Pan poseł Migalski powrócił na salon24. Z filozoficzną rozprawką o wolności. Rozwijania szybkości na autostradach na jaką kierowca ma ochotę. Wolnoć Tomku w swoim samochodowym domku chciałoby się powiedzieć a więc gaz do dechy. Wolność w Europie jest zagrożona bo wszędzie prędkość ograniczają a więc uchrońmy Polskę przed tą zarazą i pokażmy jak nasze statystyki śmiertelności na drogach zapewniają nam pierwsze miejsce.
Wolność to brzmi dumnie. I krucjata wiceszefa PJN aby nie tracić tak cennych ułamków sekundy pod czerwonym światłem tylko obserwować tzw. sekundnik jest zrozumiała. Brrum, brrum rozlegają się podgrzewane silniki oczekujące na zielone światło, 3,2 1 i teeeraaz do dechy! Aby pod następnym czerwonym światłem hamować z piskiem opon. Wolność naciskania na pedał! Jakie to wspaniałe uczucie!
Pan Migalski odszedł z salonu24 bo za dużo mu było wolności. Jak pisał: „tu, by dotrzeć do sensownego i wartościowego komentarza, trzeba przebrnąć przez dziesiątki czy nawet setki popisów chamstwa, wulgarności i plugastwa. Normalny człowiek nie ma na to czasu i ochoty. Przynajmniej ja nie mam.” Przygnieciony ogromem panującej na s24 wolności wypowiedzi skończył nasz poseł swoje blogowanie. Nie zniósł „ciężaru” swobody wypowiedzi i poszukał bezpieczniejszych archipelagów swojego osobistego bloga na którym zresztą nie można komentować gdyż tak jest BEZPIECZNIEJ. Rzeczywiście, buzia na kłódkę jest BEZPIECZNĄ opcją i europoseł korzysta z niej na własny użytek.
We wczorajszym wpisie uzasadniającym walkę o „wolnośc” w liberalizacji przepisów drogowych znajdujemy taki kwiatek: „Czy nie warto zacząć walczyć o wolność we wszystkich obszarach polskiego życia społecznego, nie wyłączając prawa drogowego? Pan Migalski ucieka przed wolnością wypowiedzi w bezpieczne okowy swojego zabezpieczonego przed wypowiedziami chętnych komentatorów boga ale proponuje nam gaz do dechy kiedy mamy na to ochotę. Skąd ta niekonsekwencja trudno pojąć. Chyba tylko jeżeli założymy iż pojęcia wolności mają cyniczne znaczenie w zdobywaniu głosów poparcia dla odłamkowej partii politycznej.
Zwiększanie prędkości na drogach, uwolnienie się od pasów, możliwość używania telefonów i jednoczesnego trzymania kierownicy zapewniają ze 100% pewnością jedno: więcej wypadków, więcej trupów, więcej rannych i okaleczonych (fizycznie i psychicznie) na całe życie. Nie miałbym zastrzeżeń jeśli dotyczyłoby to samobójców decydujących wyłącznie o sobie. To jest wolność którą popieram i która myli się panu Migalskiemu z wolnością naciskania gazu do dechy gdyż nieodpowiedzialny kierowca decyduje nie tylko o sobie ale i o innych, o których europoseł zapomina. Którzy z wolności jeszcze nie nauczyli się korzystać i przed którymi pan poseł musiał „pryskać” z salonu24.
Propozycje pana Migalskiego odbieram jako cyniczne wykorzystywanie populistycznych ciągot wielu kierowców do jakże często obecnej na dogach i ulicach atawistycznej chęci naciśnięcia gazu do dechy i „zaprezentowania się”. Nie ma nic wspólnego z bezpieczeństwem na drogach a korzyści z takiej modyfikacji mogą być, i są, tylko ujemne. Nie istnieją żadne finansowe czy inne materialne plusy takich rozwiązań. A szermowanie pojęciem WOLNOŚCI jest tylko cynicznym nadużyciem.
p.s.
Nie miałem możliwości umieścić swojego kometarza na blogu pana Migalskiego. Jestem tam zbanowany.



Komentarze
Pokaż komentarze (15)