Lech-Blo-G.
Jestem, więc myślę. Myślę, by poznać. Poznaję, aby zrozumieć. Jestem.
12 obserwujących
521 notek
183k odsłony
  536   0

Kryminał czarny jak kot

wikipedia
wikipedia

  image

Open Culture

  Jan K. żył w ustatkowany sposób. Wychodził do pracy, wracał z niej, robił zakupy, bo jak opowiadał sąsiadom żona jego zbyt słaba była, a na dodatek chorowała przewlekle. Ci, którzy ją wcześniej widzieli zastanawiali się, jak taka dorodna i dobrze zbudowana kobieta słabą istotą może być, ale nikt dłużej niż chwilę nie zawracał sobie tym głowy. Pani Katia nie wychodziła ostatnimi czasy z mieszkania, choć ktoś ją widział jak wieczorem przemykała od wyjścia z domu a potem, po dłuższym czasie wracała. Ktoś widział, ktoś słyszał, a to wszystko takie bardzo potoczne było, zwykłe, że aż nie wymagające głębszego zainteresowania. Szczególnie teraz, gdy każdy ma tyle spraw na głowie.
   Jan K. zwykle przed świętami niósł pięknie opakowane kartoniki z prezentami dla żony i zapewne samego siebie. Dzieci nie mieli. W tym czasie słychać było jak z ich mieszkania dochodzi śpiew kolęd i pięknej muzyki klasycznej. Właściwie to na każdą porę roku przygotowywane było w domu państwa K. coś wzbudzającego zainteresowanie i podziw sąsiadów. Ozdoby w oknach, muzyka, ogrom kwiatów na parapetach, gdy wiosna na dobre stukała do drzwi.
   Pewnego kwietniowego dnia pod dom, w którym mieszkali państwo K. podjechał samochód z zakładu pogrzebowego. W niebieskim worku wyniesiono na noszach ukryte ciało pana K. Okazało się, że pan K. dzień wcześniej zatelefonował do owego pogrzebowego zakładu informując w imieniu swojej żony, że właśnie on - on, pan K. dokonał żywota i prosi w imieniu pani K. o odebranie jego zwłok i przewiezienie do miejskiej kostnicy. Pani K. poniekąd zaniemogła w tej dramatycznej sytuacji.
    Bez wdawania się w zbędne i szczegółowe opisy prawda była taka. Przed rokiem, krótko po ślubie, pani K. uciekła z pierwszą miłością swojego życia, niejakim panem C. Nigdy ich nie znaleziono i nikt także z sąsiadów Państwa K. o tym fakcie nie wiedział. Pan K. był wysokim rangą urzędnikiem w magistracie i to pozwoliło mu nakazać utrzymanie całej sprawy w tajemnicy. Sam prowadził swoje życie tak, jakby nic się nie stało. Mieszkał z żoną, chociaż jej nie było. Okazywał na zewnątrz swoje wielkie uwielbienie dla swej wybranki. Pan K. przywiązywał wielką, jeżeli nie naczelną wagę do dotrzymywania słowa. Kochał panią K. nadzwyczajnie i nie wyobrażał sobie życia bez niej. Pamiętał, iż w rocie małżeńskiej on i jego młoda żona powiedzieli, że będą ze sobą aż do śmierci. Nie opuszczą się aż do odejścia z tego świata. I tak krótko trwało to wielkie przyzwyczajenie z miłością na pierwszym planie, choć tylko ze strony pana K.
    Pewnego dnia, nocą pani K. zapukała do drzwi mieszkania, w którym pewien czas mieszkała z panem K. jako jego żona. Jak wynikło z dokonanych później badań wróciła, aby umrzeć trawiona śmiertelną chorobą. Pan K. po zejściu swojej żony z tego łez padołu zadzwonił do zakładu pogrzebowego, aby następnego dnia odebrano jego ciało. Następnie popełnił samobójstwo rozgryzając ampułkę z cyjankiem potasu.
    Co ciekawe, nigdy nie znaleziono ciała pani K., żony pana K. Opis jej powrotu i śmierci istniał tylko w liście pożegnalnym pozostawionym przez pana K. Policja nie znalazła żadnych śladów pani K. Nigdy.
    Co by mówić, pan K. był, czy to w wyobraźni, czy to w inny, tajemniczy sposób ze swą żoną aż do swej (jej) śmierci. Paradoks przyzwyczajenia się na zawsze do drugiej osoby został potwierdzony z duża mocą. A jak zdarzyło się w rzeczywistości nie wie nikt. Może tylko autor scenariusza telenoweli brazylijskiej o nieznanym piszącemu tytule, z której pozwolił sobie wziąć intrygę do tego tekstu, mimo że nie zna ani jednego słowa w języku portugalskim. To niezwykle istotna sprawa do przemyślenia. Bo czasami trzeba także patrząc - myśleć i vice versa. Et cetera.

Lech Galicki
                                                                                                                 


Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura