b-Lech-blo-G.
Jestem, więc myślę. Myślę, by poznać. Poznaję, aby zrozumieć. Jestem.
5 obserwujących
331 notek
91k odsłon
142 odsłony

I wszystko co po starości w wieczności będzie

Portret starej kobiety – Rembrandt Harmens Van Rhine
Portret starej kobiety – Rembrandt Harmens Van Rhine
Wykop Skomentuj

    Kolejny raz udostępniam moje konto pani Zofii Wieczystej. Autorka  niedawno, w tym roku - zmarła. Była mieszkanką DPS "Dom Kombatanta i Pioniera Ziemi Szczecińskiej" przy ulicy Eugeniusza Romera 21-29 w Szczecinie. Oto zapisana przez Nią i przekazana mi Jej refleksja na temat starości, życia i śmierci. Pani Zofia pisała poezję, zapisywała poezję, utrzymywaliśmy bardzo serdeczny kontakt. Pewnego dnia postanowiła wycofać się z wszelkiej działalności publicznej, kulturalnej i pozostawała kilka lat w swoim pokoju na rozważaniach i modlitwie. Nie sposób zapomnieć pani Zofii Wieczystej. Jej opowieści, wspomnień z czasów wojny, refleksyjnego i przepełnionego  szlachetnym  dystansem spojrzenia na ziemską rzeczywistość...   Nie zapomnę.

-   Lech Galicki

(...) "Sama się dziwię, że już nie nadążam za moimi myślami. Niestety, nie mam już tej dobrej kondycji, co dawniej. Nic nie trwa wiecznie. Muszę się pogodzić i w pokorze przyjąć to, co mi starość funduje, bo jak będę się zamartwiać, to zwariuję.

 Doszłam do wniosku, że ludzi można podzielić na dwie kategorie: jedni są stali, a drudzy chwiejni jak chorągiewki na wietrze.

 Przeżyłam już wiele lat i poznałam piękno, ale i obłudę tego świata. Gdy ktoś zapyta ciebie jak się czujesz, odpowiadaj, że świetnie - przyjaciołom radość sprawisz, a zawistnym zawód.

 Są tu, gdzie jestem teraz,  przede wszystkim ludzie biedni, znerwicowani, cierpiący i nie mający żadnej radości. Zawsze smutni. Tym nieszczęśliwym istotom powinno się pomagać odwiedzinami, dobrymi słowami, podtrzymywać je na duchu. Starość jest biedna, smutna i okrutna.

 Odejście ze świata tego. Wiem, że i mnie to czeka. Powoli. Każdy tu dobija do końca. Wszystkie dobra i wygody trzeba zostawić. To co się zbierało od lat. Rok za rokiem. Dzień po dniu.

 Pani Kostusia przychodzi niespodziewanie jak złodziej i zabiera się ze sobą tylko sumienie. Może być ono lekkie, a może będzie co dźwigać.

 Ja to żadnych wygód na tym łez padole nie mam, to i będzie mi łatwiej opuścić ten mizerny dla mnie świat i pójść do Sprawiedliwego. Mam cichą nadzieję, że znajdę ukojenie w Bogu. Współczuję ludziom bez wiary w Pana. Gdy Kostusia zapuka do ich drzwi, nie znając Boga, doznają wielkiej trwogi. Tak myślę. Nie będą wiedzieli kogo prosić o ratunek. Całe życie stroniłam od złego. Modlę się... Muszę się pogodzić ze starością i przyjąć ją jak pokutę. I wszystko to, co po niej w wieczności będzie.

 Sama się dziwię wszystkiemu co było i jest...(...)".

                             Zofia Wieczysta

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura