Polityczna arena w Polsce nie zmienia się od lat. Te same partie, ci sami politycy, te same pojęcia Polski solidarnej i liberalnej. Chociaż do walki powoli włącza się SLD to jednak PO i PiS zdominowały scenę polityczną w stopniu nieporównywalnym do żadnego europejskiego kraju. Jeżeli prawie 80% wyborców wybiera jedną z tych partii to można mówić o niedostatku prawdziwych alternatyw i maksymalnym zawężeniu spectrum wyborczego. Wypadkową takiej sytuacji jest nie tylko ignorowanie obywateli z całkowicie odmiennymi poglądami ale również przyciągnięcie grup wyborczych nie całkowicie identyfikujących się z partyjnym programem lecz zachęconych wyborczymi obietnicami.
Obie partie czyli PO i PiS nie mają żadnego powodu aby ta sytuację zmieniać. I nieprędko chyba będzie to możliwe. Ale wady takiego systemu są widoczne i ograniczają aktywność społeczną oraz włączenie się wielu zdolnych, z młodszego pokolenia do wyrażania swoich prawdziwych poglądów, zaangażowania w sprawy ich dotyczące i walki o swoje idee. Jest to sytuacja niepożądana którą dwie największe partie wykreowały i bronią w swoim interesie.
Rządzą nami politycy „wyświechtani” w politycznych rozgrywkach. Tusk, Kaczyński i Pawlak. Ten ostatni chociaż najmłodszy z tej trójki ale zmierza nieuchronnie w kierunku ław opozycyjnych. Pozostaną szefowie PO i PiSu jako dwoje rozgrywających w walce o władzę w którą, być może, włączy się młodsze pokolenie z SLD. Ta ostatnia partia została „zmuszona” do odmłodzenia lub jako pierwsza zrozumiała i zastosowała dalekosiężny plan zdobycia w ciągu kilku lat większych, politycznych wpływów. Będzie to, jak widać już było w 2-giej turze wyborczej i wysiłków innych kandydatów o wyborców tej partii, procentować w przyszłości. I przy kontynuowaniu rozumnej działalności zwiększać tylko elektorat tej partii. Jest on przecież zarówno w PiSie jak i PO. A jest to elektorat zmuszony do wyboru między dwoma niechcianymi kandydatami lub partiami.
Platforma Obywatelska ma w tej walce o społeczne poparcie i umocnienie swojej decydującej pozycji większe atuty w ręku. Poza oczywistymi korzyściami wynikającymi z trzymania steru rządu w swoich rękach (ale i większą odpowiedzialność oraz szybsze rozliczenie za wyborcze obietnice) promuje liberalną politykę przyciągającą w większości młode pokolenie. Przyzwyczajone do „wolnego rynku” i nie znające komunistycznego etatyzmu. Nie przejmujące się zbytnio przeszłością, myślące o dniu dzisiejszym i spokojnym jutrze. Zdające sobie coraz bardziej sprawę że państwo jest tylko jednym z czynników umożliwiających osiągnięcie sukcesu ale nie jedynym jak to często przedstawia PiS.
Prawo i Sprawiedliwość jest w dużo gorszej sytuacji. Jarosław Kaczyński zdominował „swoją” partię w sposób naprawdę dyktatorski. Mało kto wyobraża ją sobie bez niego. Nie tylko młode pokolenie ale jakakolwiek konkurencja umożliwiająca wewnątrzpartyjną dyskusję decydującą przecież o żywotności partii, została spacyfikowana. Aparatczyk którym był całe swoje życie stworzył organizację na swoje usługi. Zmieniającą fronty, idee, sojusze i obietnice tak jak w danej sytuacji politycznej wymagała tego walka o wpływy i władzę. Od antykomunizmu, lustracji i walki z jedną prezydenturą do usprawiedliwienia komunistycznego przywódcy, zapomnieniu o „układzie” i wypromowaniu brata na inną prezydenturę. Trzon jego elektoratu nie mając innej alternatywy pójdzie za nim w ogień lecz niezdecydowani lub wątpiący stanowią coraz większe grono Jego elektoratu. A konieczność jego powiększenie wymusza nowe obietnice, zmiany sojuszów i ekwilibrystyczne wyjaśnienia dla swoich, stałych wyznawców.
Sytuacja ekonomiczna, gospodarcza i społeczna w Europie zmienia się zauważalnie. Widmo kryzysu finansowego zagląda w oczy wielu krajom. Okres żniw jeszcze nie nadszedł a już trzeba myśleć o następnym siewie a zapasy w przetrzebionych spichlerzach nie napawają optymizmem. Rząd Tuska jest w bardzo trudnej sytuacji będąc zmuszonym do wielomiliardowych oszczędności wymagających zaciśnięcia pasa, rozwiązania rosnących problemów ze służbą zdrowia i systemem emerytalnym oraz reformy finansowej. Możliwości dla opozycji aż nadto aby punktować rządowe poczynania. Jak to zostanie wykorzystane? Będzie częściową współpracą z opozycją czy jej zaprzeczeniem? Czy osobowość lidera opozycji na to pozwoli? Znajdą się punkty wspólne do zmierzenia się z wyzwaniami przyszłości czy będzie nasze polityczne życie określane przez palikotów oraz próby zorganizowania nowych wyborów?
Odpowiedzi zależą nie tylko od polityków. Również od ich wyborców. I uświadomienia sobie ze Polska jest najważniejsza w której zgoda buduje.


Komentarze
Pokaż komentarze (34)