Leonardo Leonardo
319
BLOG

Doskonałe samopoczucie pani minister

Leonardo Leonardo Polityka Obserwuj notkę 3

Zagotowałem się trochę czytając w Rzeczpospolitej wywiad z minister edukacji Katarzyną Hall. Jest to kobieta o tak bezkrytycznym stosunku do forsowanych przez jej resort pomysłów, że aż strach. Już odpowiedź na pierwsze pytanie powala.

- W jaki sposób MEN rozwiąże problem spotkania się w 2012 r. dwóch roczników – sześciolatków i siedmiolatków – w szkołach?

- Na to pytanie powinien odpowiedzieć swoim mieszkańcom każdy samorząd. W ministerstwie możemy jedynie śledzić dane, ile sześciolatków zostało zapisanych do pierwszej klasy. To gminy muszą teraz odpowiedzieć sobie na pytanie, co się stanie, jeśli nic nie zrobią, by w tym roku zachęcić rodziców sześciolatków do zaufania do prowadzonych przez nich szkół. Samorządy powinny przeanalizować demografię i sytuację w swojej sieci szkół. To ich zadanie, by nie dopuścić do spiętrzenia w pierwszych klasach za rok.

No proszę mi powiedzieć, czy to nie jest bezczelność? Najpierw rząd forsuje wbrew opinii i woli większości obywateli (a już na pewno przytłaczającej większości rodziców) idiotyczny w naszych realiach pomysł posłania sześciolatków do szkół, szantażuje rodziców zakazem nauczania czytania sześciolatków, które pozostały w przedszkolach, a teraz z rozbrajającą szczerością minister edukacji mówi: to nie my, my tylko monitorujemy, wszystko w rękach samorządów. Gdyby dziennikarka był profesjonalistą, zapytałby w tym momencie po pierwsze czy samorządy miały wybór, a po drugie o ile zwiększyło się ich dofinansowanie w związku z nowymi zadaniami i wymogami, jakie narzucono prowadzonym przez nie szkołom. Na razie jest tak, że kolejne szkoły są zamykane z powodów ekonomicznych, a dzieci, zwłaszcza wiejskie, skazywane są na coraz dłuższe dojazdy do dużych zbiorczych molochów.

Faktu, że w 2009 r. do szkół poszło jedynie 6,7% sześciolatków nie można określić inaczej niż całkowitej porażki tej „reformy”. Rodzice ocenili ją poprzez swoje decyzje, co powinno być czytelnym sygnałem dla rządu, że idzie pod prąd oczekiwań i nastrojów społecznych. Ale minister Hall z uporem godnym lepszej sprawy postanowiła narzucić obywatelom swoje dogmaty, traktując ich jak debili.

Nie wiem na jakiej planecie Katarzyna Hall żyje, ale na sugestię, że może to większość podstawówek nie spełnia oczekiwań rodziców, ma do powiedzenia tyle: - Być może rodzice nie mają zaufania do szkoły, bo nie wiedzą, jak ona się zmieniła, od kiedy sami do niej chodzili. Może nie wiedzą, że najmłodsi uczniowie mają w podstawówce warunki podobne do tych w przedszkolu, że są tam sale wyposażone w miejsca do zabawy, również z rządowego programu „Radosna szkoła”. Powinni pójść do najbliższej podstawówki i zobaczyć, że to jest miejsce, gdzie ich sześciolatek będzie miał szansę na rozwój i nie warto fundować mu powtarzania programu w przedszkolu.

Otóż pragnąłbym poinformować tą drogą panią minister, że w mojej najbliższej podstawówce (ani w dwu innych w promieniu pięciu kilometrów, wszystkie położone w jednej z najbogatszych podwarszawskich gmin) warunki nauki pierwszoklasistów nie mają się nijak do warunków przedszkolnych. Sześciolatki uczą się w klasach wyposażonych w zwykłe ławki szkolne, a tryb pracy z nimi też zaliczyłbym do szkolnej rutyny, a nie przedszkolnej zabawy, chodzą po tych samych szkolnych korytarzach, przeciskając się pomiędzy wyrośniętymi szóstoklasistami. Na własne oczy obserwuję teraz to wszystko, przed czym przestrzegali rodzice zjednoczeni w ruchu Ratuj Maluchy.

Jedna z przywołanych powyżej szkół to moloch, składający się z podstawówki, gimnazjum i liceum. Formalnie oddzielonych od siebie, ale życie pokazuje że jest to fikcja. Sześciolatek chodzący do tej szkoły styka się z agresywnymi zachowaniami gimnazjalistów, którym buzują hormony, gdy nauczy się czytać zastanawia się pewnie co znaczy wypisane flamastrem na huśtawce „Zośka to k….” albo „Łucja p… się z Tomkiem”. Tak więc w praktyce wygląda promowane przez Krystynę Hall przyśpieszenie edukacji naszych dzieci. Mam poważne wątpliwości czy wyjdziemy na tym dobrze jako społeczeństwo.

Ale pani minister ma doskonałe samopoczucie i oczywiście nic sobie do zarzucenia.

Leonardo
O mnie Leonardo

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka