Lchlip Lchlip
144
BLOG

Demokracja według pana Prezesa.

Lchlip Lchlip Polityka Obserwuj notkę 76

 

Nie spodziewałem się tego mimo wszystko. Jednak powracamy z woli pana Jarosława Kaczyńskiego do tego co dla Polski i dla Polaków najgorsze: kłótni. Do eskalacji która nie pozwala skoncentrować się na najważniejszych dla polskiej przyszłości sprawach decydujących o następnych latach, mam nadzieję,  pomyślnego rozwoju. Do pomówień, oskarżeń, włączania się do walki o miejsce postawienia Krzyża upamiętniającego śmierć 96 tragicznie zmarłych osób i pouczania o demokratycznych regułach obowiązujących w państwie.
 
Demokracja jest pojęciem często powracającym słowem w wypowiedziach pana Prezesa ale czy naprawę dobrze rozumianym przez niego rozumianym? Śmiem wątpić. Dlaczego? Poniżej moje rozważania na ten temat.
 
Standardowa definicja demokracji mówi o systemie politycznym w którym źródło władzy stanowi wola większość obywateli za pomocą swoich reprezentantów. To odnosi się w pierwszym miejscu do ostatnich prezydenckich wyborów w których społeczeństwo wybrało swojego reprezentanta. A to znaczy m.in. ze podejmuje on pewne decyzje w NASZYM IMIENIU. I demokratyczne reguły wymagają uszanowania tych wyborów w imię demokracji.
 
Prezes Kaczyński reprezentuje PiS, polityczną partie w której nikt nie łudzi się ze demokratyczne reguły funkcjonują w niej w ich „duchu” chociaż „litera” reguł i praw jest oczywiście dopełniana. Ale jedyną siłą decydująca o partyjnych wytycznych i metodach ich realizacji jest Prezes. Mało kto jest zdolny mu się przeciwstawić się i skutki takich działań w przeszłości są znane. Oponentów czeka usunięcie z partii i polityczny niebyt.
 
Jarosław Kaczyński w ostatnim wywiadzie szermuje pojęciami o państwie demokratycznym. Wypowiada niezmiernie symptomatyczne zdanie w sprawie przesunięcia Krzyża:  każdy kto twierdzi coś innego dopuszcza się ciężkiego, moralnego nadużycia”.Oddaje to wyobrażenia czym jest „demokracja” w oczach prezesa PiSu. Nie polega ona na wielości opinii i swobodzie ich wyrażania. Jest to według niego IMPERATYW MORALNY który On reprezentuje. I dlatego nie żyjemy według niego w państwie demokratycznym gdyż większość społeczeństwa wybrała reprezentanta który nie zgadza się z Prezesem.
 
W demokracjach zachodnich partie opozycyjne po przegranych wyborach rozliczają się przed swoimi członkami. Analizy i szukanie powodów przegranej są na porządku dziennym i prowadzą do uaktualnienia partyjnych programów, wytyczenia nowych metod zdobycia wyborców a nierzadko kończą się również dymisją przegranego lidera. Pan Prezes stworzył jednak w swojej partii „demokratyczną” sytuację w której nie musi się tłumaczyć. Mówi o kolejnym, 4-tym z rzędu zwycięstwie i rozpętuje z hukiem kampanię nie o tragicznie zmarłych w katastrofie lecz o „poległych męczeńską śmiercią”.  
 
Ciekawym elementem pojęcia demokracji i walki o polskie interesy są posłowie PiSu  zatwierdzeni przez JK do Parlamentu Europejskiego. Jak sam Prezes kiedyś się wyraził jedzie się tam po naukę języków. Dosyć ciekawy sposób walki o polskie, żywotne interesy.
We wczorajszym wywiadzie w Rzepie Jacek Saryusz-Wolski, poseł PO dzieli się z nami innym punktem widzenia na pracę europosłów:
 
Na ramionach każdego z nas spoczywa 1/50 tej części suwerenności, która na mocy traktatu została przekazana przez suwerenne państwo polskie na rzecz wspólnego zarządu na poziomie UE. W kraju jesteśmy zastępowalni, w PE nie. I to dotyczy żywotnych rozstrzygnięć. Legislacyjnych, bo ok. 60 – 70 proc. polskiej legislacji rodzi się tu. Budżetowych, bo tu decydujemy o pokaźnej części polskiego budżetu. Ale też w polityce zagranicznej, bo coraz częściej o naszych interesach decyduje się w instytucjach UE. Więcej dla Polski można zrobić w Brukseli i Strasburgu niż w Warszawie
 
Jak Jarosław Kaczyński rozumie demokratyczne reguły i walkę o polskie intersy widać również po ogłoszonych wynikach ankiety dziennikarskiej na temat funkcjonowania europarlamentarzystów w Brukseli. W pierwszej dziesiątce jest 7 posłów PO, 3 posłów z PiSu. Nasza salonowa koleżanka L. Geringer d’Oedenberg z SLD (zajmująca się na swoim blogu sprawami zawodowymi z Brukseli) zajęła miejsce 6 a kolega-blogowicz Marek Migalski 28 miejsce. Stawkę 50 posłów zamykają panowie: M. Kamiński, A. Bielan, Z.Ziobro, T. Cymański i jako ostatni J. Kurski. Wszyscy niestety z PiSu. Wśród tych ostatnich jest 3 wykonujących swoje „obowiązki” w Brukseli i Strasburgu i jednocześnie zatrudnionych przez Prezesa w głównych rolach swojej prezydenckiej kampanii. Oto demokratyczne reguły znane z zamierzchłych czasów i określane jako FUCHY. Trudno zdecydować tylko czy fucha w W-wie czy Brukseli. W każdym razie z przyzwolenia i namaszczenia przez Prezesa.
 
Dwadzieścia lat po osiągnięciu prawdziwej niepodległości uczymy się demokracji i reguł nią rządzących. Wydaje mi się jednak że jesteśmy dalej niż bliżej. Dominacja emocji nad rozsądkiem, prywatnych animozji i zranionych uczuć nad poczuciem odpowiedzialności za słowa czołowych polityków, walka przeniesiona z ław parlamentarnych na łamy mediów. Nieumiejętność debaty politycznej istotnej dla spokojnego rozwoju państwa i „granie” na emocjach tłumu zamiast merytorycznych dyskusji. To wszystko pozostałości po minionych czasach. Zakodowane w głowie, przenoszone do serca, wypowiadane przez poczucie niespełnienia i nieumiejętności pogodzenia się z większością. Będzie to trwało jeszcze długo. Będzie dzieliło zaostrzając konflikty, poszukując różnic zamiast je tonować, kamuflując osobiste porażki, przenosząc urazy i rodzinne utraty najbliższych na publiczne fora. Jeszcze długa droga do normalności. I tylko dostosowanie się do prawdziwych demokratycznych reguł pozwoli temu zapobiec.
 
Lchlip
O mnie Lchlip

Z dystansu ale nie z boku. Anonimowych blogowiczów "tykam". Pan/Pani są dla mnie osobami z nazwiskiem.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (76)

Inne tematy w dziale Polityka