Leonardo Leonardo
413
BLOG

O naprawie Rzeczypospolitej

Leonardo Leonardo Polityka Obserwuj notkę 3

Czesław Bielecki jest jedną z moich ulubionych osób publicznych, nie tyle z powodu jego politycznych zasług, co za zdrowy rozsądek i niezależność w myśleniu, jakie wielokrotnie prezentował. Dlatego trochę żal mi się go zrobiło, że zdecydował się na taki lekko masochistyczny ruch, jakim było kandydowanie na prezydenta Warszawy z rekomendacji Prawa i Sprawiedliwości. Od początku było wiadomo, że to przedsięwzięcie nie ma specjalnej szansy, pewnie chodziło raczej o zaistnienie w mediach, jako pierwszy etap szerzej zakrojonego projektu politycznego. Koszt tego posunięcia był jednak dość spory, bo Bielecki znalazł się w jednej szufladce z ludźmi rodzaju Macierewicza czy Błaszczaka, że o samym Prezesie i jego specyficznej sytuacji psychiczno-emocjonalnej nie wspomnę.

Teraz z kolei czytam we wczorajszej Rzeczpospolitej artykuł Bieleckiego, którego główną tezą jest, że nasze państwo jest niewydolne organizacyjnie na wszystkich szczeblach, od samorządów lokalnych po najwyższe władze państwowe, a urzędnicy uciekają jak mogą od podejmowania decyzji. Zdobyta władza stała się sukcesem samym w sobie, stąd ta ucieczka od aktywności, gdyż nie popełnia błędów ten, co nic nie robi. „Barierą modernizacji państwa jest lenistwo polityków i bierność obywateli”.

Diagnoza słuszna i oczywista. Mam jednak z Bieleckim pewien kłopot: uczucie deja vu. Już to przecież słyszałem parę lat temu, w okolicy afery Rywina. Tak dalej być nie może, trzeba odzyskać Polskę z rąk układu, trzeba nadać modernizacyjny impuls, przywrócić wartości etyczne życiu publicznemu. Stworzyć IV Rzeczpospolitą.

I co? Do Warszawy nadal nie można dojechać autostradą. Rządzi prawica, ale komunistyczni funkcjonariusze mają się dobrze, a Jaruzelski udziela rad Prezydentowi RP. Tomasz Lis, który popełnił wówczas bardzo inspirującą książkę Co z tą Polską? odcina dziś od niej kupony jako jeden z filarów establishmentu. Firmy nie można zarejestrować w jeden dzień, podatki zostały podniesione, sprawy w urzędzie nie można załatwić przez Internet. Biegunka prawna jeszcze gorsza niż parę lat temu, ma się wrażenie, że każda kolejna ekipa u władzy stawia sobie za punkt honoru zdezawuowanie i zatrzymanie wszystkiego, co robili poprzednicy i wymyślenie nowych, jak najbardziej oryginalnych (co niestety nie idzie w parze z mądrością) projektów zmian. My, obywatele, nadal jesteśmy w łapach Państwa – nieruchawego, słabego, ale potrafiącego czasem walnąć znienacka w ciemno tak, że trafiają w nas rykoszety. Za żadną ważną decyzją nie ma twarzy. Są komitety, komisje, rady. Jeśli sprawa nie jest oczywista, urzędnicy lawirują i robią wszystko, by nie podjąć decyzji. Światowa sytuacja gospodarcza jest coraz mniej sprzyjająca, dług wewnętrzny narasta, ważne problemy państwa pozostają nierozwiązane, natomiast trwa propaganda sukcesu. Projekt ozdrowienia państwa zakończył się rozłamem skrzydła reformatorów – jednych skorumpowała władza, drugich oszołomiła ideologia.

Dlatego Czesław Bielecki musi mi wybaczyć, ale nie mam wiary w skuteczność proponowanej przez niego sanacji (mam nadzieję, że to co pisze nie jest tylko trampoliną do powrotu do polityki, ale traktuje serio swoje diagnozy). Nie będzie ani demokracji bezpośredniej, ani na politykach nie da się za wiele wymusić, ani nie zmodernizuje się w krótkim czasie dryfującego kraju. Okno, w jakim można było dokonywać zmian, kłaść podwaliny struktury społeczno-gospodarczej, zamknęło się, teraz wszystko dzieje się w ramach struktury systemu, która z każdym rokiem twardnieje. Zmianę przyniesie dopiero rewolucja, ale nie będzie to nic przyjemnego.

 

Leonardo
O mnie Leonardo

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka