leniuch102 leniuch102
140
BLOG

Opowiem wam, jak będzie.

leniuch102 leniuch102 Technologie Obserwuj notkę 4
ludzka biomasa będzie wciąż się tu kręcić, ale już nie będzie niezbędna

Szykuje się zmiana cywilizacyjna (kolejna) i mało kto ma pojęcie, jak się rozwinie, łącznie z magikami tę zmianę napędzającymi. Jedni (Zuckerberg) obiecują bramy raju, inni – armagedon.

Może nie jestem tak bystry jak oni, ale niejedno widziałem, stoję nad grobem [1] i mam dystans.

Po pierwsze: „Wszystko już było – rzekł Ben Akiba” i dzisiaj doświadczam dojmującego deżawi.

Będzie to, co już się zdarzyło.

We wczesnych latach 90tych RAM też był drogi jak cholera, wszyscy ładowali kasę w pecety, rosły fortuny, ślubowano „komputer na każdym biurku” i „paperless office”. Kosztowało to masę kasy, mówiło się o tektonicznej zmianie, ale ekonomiści zauważali, że pecety widać wszędzie, tylko nie we wskaźnikach produktywności skomputeryzowanych firm.

Najśmieszniej było z papierem, którego zadrukowywano więcej niż kiedykolwiek przedtem. Sam pamiętam codzienne wydruki sald w bankach, które musiały wzmacniać stropy, bo papier waży.

Minęło raptem 30 lat, parę baniek inwestycyjnych, pokolenie pracowników wyrotowało na emeryturę i – wuala – spełniło się. Mało kto już używa papieru, a biznes zasuwa z prędkością światła w światłowodzie.

Nic nie trzeba drukować, email z podpisem kwalifikowanym honorujemy na równi z cyrografem własną krwią. Ale zajęło to trochę.

Będzie podobnie. Ej Aj wciąż śmieszy i tumani, ale krok po kroczku nabywa kompetencji. Minie trylion dolarów i ktoś zauważy, że diagnozuje nie gorzej od ordynatora. Najpierw ryzykanci, potem skąpcy zaczną się leczyć diagnozami za 15$ dolarów w abonamencie, kupując generyki z temu i nierozwiązywalny problem służby zdrowia stanie się nieistotny. Jakieś tam dziadki wciąż będą wysiadywać po przychodniach, trochę jak dziś seniorzy, którzy wciąż drukują korespondencję i wpinają w segregatory. Lekarzy okaże się nagle wystarczająco dużo, a może nawet zbyt dużo.

Rodacy już dziś zasypują sądy pismami wygenerowanymi maszynowo, na razie bywają bezsensowne, ale – kolejny trylion inwestycji – poprawią się. Po drugiej strony siedzi wysoki sąd, który się nie wyrabia, jak zwykle, i byłby głupi, gdyby sam nie sięgnął po EjAj do streszczania tych kocopałów, potem – przygotowania własnych wyroków i uzasadnień. Najpierw będzie je nadzorował, potem przelatywał lewym okiem, potem zautomatyzują całkiem, w każdym razie pierwszą instancję. Kolejny problem zniknie i dyplom prawnika stanie tyleż dumą co kłopotem.

imageTak że ludzka biomasa będzie wciąż się tu kręcić, ale już nie będzie niezbędna. Tak mniej więcej jak w krajach, których gospodarka bazuje nie na pracy drobnych żuczków, ale czymś innym – np. zasobach surowcowych.

W takich miejscach obywatele są opcjonalni, „nice to have”, ale skoro można się bez nich obejść, to nie mają za wiele do powiedzenia, jak w Arabii Saudyjskiej, Rosji czy – do niedawna – Wenezueli. Działa stara zasada „no taxation w/o representation”, tyle że w drugą stronę „no representation w/o taxation”.

No cóż, nie można mieć wszystkiego, jak mawiają panie.

A próbowałaś? – pytają inne.

__________


[1] metaforycznie

leniuch102
O mnie leniuch102

treści "osobiste": https://leniuch.home.blog/

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Technologie