Dalaj Lama to komunista
Duchowy przywódca buddystów podejmowany z honorami przez przywódców państw oraz hierarchów Kościoła sam siebie określa jako marksistę. Jak sam przyznaje jest przekonany o tym, że komunizm i buddyzm są sobie bliskie : „Kiedy byłem w Pekinie, powiedziałem chińskim przywódcom, że chcę wstąpić do partii komunistycznej. (....) Komuniści troszczą się przede wszystkim o równość i prawa pokrzywdzonych. Jest to bliskie zasadom buddystów : altruizm, troska o innych, szczególnie o tych, którzy jej potrzebują. Ponadto komunizm jest rodzajem humanizmu, tak samo jak buddyzm”. Troska o bliźnich, biednych i poszkodowanych przejawiała się zwłaszcza w masowych wywózkach na Sybir, w bestialskim mordowaniu strzałem w tył głowy niewinnych ludzi, w masowych egzekucjach, katowaniu ludzi w więzieniach, w grabieniu majątku narodowego, deptaniu godności ludzkiej, itd. Dziwi mnie, że taka skandaliczna wypowiedź duchowego przywódcy buddystów nie wywołała medialnej wrzawy oraz oburzenia autorytetów moralnych z jakim mieliśmy do czynienia przy okazji wypowiedzi bp lefebrysty Williamsona. Wiadomo poprawność polityczna ponad wszystko.
A przedstawicielom naszych władz i Kościoła należałoby przypomnieć o prześladowaniach chrześcijan w komunistycznych Chinach, a pamięć o wciąż rosnącej liczbie tych ofiar powinna być najlepszym argumentem przeciwko przyjmowaniu osoby propagującej zbrodniczy system komunistyczny.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)