Podglądając blipa cloudy, natrafiłem na link do Pamiętników z życia Ewy Felińskiej.
Mnie się zdaje, że pobłażając występkom, które umieją się wykręcać przed sprawiedliwością prawną, narobiliśmy, że tyle tego podłego robactwa nagnieździło się między nami, że aż wstyd spójrzeć w około siebie, i pomyśléć, że to są wszystko członki naszego towarzystwa reprezentujące nasz ogół, według którego sądzić nas będą. I słusznie, kiedy się nie manifestujemy przeciw złemu, które potępiamy w duszy, kiedy je znosiemy z uległością, kiedy nawet szafujemy pozornemi oznakami szacunku, dla tych, dla których mamy wewnętrzną pogardę, kiedy się z niemi bratamy, dzielemy uczty, i żadnéj nie robiemy różnicy między poczciwością pokrzywdzoną i tryumfującą niegodziwością.
(…)
Wedle mniemania Gierarda on się ujmował za krzywdy nie pomszczone towarzystwa. To piękne i szlachetne w teoryj, piękne w obec towarzystwa jeszcze nie uorganizowanego, ale dziś, błędny rycerz z wieków średnich poszedłby zaraz do kozy, bo prawo, zazdrośne władzy swojéj, czując się dość silnem dzialać przez siebie, nie cierpi nie proszonych wyręczycieli i prześladuje ich gorzéj niż samych winowajców.



Komentarze
Pokaż komentarze