumaczalnych przyczyn. Za każdym razem eksperci głowią się nad zrozumieniem „niezrozumiałego”, znalezienia logicznych wytłumaczeń splotu okoliczności i podejmowanych decyzji lub ich braku, natykają się na niespotykane do tej pory zjawiska lub ludzkie błędy, analizują tysiące danych z czarnych skrzynek i szczątków samolotu, zatrudniają psychologów, dodatkowych ekspertów, przeprowadzają badania i symulują możliwość rozwoju zdarzeń prowadzących do katastrofy. Ale czasami nie ma pewności. Jest prawdopodobieństwo. Ludzkie błędy, pomyłki lub nieszczęśliwe sploty okoliczności. Kombinacje możliwości już nie zawsze możliwych do sprawdzenia.
 
A przecież, logicznie myśląc, lądowanie Tutki na smoleńskim lotnisku to było kuszenie losu. Dlaczego? Poniżej:
- lotnisko ze swoim technicznym wyposażeniem przypominało bardziej poligon z okresu wojny niż miejsce do przyjmowania pasażerskich samolotów,
- niekorzystne, pogarszające się warunki atmosferyczne. Według przepisów lotniczych uniemożliwiające lądowanie,
- obecność w kabinie pilotów osób nie związanych z pilotażem,
- brak opracowanej alternatywy na wypadek niemożności lądowania w Smoleńsku,
- zignorowanie ostatnich, automatycznych  ostrzeżeń o zbliżaniu się do NIEWIDCZNEJ ziemi.
Lchlip
O mnie Lchlip

Z dystansu ale nie z boku. Anonimowych blogowiczów "tykam". Pan/Pani są dla mnie osobami z nazwiskiem.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (19)

Inne tematy w dziale Polityka