Hasło wyborcze w prezydenckiej kampanii. Czy straciło swoje przesłanie po jej zakończeniu? W wymiarze politycznym oczywiście gdyż dla każdego z nas codzienność zmusza do innych priorytetów. Ale pytanie jest aktualne w politycznej codzienności przez nas przeżywanej, a narzucanej nam przez działania osób publicznych a w na pierwszym miejscu polityków. Oni decydują o nadaniu treści temu pojęciu, uczą nas co rozumieją pod tym pięknym hasłem i realizują jego przesłanie w polskiej, politycznej codzienności pokazując nam swoje priorytety w realizacji jego założeń i służeniu Państwu w drugiej dekadzie XXI wieku.
Hasło będące skumulowaną zawartością programu partii politycznej. Można by je sformułować inaczej: „Polacy są najważniejsi”. Bo przecież to oni są treścią abstrakcyjnego pojęcia Polska. Lecz zmienia się tym samym przesłanie zawarte w tytule. Ukierunkowuje się je na wyraźniej oznaczony podmiot, zdefiniowaną osobowość zamiast hasła oddziaływującego na wyobraźnię lecz poddającą się wielu interpretacjom. Bo Polska to pojęcie odnoszące się do historii, to II RP, PRL ale przecież również Polska roku 2010.
Jest nas 38 milionów Polaków żyjących w Polsce. Czy jest to jednorodna grupa? Czy tak samo interpretująca hasło będące przesłaniem PiSu? Takie samo nadająca mu znaczenie? Jednocząca się pod sztandarem wartości zdefiniowanych przez tą polityczną partie? Jeżeli nie to czy można nazwać ich Polakami czy zdefiniować ich jako przeciwników pojęcia POLSKA i zaliczyć do jej wrogów? Napiętnować i zwalczać w nieustającej kampanii odwołującej się do sfer emocjonalnych a nie racjonalnych. Zorganizowanych działań żywiących się konfliktem, powiększającym rozbieżności, dzielących na złych i dobrych i prowadzących do nieustannej walki o pryncypia której nie da się rozstrzygnąć.
Istniejące grupy polityczne walczą o swoje interesy i swoją reprezentatywność w łamach istniejącego demokratycznego układu. Używają do tego haseł najlepiej oddających i streszczających ich polityczne przesłanie. I takim jest tytułowy slogan Prawa i Sprawiedliwości. Ale jak jest on przetłumaczony na polityczną rzeczywistość? Konflikt, niezgoda, negowanie kompromisu jako metody osiągnięcia porozumienia, zaostrzanie różnic zamiast prób ich minimalizowania i posługiwanie się uprzedzeniami zamiast wysiłków w celu ich wyjaśnienia. Czy to prowadzi do konkluzji ze Polska jest najważniejsza? Czy Historia nie dała nam wystarczającej ilości przykładów że jest odwrotnie?
Nieumiejętność wyciągania wniosków jest naszą narodową traumą. Stulecia naszej historii nie nauczyły nas jeszcze że „SIŁA PAŃSTWA” realizuje się przez wspólność dążeń, porozumienie, wytyczenie jednoczących celów prowadzących do skumulowania wysiłków w celu wzmocnienia państwa i losu jego obywateli. Liberum veto i przekładanie osobistych emocji nad interes państwowy jest najgorszym przykładem niweczącym posłanie zawarte w sloganie Prawa i Sprawiedliwości. Jest najlepszą egzemplifikacją niezrozumienia posłania mającego prowadzić do wzrostu znaczenia naszej Ojczyzny. A nasi wrogowie, tak przecież liczni w Europie i na świecie, zacierają ręce patrząc na nasze wewnętrzne rozdarcia i walki. I tak jak często w historii wykorzystują szanse które im sami podsuwamy.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)