Proszę poważnie przemyśleć...
Proszę poważnie przemyśleć...
Leszek Smagowicz Leszek Smagowicz
391
BLOG

LIST OTWARTY DO PANA PREMIERA

Leszek Smagowicz Leszek Smagowicz Polityka Obserwuj notkę 0

Do Kancelarii Pana Premiera otwarty

List piszę. Mój stosunek do pana odarty

Już dawno temu został doszczętnie w katuszach

Braku nadziei, że tli się wewnątrz pana dusza.

Wielu w głąb tej materii deliberowało

Głowiąc się mur rozbijali, łamiąc mózg o mało…

Dzisiaj będąc przeto racji tej przekonany

Biję się myślami w jakie to ująć ramy?

Gdyż wielu z mych sióstr i braci w myszce i w piórze

Napisałoby prawdę choć na byczej skórze,

Byleby miała moc tą w dźwięku, je no li tą

By dała entuzjazmu na Rzeczpospolitą,

By mogła dawać zapał prócz słów pokrzepienia,

By oprócz optymizmu wlewała w sumienia

Powiew Jana Pawła odwagi i nowej świeżości

Tej, gdy kraj utonął w duchu solidarności…

 

Tę naszą Polskę w archipelagu wolności

Którą chcemy przekazać, tą pełną godności,

Polskę sprawiedliwą, tą dla mas i Katoli,

Gdzie jest miejsce dla wszystkich, nawet dla Uboli…

I tak tworzą się sterty ślicznych felietonów,

Moc solidnych rozprawek nad Wisłą Platonów.

I ja też spróbowałem prześmiać treść pamfletem.

Brak sensu widzę jednak w walce tym sztyletem.

Kreślę więc te słowa będąc pełen przeświadczenia,

Nie unikam mowy wprost! To są oskarżenia!

Trzeba w końcu zaprzestać śmiać się z tych jasełek,

Które Pan wciąż odstawia w wymianie krzesełek,

Kabaretowych szopek w zmianach swych poglądów,

Rekonstrukcji zrekonstruowanych nierządów,

Z premedytacją tworzyć fakt niedopuszczalny:

Nikt w tym kraju nie jest za nic odpowiedzialny!!!

 

Oświadczam więc Panu odkąd jest on premierem:

O świadome zrównanie demokracji z zerem;

O zwrot kolonialny Polski w postpolitykę;

O zastąpienie jej sensu swą dialektyką.

Każdorazowo w ten sposób poprzykrywaną

„rekonstrukcją rządu ze strukturalną zmianą”.

Brak reform to: „ofensywa legislacyjna”,

Finansów drenaż – „tarcza antykorupcyjna”.

W „imię prawa” łupią nasz kraj grupy przestępcze;

Są sondaże, expose, tematy zastępcze.

Niszczenie rodziny w myśl gender rewolucji,

Oskarżam pana o łamanie Konstytucji:

Poprzez lekceważenie podpisów do Sejmu,

Nawoływanie do bojkotu referendum!

Gdzie demokracji ślad?! W czubku góry lodowej     

Afer smak i smród polityki twitterowej…

 

„Tylko tu i teraz” to jest stan gospodarki

Latami odartej przez rządowe folwarki,

Systematycznie drążonej w różnych skandalach

Rezolucjami drążonej w sądowych salach.

W kłamstwach i korupcji tonął „cud gospodarczy”

W siedmiu latach tłustych obietnic. Nam wystarczy

Praca do śmierci i pozostałe reformy,

Po których dobrze żyje się wszystkim… z platformy.

Do granic absurdu mnożą się wciąż afery,

W zamian z ekranu Premiera uśmiech nieszczery

Wystarczyć ma w akcji pogrubiania portfeli.

Sejmowa obstrukcja, w przetargach klientelizm,

Jednocześnie OFE! Krach sfery budżetowej

Ratować pieniędzmi rencistów rząd gotowy!

Wszem i wobec oskarżam: Miast walczyć z korupcją

Koalicja zajęta jest jej dystrybucją!

 

Nie koniec! To początek do Pana zarzutów!

Nasza Polska staje się krainą bankrutów!

Na łopatkach leży system emerytalny,

Stocznie, kolej, lecznictwo w stanie agonalnym!

Dekadencji karnawał w ławach szkół i sądów,

Banksterzy łamią życia, fiskalny gwałt nierządów!

Umizgami ściągane srebrniki z Brukseli,

Jedną ręką Pan żebrzesz, drugą swoim dzielisz.

Koniec końców władania politpoprawnością,

W ekonomiczne nasz kraj staczasz podległości.

W tym czasie skutkiem pańskiej administracji,

Jest nie powrót, ale exodus emigracji!

Wyrządził Pan wiele szkód – dalej je wyrabiasz

Jak ongiś reformator Wielopolski margrabia.

Dzisiaj w mediach w oparach pi jaru nawijasz,

Mijasz się Pan z prawdą, Polska nasza się zwija!

 

W kolejnych częściach wśród zarzutów w mej krytyce,

Znajduje świadomy ruch w tej parapolityce:

Zrobił Pan tu prywatny teatr objazdowy,

Cynicznych ustawek – festiwal trwa rządowy

Konferencyjek – briefingów tkasz pajęczynę;

W politycznej hucpie jesteś Waść kabotynem.

Śród teatralnych dąsów, błazennej retoryki:

Od pisku, poprzez pięścią w stół, aż po wykrzykniki!

Przy czym dla Narodu nic z tego nie wynika,

Prócz weń wnikającego zchamienia języka.

Oskarżam więc Pana z przekonaniem spokojny

O sprowokowanie nam polsko – polskiej wojny.

Skarżę też tu najbardziej, mając dowód twardy,

Żeś z zaplecza sterował przemysłem pogardy!

Oskarżam ponownie o gwałt na Konstytucji,

W postaci szyderstw z Prezydenta instytucji!

 

Jak polityka w teatr, teatr w politykę

Wkroczył. Tam uprawia tę samą erystykę.

Za cenę subwencji, przyznania jej dotacji

Zajmuje się Sztuka przemysłem agitacji.

Więc w imię tak zwanej „tęczowej tolerancji”

Hołduje się chamstwu w cieniu ekstrawagancji.

Tak, Panie Premierze dziś dzięki twoim lansom,

Każde oplucie w twarz jest zgodne z konwenansem.

Zmarłego Prezydenta odzierać z godności,

Zwyzywać Papieża to dowód poprawności!

Ponownie oskarżam i donośnie piętnuję:

W promocji antypolskiej rząd ten dominuje.

To w pańskich ministerstwach granty płyną zdrojem.

W jednym celu. By grzebać nad duszy ustrojem!

„Pokłosiem” promocji tych antypolonizmów,

Wytaczasz Pan działa „W imię” antagonizmów.

 

Bo tylko sposobem eskalacji podziałów

Potrafisz za mordę trzymać kraj z trybunału!

Swym rzucić biurokratycznych posad kosteczkę,

Tych faszystowskim kijem zlać, tym marcheweczkę.

Połowie zarzucasz sieć „mowy nienawiści”’

Z wyrachowaniem czekając swoich korzyści.

Tymczasem spuszczasz sforę, ściągasz jej kaganiec,

By flagę zmieszać z gównem, obśmiać krzyż i różaniec!

Sto lat nie dał rady symboli tych zaborca

Wytępić! Ni bolszewi kolbami nadzorca!

Ile lat więc można rodaków jak zwierzynę

Szczuć na siebie? Ta obusieczna gilotyna

Z jednej strony tnie ludzi w transie znieczulicy,

Z drugiej złość i bezradność pcha na ulicę.

Czy Goebbelsa słychać, czy sofizmat Premiera

Gdy w flagi faszystów pół Narodu ubiera?!

 

Na chwilę odbiegnę od głównego wątku,

Lecz wrócę by wytłuścić wszystko bez wyjątku…

Szukałem zarysów pośród dzieł literatów,

Śród twórców mądrych bajek, wśród znawców tematu.

Znalazłem dwie postaci prawie idealne

By celnie opisać to rządzenie fatalne.

Władca z baśni Duńczyka wraz ze swoją świtą

Jest lustrzanym odbiciem z puentą znakomitą.

Przecież fałsz i obłudę którą Pan wciąż plecie,

Nie dostrzegą wasale, ale dojrzy dziecię.

Lepiej pański charakter i sposoby dążeń

Machiavelli przedstawił w swoim dziele „Książę”.

Amoralnie, cynicznie i z wyrachowaniem,

Po trupach do celu byle wygrać rozdanie.

Ucieczka do przodu, przyprawianie twarzy,

Czekanie na wroga, co powiedzą sondaże?

Wybieg strachami w tumanach socjotechniki,

„Cel uświęca środki” mottem tej polityki.

 

Polityki li tylko tu na swym podwórku!

Tam, skwapliwie jak piesek już bez swych pazurków,

Z jednej strony stając się pluszakiem salonów,

Z drugiej zginając kark jak sługa Kremla tronu.

Mieliśmy już Stasia co kraj zdradzał w pierzynie,

Na pysk służalczo padał do stóp Katarzynie.

Gdyś na kolanach Moskwie hołd wiernopoddaństwa

Jak on składał, wróciłeś do czasów zaprzaństwa!

Odkąd oddałeś Moskalom smoleńskie śledztwo,

Na każdym polu dajesz Premierze świadectwo

Skundlonej lojalności, nieskrywanej strachem…

Czołobitność przed carem skończyła się krachem!

W imię tego stałeś się alegorią zdrajcy,

Jednocześnie w kraju jesteś też winowajcą.

To za twą przyczyną rozdzielono wizyty,

To za twoją biernością samolot rozbity

Na tysiące kawałków rozszarpały media

Współmatacząc przy śledztwie… Tu gdzie ta tragedia

Miała koniec, miała też swoje praprzyczyny

Narracja zła, która stworzyła tę machinę

Co z pomocą idiotów, służb i poputczików

Ściemniała brak ekspertyz i bez ich wyników

Pozwalała kłamać, sofizmatycznie kręcić,

By świadomość Narodu skutecznie zniechęcić…

A tymczasem świadków i dowody w „śledztwie” tak zwanym,

Ukrywano, niszczono, tworząc nowe rany,

Bez empatii nie licząc się z nikim i z niczym,

Drwiąc z rodzin pomarłych, z pogardą szczać do zniczy!

 

Gdzie byłeś gdy mundur pilotów hańbiono?

Gdy wbijano brzozowy gwóźdź w pierś orła z koroną?

Gdy szlify generalskie, prezydenckie cnoty

Zszargano i opluto Anodiny błotem?!

Grając o zgrozo na trumnach i na zgliszczach wraku

Podzieliłeś kraj swój, podzieliłeś Polaków!!!

W imię czego zakopałeś polski dekalog?

W imię czego wprowadziłeś bolszewicki dialog?

W imię niemiecko – ruskiej rury w Bałtyku

Ocieplać się będziem przy „śpiącym” pomniku?

W pakt z najdroższym na świecie syberyjski gazem?

W znak bratniej pomocy z łupkowym sabotażem?

Czy ta chęć wewnętrznej opozycji złamania

Warta była rosyjskiej ruletki rozdania?!

Każdy z nas powinien mieć tę wiedzę na względzie;

Całość tą dziś zakończę za ciebie orędziem:

 

Przejrzyj Polsko na oczy swe – nabierz odwagi,

Zobacz i głośno krzycz, że książę twój jest nagi!

Zrzuć w końcu na bok okulary propagandy,

By dojrzeć cynizm księcia oraz jego bandy!

Uwierz w swą moc, potencjał wielkich możliwości,

Z podniesionym czołem, bez odartej godności.

Dumnie stań i w przyszłość idź po dobro swych dzieci,

Jutrznia w ideałach przodków niechaj Ci świeci,

Nie bój się i krok po kroku stawiaj pomału,

Szkodników, zdrajców swych pozrzucaj z piedestału.

Strącając w otchłań tych co wstydzą się polskości,

Odrzucisz aktualny stan „nienormalnośći”.

Ad glosem, króciutkie ale bardzo ważkie zdanie:

Jeśli swych dzieci, wnuków nie chcesz na Majdanie,

Niech telewizor znów nie zrobi z Ciebie durnia,

Pióro w karabin zmień już przy wyborczych urnach.

Jestem synem więźnia sumienia z lat 80-ch i Matki Królów. Mam czworo dzieci i szaloną żonę! Republikanin - anty komunista. Aktywnie wierzący.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka