Leonardo Leonardo
447
BLOG

Kazik w gazecie

Leonardo Leonardo Kultura Obserwuj notkę 3

Ostatni koncert Kultu w Stodole był re-we-la-cyj-ny. Organizacja, nagłośnienie, wykonanie, a przede wszystkim uczciwie zagrane prawie trzy godziny. Jako widz poczułem, że artysta ma do mnie szacunek, a nie traktuje mnie tylko jak dostarczającego kasę matoła.

Od dawna twierdzę, że i Kult, i inne projekty Kazika znacznie lepiej wypadają na scenie niż w studio. Nowa płyta KNŻ trochę mnie rozczarowała. Moim zdaniem jest tam trochę za dużo materiału, jakby nie wystarczyło konsekwencji w selekcji. Ale co jak tam będę wybrzydzał, z tego co słyszę o wynikach sprzedaży, ludziom się podoba. Myślę, że trasa koncertowa będzie ekstra.

W Gazecie Wyborczej przeczytałem dzisiaj wywiad z Kazikiem. Bardzo się stara, żeby nie być wyrazistym w poglądach, bo mu to chyba psuje sprzedaż. A może w wieku 48 lat człowiek jednak wie, że rzeczywistość na ogół nie jest czarno-biała. Tylko nie należy się wtedy lansować na buntownika.

Mam do Kazika duży szacunek za to, co osiągnął artystycznie przez te dwadzieścia kilka lat na scenie i za profesjonalizm najwyższej próby w tym, co robi. Nie jest to zbyt częste zjawisko w biznesie rozrywkowym.

W wywiadzie znalazło się kilka akapitów o sprawach publicznych w Polsce. Boleśnie celnych i trudno się z nimi nie zgodzić.

(…) mam dosyć tego, że w Polsce ciągle trzeba składać deklaracje, po której stronie się stoi. Jeślibym mógł, chciałbym mieć coś wspólnego z ludźmi i z jednej, i z drugiej strony. Tymczasem to coraz bardziej niemożliwe. Deklaracja co do poglądów politycznych – nie chodzi nawet o wielkie idee, ale np. o to, że podoba ci się jakiś konkretny pomysł tej czy innej partii – od razu ustawia, a czasem i kończy rozmowę.

(…) spór przybrał już formę dla mnie nie do przyjęcia. Tym bardziej że skądinąd wiem, bo widziałem na własne oczy, że ci ludzie zapiekli w swoim sporze potrafią dyskutować na poziomie koleżeńskim. Zastanawiam się, ile w tej całej eskalacji emocji roli telewizji, która musi być coraz ostrzejsza, aby utrzymać audytorium, musi podkręcać emocje. Może politycy przed kamerami sądzą, że inaczej widz przestanie ich oglądać?

Mało kto zdaje sobie sprawę, że to tak naprawdę jest teatr, więc ludzie przenoszą te emocje na poziom relacji interpersonalnych. Sam mam kilku kolegów, którzy się do mnie nie odzywają, bo zakładają, że mam takie a nie inne poglądy polityczne.

Co zresztą jest nieprawdą, bo ja zasadniczo politykom nie wierzę. Już dawno sparzyłem się na ich socjotechnicznych chwytach, z których jako człowiek, który spędził dziewięć lat na wydziale socjologii, zdaję sobie sprawę. Duża część społeczeństwa odbiera to jednak jako real, no ale co się dziwić, skoro również sporo Polaków nie rozumie, co się do nich mówi w telewizyjnych „Wiadomościach”.

Leonardo
O mnie Leonardo

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Kultura