Pamiętacie Państwo jak milicja aresztowała „Majora” Frydrycha za malowanie na murach Wrocławia krasnoludków w zamalowanych miejscach po antyreżimowych hasłach? Akcję „PRECZ Z U-PAŁAMI”? Wielkie żarcie w wigilię Rewolucji Październikowej? Bezradność ZOMO wobec tłumu ludzi w czerwonych czapeczkach?
Minęło dwadzieścia kilka lat budowy demokracji w naszym wolnym Kraju-raju i oto mamy dziś powtórkę z rozrywki. W roli „Majora” tym razem kibice (kibole?) Wisły Płock, którzy na swoim stadionie umieścili rysunki Kaczora Donalda, Toli z kreskówek o Bolku i Lolku oraz napis „Tola ma Donalda. Donald ma Tolę”. Nie wierzę własnym oczom, ale czytam w poważnej gazecie, że zostali oni za to zatrzymani przez mi^G^Gpolicję. Byłby to niezły kabaret, gdyby nie działo się to naprawdę.
Rzecznik płockiej policji, Piotr Jeleniewicz, oświadczył, że kibice złamali regulamin stadionu i naruszyli przepisy ustawy o imprezach masowych. Zapoznałem się z regulaminem stadionu Wisły Płock i jedyny zapis, jaki daje się tu zastosować, to par. 3 ust. 3 lit. k): 3. Na terenie stadionu zakazuje się[...] k) wywieszania flag lub transparentów o treściach obraźliwych lub prowokacyjnych. Gratuluję sędziemu, który będzie musiał udowodnić obraźliwość lub prowokacyjność transparentu z Kaczorem Donaldem i Tolą, będzie zabawa. Prawie tak dobra, jak zakaz krasnoludka.
Najbardziej wierzyć mi się nie chce, że radykalna ofensywa przeciw wolności słowa w imię interesu partii rządzącej nastąpiła za rządów Platformy Obywatelskiej. Nie zgodzą się z tym posmoleńscy aktywiści wyznający spiskowe teorie o zdradzie Tuska i PO, Targowicy itd., ale wiele można powiedzieć o PO, lecz nie to, że kiedy szła po władzę była to parta antydemokratyczna. Natomiast tego, co się dzieje teraz w Polsce nie można inaczej określić niż narastającą atmosferę kwestionowania podstawowych wartości republikańskich.
Wysyłanie policji przeciw emerytom i kobietom, skazywanie na wysokie grzywny za wyrażane publicznie opinie, ostatnio używanie ABW do prześladowania autorów niewygodnych władzy stron internetowych, a teraz Tola… Władzy i jej popieraczom puszczają nerwy, nie widzą, że momentami przez to staczają się w śmieszność. Część tych dziwnych akcji to pewnie nadgorliwość urzędników niskiego szczebla, ale sam fakt, że takie rzeczy się dzieją uświadamia strukturalną słabość naszego Państwa. Może to objaw szoku, jakiego ugrupowanie rządzące doznało idąc na wojnę z klubami piłkarskimi, po tym jak TVN „przełożył wajchę” i nagle się okazało, że masowe media stać na krytykę i naśmiewanie się z rządu.
Przewiduję następujący rozwój wydarzeń. Kibice zaczną wieszać na stadionach same rysunki Bolka, Lolka i Toli, bez żadnych napisów, a policja będzie je zdzierać i aresztować ich autorów. Potem już tylko za białe puste płótna. Przypomniał mi się w tym miejscu dowcip ze stanu wojennego, który Pietrzak umieścił w jednym ze swoich programów, jak to milicja złapała człowieka, który rozrzucał ulotki. Patrzą, a tam same puste kartki. – Panie, a gdzie tekst? – Po co tekst? Wszystko jasne!



Komentarze
Pokaż komentarze (2)