Dzisiaj dopiero przypadkiem przeczytałem treść przeprosin, jakich domagają się gejowscy aktywiści stowarzyszenia Otwarte Forum, którzy pozwali redaktora naczelnego i autorów Rzeczpospolitej za zamieszczenie artykułu, felietonu i poniższego rysunku satyrycznego:

Geje życzą sobie, obok 10 tysięcy zł na cel charytatywny, opublikowania przez rednacza następującego tekstu (podkreślenia moje):
W imieniu dziennika oświadczam, że rysunek Andrzeja Krauze zamieszczony w numerze 138 (8344) z 15 czerwca 2009 r., felieton autorstwa Macieja Rybińskiego zamieszczony w numerze 141 (8347) z 18 czerwca 2009 r., a także artykuł Tomasza P. Terlikowskiego zamieszczony w numerze 147 (8353) nie miały na celu zniesławienia ani poniżenia osób homoseksualnych i biseksualnych w żaden sposób, w szczególności poprzez lekceważący stosunek do postulatu wprowadzenia prawnej formy dla związków partnerskich. Wyrażam głębokie ubolewanie, że rysunek, felieton i artykuł wykorzystane przez dziennik mogły urazić i znieważyć osoby homoseksualne i biseksualne.(…)
Bardzo fajna manipulacja. Okazuje się, że to nie koza obraża i znieważa, ale fakt, że ktoś nie zgadza się z pewnymi poglądami. Albo nawet (och!) je lekceważy.
W związku z takim pojmowaniem wolności słowa przypomniał mi się dowcip z czasów słusznie minionych:
- Ci, którzy chcą się zapisać do Partii mogą opuścić ręce i odejść od ściany.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)