Pan Terlikowski potrafi czasami zadziwić. W pozytywnym znaczeniu tego słowa. Jego przeprosiny zawieszonego w wykonywaniu posług kapłańskich jezuity są dla wielu, również dla mnie, dużym zaskoczeniem ponieważ bardzo często nie zgadzałem się z Jego opiniami i polemizowałem ze sposobami w jaki przedstawiał współczesne problemy polskiego Kościoła.
Publicysta Frondy nie tylko przeprasza ale prawie kaja się w stosunku do o. Mądela przyznając się iż za szybko i zbyt jednoznaczne go oceniał jak również prosi Go przyjęcie za niego modlitwy. Wyraża również nadzieję na pozostanie, znanego w ostatnim czasie z mediów i salonu24 zakonnika, w polskim Kościele co należy uznać za apel do Jego przełożonych. Postawa którą z pełnym przekonaniem mogę nazwać prawdziwie chrześcijańską, pełną pokory, refleksji i prawdziwej miłości bliźniego.
Tomasz Terlikowski porusza jednocześnie niezmiernie drażliwy i bolesny dla polskiego Kościoła problem pedofilii wśród duchownych. Sprawa która Jego zdaniem powinna już dawno być podjęta i gruntownie zbadana przez katolickich hierarchów. Obawia się iż w wypadku dalszej zwłoki: „bomba pedofilska, jeśli wybuchnie, może zdemolować Kościół i zniszczyć Jego autorytet,”.Słowa które brzmią w ustach konserwatywnego teologa niezwykle ostro i nie pozostawiają złudzeń co do swojej wymowy. Terlikowski dalej pisze: „Grzech molestujących kapłanów nie jest bowiem tylko ich prywatną sprawą, którą załatwić trzeba w konfesjonale, ale to sprawa, która nadal rani Kościół, niszczy wspólnotę, a przede wszystkim niszczy życie – także duchowe”.
Sprawa pedofilii w Kościele i przeprosiny o. Mądela pokazują nam pana Terlikowskiego w zupełnie innym świetle. Jakże jest niepodobny do tego bezwzględnego wojownika przeciwko wszystkim występującym przeciwko nie tyle Kościołowi co wadom które również i w tym „organizmie” są obecne i widoczne. Mówi o tym zupełnie otwarcie i nie boi się oskarżeń typu: „kto nie z nami ten jest przeciw nam”. Porusza jedną z bolesnych ran polskiego duchowieństwa i występuje otwarcie w obronie pokrzywdzonych dzieci. Postawa godna szacunku i poparcia.
Niejednokrotnie zarzucałem panu Terlikowskiemu niedowidzenie wielu problemów katolicyzmu w Polsce i miałem mu za złe milczenie na ten temat. Jednak tym razem całkowicie się z nim solidaryzuję i tak jak i On uważam że rozmowa na te bolesne tematy jest nie tylko potrzebna ale i konieczna. Nie wiem co ma na myśli pisząc o „załatwieniu spraw do końca” ale podejrzewam że chodzi o ujawnienie przypadków pedofilii i zadośćuczynienia ich ofiarom w zgodzie z chrześcijańską i ludzką moralnością. Warto o to walczyć gdyż mimo bólu który wiąże się z odgrzebywaniem tak bolesnych spraw należy nimi się zająć zgodnie z pojęciem sprawiedliwości.
Pan Terlikowski zaimponował mi dzisiaj. Mogę tylko wyrazić nadzieję iż częściej będzie pisał nie tyle w duchu przeprosin co refleksji, braku obawy mówienia o problemach Kościoła i zgodnie z troską o jego moralne oblicze.
Mówienie o błędach i ranach to nie jest błąd. To naturalna droga do wyzdrowienia. Szczera dyskusja wśród zaangażowanych wiernych jest konieczna i nieodzowna aby zjednoczyć często rozproszonych czy rozpraszanych przez media katolików i pokazać iż potrafią oni sami rozmawiać o problemach swojej Wspólnoty. I rozwiązywać je zgodnie z Jezusową Nauką.
żródło: T. Terlikowski, Fronda - T. Terlikowski przeprasza o. Mądela



Komentarze
Pokaż komentarze (96)