Salon24 zmienia się. Nie tylko jego szata graficzna, wprowadzenie lubczasopism (dlaczego zresztą nie Po Prosu „blogazety”?) ale również są widoczne odpływ dziennikarskiej braci i nowe nicki lub nazwiska wymieniające starą gwardie uznanych „autorytetów”. Ale są jednocześnie zmiany bardziej charakterystyczne dotyczące zawartości publikowanych blogów. Zmniejszenie się ilości chamskich komentarzy, podniesienie poziomu dyskusji, większa ilość profesjonalnych wpisów i co najważniejsze: widoczne zmiany „ideologiczne” zawartości blogów. Stają się one w mniejszym stopniu domeną często prezentowanego w przeszłości fanatyzmu a bardziej dają miejsce i możliwości promowania opinii zbliżonych do wyrażanych w mediach. Czyli więcej niż do tej pory ideologii PO niż PiSu.
Wyraźnym przykładem takiej zmiany „nastrojów” w prasie są wypowiedzi czołowych komentatorów Rzepy. Panowie Lisicki, Janke i Magierowski publicznie już wyrażają zwątpienie co do słuszności prowadzonej przez Jarosława Kaczyńskiego strategii. O ile pan Janke wyrażał swoje wątpliwości już wcześniej, to felietony dwóch pozostałych redaktorów są wyraźnym znakiem na nieboskłonie. To już nie jest akceptowanie polityki Prezesa przez aklamację, to jest podważanie słuszności jej założeń. I tendencje te są również widoczne w s24. Coraz widoczniejsza jest skłonność administracji a zatem właścicieli, do prezentowania opinii odmiennych od „twardogłowych” zwolenników Prezesa. Oddaje to trend, który prezentują zwolennicy innych metod działania do pozyskania nowego elektoratu dla PiSu, z byłego sztabu wyborczego Jarosława Kaczyńskiego.
Głosy nawołujące do zmiany strategii są coraz głośniejsze. Nawet pani Staniszkis, tak gorąca przedwyborcza zwolenniczka lidera Prawa i Sprawiedliwości zadaje niewygodne pytania. Pan Migalski wyrażający krytykę uznany zostaje za „niegodnego” a pani Kluzik-Rostowska pracująca na nowy „image” nie zostaje nagrodzona rekomendacją na wicemarszałka Sejmu. Prezes konsoliduje koło siebie starą gwardię z zakonu PC i ani myśli słuchać dobrych rad. Akceptuje tylko całkowite oddanie i bezwarunkową „miłość”. Nadchodzą trudne czasy, jak sam mówi, i odchylenia od linii przez niego wytyczonej nie będą akceptowane. Przesłanie jest jasne i wyraźne.
Czas oczywiście pokaże jak dyrektywy Prezesa i usztywnienie prowadzonego przez niego kursu zostaną odebrane w społeczeństwie. Nie dają jednak na pewno możliwości przyłączenia się do niego wątpiącym o słuszności PO’wskiej polityki. Odbierają nadzieję przekonania w racjonalnej dyskusji o słuszności swojego postępowania. Wzmacniają krytykę ze strony niezdecydowanych nie widzących sensu skoncentrowania się tylko i wyłącznie na katastrofie smoleńskiej zamiast punktowania niedociągnięć rządu w wielu istotnych dziedzinach gospodarczych, ekonomicznych czy służby zdrowia. Kierują zainteresowanie mediów na osobiste motywy lidera PiSu w umacnianiu władzy partyjnej zamiast zaangażowania się w próby propozycji konkretnych PiS’owskich rozwiązań będących alternatywą dla rządowych propozycji.
Do diabła z dobrymi radami – oto przesłanie Jarosława Kaczyńskiego do swoich zwolenników. Nie pozostawia cienia wątpliwości co o nich myśli. Umacnia się w okopach i nie podejmuje dyskusji o przegranych wyborach. Wnioski już wyciągnął i nie potrzebuje opinii organów doradczych. Własna pozycja jest ważniejsza od szans powiększenia grona zwolenników. Zapomina jednak o pozostającej w pamięci potencjalnych sympatyków kolejnej porażce i kolejnej zmianie swojego wizerunku. Nie wszyscy wyborcy o tym zapominają a blogowicze w niego wierzący mają coraz mniej logicznych argumentów do Jego obrony. Pozostaje Wiara ale również ją trzeba wzmacniać i zasilać przemyśleniami. Jeżeli tego brakuje to pozostaje tylko modlitwa. I wiara w cuda.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)