25 obserwujących
208 notek
305k odsłon
  345   0

Słabość Sojuszu Północnoatlantyckiego

Konflikt w Afganistanie oraz Libii unaocznił słabość Sojuszu Północnoatlantyckiego. Klęska wojsk sprzymierzonych w Afganistanie jest oczywistym faktem. Do tego dochodzi też brak stabilności w Iraku, gdzie NATO nie interweniowało jako "Sojusz". Pseudo demokratyzacja krajów islamskich, będąca w rzeczywistości jedynie eksperymentem, zakończyła się całkowitą klęską.

"Jest taka teza, że armia regularna przegrywa wojnę, jeśli jej nie wygrywa, a partyzantka wygrywa, jeśli jej nie przegrywa. Przy takim ujęciu tematu rzeczywiście trudno mówić o sukcesie w Afganistanie.[...] Podobnie jak w przypadku wojny w Libii było widać niewydolność organizacyjną Sojuszu. Sojusz nie potrafił zmobilizować dostatecznych sił i utrzymać ich w polu dostatecznie długo, nawet nie w rozumieniu technicznym, tylko zgody politycznej wyborców na tego typu operacje. Nie sprawdził się w tym swoim zadaniu i to oczywiście może podważać jego prestiż przy innych podobnych sytuacjach, gdzie dotąd sama groźba wystąpienia NATO mogła działać tonująco na jego przeciwników"

ocenia dr Przemysław Żurawski vel Grajewski, analityk z Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politologii Uniwersytetu Łódzkiego

Czy w tej sytuacji NATO może działać skutecznie ? W chwili obecnej, skuteczności działania Sojuszu zagrażają podziały polityczne w samych jego strukturach. Wiadomo, że po jednej stronie stoją zwolennicy ścisłej współpracy z USA, a po drugiej Francja i Niemcy - państwa będące w doskonałej "komitywie" z Rosją , prowadzące z nią rozległe interesy w strefie energetycznej i militarnej. To dowodzi słuszności tezy, że "nie grają one na wzmocnienie związków atlantyckich, lecz na ich osłabienie".

Rolę Sojuszu osłabia  też niewydolność większości jego członków w akceptowaniu operacji sojuszniczych. Do tego dochodzi jeszcze przesunięcie interesów Stanów Zjednoczonych, "które nie dostrzegają jakichś istotnych wyzwań militarno-geostrategicznych w Europie". Ich  kręgiem zainteresowania jest obecnie Daleki i Bliski Wschód. A w obliczu niewydolności pozostałych członków Sojuszu ( z wyjątkiem Wielkiej Brytanii ) jego rola sprowadza sie do wsparcia politycznego, a nie militarnego. Trzeba też brać pod uwagę tendencję mającą na celu osłabienie tzw. "dominacji amerykańskiej" w strukturach NATO. Biorąc pod uwagę wszystkie te aspekty można dojść do wniosku ( jak twierdzi Żurawski vel Grajewski), że Sojusz stoi w obliczu ewidentnego zagrożenia swojej spoistości.

"..dobrze to widać w wojnach po 1999 r.: czy to w interwencji irackiej, w której NATO nie wzięło udziału, czy w obecnych trudnościach w Afganistanie w utrzymaniu zaangażowania państw europejskich. - Jeżeli one już wysyłają tam swoje wojska, to znaczna część daje takie obwarowania politycznej aktywności, że faktycznie redukuje to ich zdolność bojową w sensie możności zaangażowania się w akcję bezpośrednią..."

– twierdzi Żurawski vel Grajewski

Amerykanie nie widzą więc we wspólnym działaniu dalekoidącego "interesu", bo wolą decydować i działać, a nie bawić się w negocjacje ze słabymi "sojusznikami", nie będącymi w stanie udzielić im wystarczającego wsparcia. Wszystkie czynniki działają więc ewidentnie na rzecz osłabienia spoistości struktur militarnych NATO.

"...Poważny problem stanowi również fakt, iż nie istnieje jednolite zagrożenie. - Nie jest tak, że skala zagrożeń co do natury i natężenia Portugalii, Hiszpanii, Włoch czy Niemiec jest taka, jak państw bałtyckich, Polski czy Rumunii. Brak takiego jednolitego zagrożenia, jakie było w czasach zimnej wojny, powoduje brak jedności co do pomysłów na przygotowania i reakcje. To wszystko powoduje erozję NATO. Najlepszym przykładem jest brak planów ewentualnościowych dla wszystkich państw Morza Bałtyckiego..."

- twierdzi Żurawski vel Grajewski

Tzw. "rewolucje arabskie" wpłynęły na układ sił na Bliskim Wschodzie. Nie jest to jednak proces demokratyzacji, ale destabilizacji regionu przy jednoczesnym wzroście niebezpieczeństwa ze strony radykalnego islamu. Sojusz nie jest w stanie skutecznie przeciwdziałać temu ostatniemu. Problemu nie rozwiązują, ani zaangażowanie militarne, ani podejmowane przez NATO działania polityczne. Na razie jednak, nic nie wskazuje na to, że fundamentalizm islamski stał się zagrożeniem porównywalnym z tym zimnowojennym. Wszystko to prowadzi do osłabienia Sojuszu Północnoatlantyckiego i więzi między krajami członkowskimi.

NOTKA POWSTAŁA NA PODSTAWIE WYWIADU UDZIELONEGO ANNIE WIEJAK Z PORTALU "NASZA POLSKA",  PRZEZ DR PRZEMYSŁAWA ŻURAWSKIEGO VEL GRAJEWSKIEGO

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale