Dzisiaj ani słowa o polityce. Tej wielkiej i tej małej. Ani słowa. Cisza. Bo jak mawiał szeptem w teatrze kukiełkowym do publiczności niejaki Poliszynel - publiczną tajemnicą jest, że polityka to stara córa Koryntu. A córa Koryntu, to prostytutka, kokota, hetera - czasem inteligentna i wykształcona, ale droga, jak słynna Lais - stąd powiedzenie * Do Koryntu nie każdemu przyjść łatwo *. Innym razem hetka, nędzna szkapa, córka zaułków ulicy. Polityka oblicza ma rożne, choć wspólny mianownik - publiczny dom.
Ale dzisiaj ani słowa o polityce. Ani słowa.
Dzisiaj o wadze pracy w życiu człowieka. Bo to dosłownie polityka nie jest. Ta praca. Można by sklecić slogan: * Praca odgrywa wielką rolę w życiu człowieka *. Ale to banał. Wielokrotnie w teoriach rozmaitych i przemówieniach na okoliczność ... politycznie wykorzystywany. I proszę - polityczna okoliczność. Pst !
Ezop napisał bajkę o Rolniku i jego synach. * Pewien rolnik na łożu śmierci zdradził swym synom, że na ich polu zakopany jest skarb. Młodzieńcy z zapałem wzięli się do pracy. Skopali całą rolę, ale nic nie odszukali. Skarb pojawił się potem, po pewnym czasie, w postaci wielkiego urodzaju.*.
A gdy komuś odebrano łopatę, nie pozwolono, nawet wzruszyć ziemi i odmówiono wynagrodzenia. Tak jeszcze niedawno, bardzo niedawno w Polsce, w której szalało bezrobocie, było. To tak, jakby skazano go na banicję z grona ludzi sytych i spełnionych. Jakby skreślono go z listy osób potrzebnych. Tak było. A co było, a nie jest - pisze się w rejestr. Ku pamięci. Przekleństwo bezrobocia jest jak zaraza.
* Praca nie hańbi, hańbi próżnowanie* - pisał Hezjod w swych Pracach i Dniach. * Ustawiczna praca zwycięża wszystko * - twierdził Wergiliusz.
A co zwycięża, powala na kolana człowieka? Brak pracy! Człowiek pozbawiony możliwości wykonywania swego zawodu jest głęboko upokorzony i nieszczęśliwy. Odebrany mu został brutalnie jego mikrokosmos: ja, sens bytowania, powód do dumy, poczucie własnej wartości. Bo posiadając określoną umiejętność, wyuczoną, twórczą, kreatywną, nie polegającą na bezproduktywnym mieleniu w kółko językiem powietrza ( a kto tak czyni dzień po dniu z lubością ? o polityce - ani słowa...!) - ma obowiązek godnego życia i prawo do pracy.
Kiedyś w czasach ludowych, z przekąsem śpiewano w polskiej wersji radziecka piosenkę, a może był to pastisz:
* Nad kołchozem ciemne chmury wiszą/ polną drogą idzie Wania z Griszą/ Wania kandydat do partii/ Grisza przy żłobie już jest.*
Wówczas za śpiewanie takiej piosenki miało się kłopoty. Natury politycznej...Teraz - nie. No, może jednak. Ale trzymajmy się założenia, że dzisiaj o polityce ani słowa. Ani, ani. Cisza.
Jest praca i demokracja. Ulica i zagranica. Są także, jak zawsze, kandydaci do żłobu. Wszystko zależy od fantazji i optyki spojrzenia na Życie zwane Teatrem.
Aneks.1.
Żłób ( wg. Słownika Języka Polskiego)
1. podłużne, zwykle drewniane koryto w stajni lub w oborze, w którym podaje się paszę dla koni i bydła;
2. przenośnie: dobrze opłacane stanowisko (zwykle urząd państwowy); koryto;
3. w geologii: podłużne wyżłobienie w terenie, pionowa rozpadlina w stoku góry
potocznie: człowiek pozbawiony inteligencji i dobrych manier; głupiec, ciemniak, prymityw





Komentarze
Pokaż komentarze (2)