Niejednokrotnie pisałem o pośle Marku Migalskim. Kiedy zasypywał nas blogami w trakcie kampanii prezydenckiej lub wyzywał na słowne pojedynki Palikota. Zadawałem mu pytania o jego pracę w Brukseli, zwracałem nieśmiało uwagę na odpowiedzialność jako politologa, popularnego komentatora i reprezentanta PiSu. Czasami ironizowałem widząc jego olbrzymie ego i parcie nie tyle na szkło co na całe media. Byłem w większości „obsztorcowywany” przez jego zwolenników którzy byli nawet gotowi zakładać się iż członkostwo PiSu dla pana Marka to tylko kwestia czasu.
Dzisiaj pan Migalski i chyba nawet jego najbardziej zagorzali sympatycy nie myślą o jego możliwym członkostwie w partii Prezesa. Te czasy minęły bezpowrotnie. Nasz europarlamentariusz stał się otwartym przeciwnikiem PiSu, jego kierownictwa i kierunków a raczej, według niego ich braku, osiągnięcia dobrego wyniku w wyborach samorządowych. Przeszedł otwarcie na pozycje wrogie, „wali” w swoją byłą partię jak w bęben i nie stroni od satyry którą tak często prezentował wyśmiewając się z kandydata PO na prezydenta. Walczył wtedy tak jak i teraz. Tylko zmieniły się cele.
Patrząc na dzisiejsze komentarze pod jego wpisem widać jak wszechogarniające jest rozczarowanie, złość, wyrzuty, pomówienia i nawet obelgi. Jeszcze tak niedawno był oklaskiwanym kowbojem w kapeluszu, szeryfem walczącym o prawo i sprawiedliwość a dzisiaj stal się pariasem salonu24 bojącym się nawet polemizować ze swoimi dawnymi wyznawcami. A przecież to ten sam człowiek, ta sama osoba publiczna, ten sam poseł europarlamentu w Brukseli, ten sam ornitolog!
Wszyscy wiemy że łaska pańska na pstrym koniu jeździ. I oglądamy rezultaty naszego narodowego przysłowia. Warto jednak przez chwilę pomyśleć jak to jest możliwe? Przecież pan Migalski, poza nagłą zmianą swoich politycznych preferencji, pisze tak samo, tak samo komentuje i używa tego samego stylu. Stał się nagle nielubiany tylko dlatego że przestał lubić Prezesa? Ze krytykuje jego posunięcia i ma dzisiaj inną wizję rzeczywistości niż kilka tygodni temu? Czyżby o to nam chodziło?
Odpowiedz wszyscy znamy i wiemy że więcej na naszym salonie24 zwolenników Prezesa niż jego krytyków. I boli jeżeli tak znany wyznawca jak pan Migalski otwarcie zaczyna odcinać się od partii którą jednak ciągle nazywa „swoją”. Jednak nasz blogowicz nie zmienił się. Jest tym samym politologiem, ornitologiem i posłem jakim był w przeszłości. I cechy jego charakteru nie zmieniły się. Pisarskie zdolności również nie. Ze nie sprawdził się jako politolog przewidując zwycięstwo swojego kandydata? Nobody is perfect!


Komentarze
Pokaż komentarze (21)