b-Lech-blo-G.
Jestem, więc myślę. Myślę, by poznać. Poznaję, aby zrozumieć. Jestem.
8 obserwujących
421 notek
127k odsłon
243 odsłony

Mój święty Ojciec

Autor ( archiwum własne)
Autor ( archiwum własne)
Wykop Skomentuj2

   imageMama Stenia i ja     image

   Mój ojciec. Władysław Galicki. Mój tato. Nigdy nie był zbyt wylewny w okazywaniu swych uczuć. A ja wiedziałem, że mnie bardzo kocha. I to, że teraz piszę o tym jest znakiem, iż trwa przy mnie tak, jak zawsze.

   Mój tato zawsze był. I teraz jest. Taki to On jest, a nie pustka po nim. Bo jej nie ma. Może źle piszę. Brakuje mi Go bardzo. Zawsze był niezwykle uczciwym człowiekiem. Jest. Pamiętam, trzymałem Jego dłoń. Był - jest słaby i lat wiele Go osłabiło. Także, a może przede wszystkim, ten numer 123 184 z Auschwitz na Jego przedramieniu wykłuty w sinej barwie. Bo przecież nie wygrawerowany.

    To spojrzenie. Ten ból. Nie mógł się pogodzić ze swoją starością. Silny był. A mówił mi: Ja umrę. Zaprzeczałem. Dzień ten. Chwila ta. 26 pazdziernika 2006 roku. Około godziny jedenastej rano. Mama zatelefonowała i powiedziała, iż Ojciec chyba odchodzi. W Domu Rodzinnym naszym przy ulicy Moniuszki 4 na Jasnych Błoniach w Szczecinie. ( A ja w nim - Domu, w 1955 roku przyszedłem na świat ten!). Mama płacze, krzyczy zrozpaczona, że sama nie wie, ale pewnie tak! Tato umiera.  Pobiegłem. Wzywałem pogotowie ratunkowe. Byłem przy Tacie. Pochylałem się nad Nim. Oddał mi swój ostatni oddech. Wezwani lekarze nie podłączali EKG, bo przecież nie żyje. Tak mówili. Upierałem się. Linia wykresu była prosta. Tato zawsze szedł przez swoje życie prostą drogą. Odrzucał kłamstwo.

  Jego życiorys to: roboty niewolnicze w Niemczech - w  Meppen, Fort VII W Poznaniu, niemiecki KL Auschwitz - Birkenau w okupowanej Polsce, niemiecki KL Mauthausen-Gusen w Austrii, a potem nadzwyczaj uczciwe, dobre życie. Często dziękuję Bogu za to, że to On był - jest moim Ojcem. Świętym Ojcem.

   Siedzę na Jego kolanach. On obejmuje mnie. Mój Tato. Oddech Jego czuję. Wietrzny. Wieczny. Pierwszy i ostatni. Mój święty Ojciec jest. Zawsze był. I będzie. I wierzę, że czule obejmuje Go Karol Wojtyła z Wadowic. Ja po prostu to wiem. Szczególnie wtedy, gdy się nie lękam. A nie boję się, bo On jest.

Lech Galicki

image    A oto moja mama - Stenia i ja w parku KasprowiczaimageJasne Błonia   w   Szczecinie                                                                                                                                image Ja,  z synem Marcinem ( lata osiemdziesiąte ub.wieku)

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości