8 obserwujących
189 notek
127k odsłon
434 odsłony

Grzech Abrahama i celibat

Wykop Skomentuj19

Pod koniec czerwca minęła kolejna – dwudziesta – rocznica śmierci ks. J. Tischnera. Był on znaczącą postacią polskiego Kościoła lat 80-tych i 90-tych. W dodatku kontrowersyjną. Z jednej strony był autorem „Historii filozofii po góralsku” – publikacji, która trafiła „pod strzechy”, co jest wyjątkowym osiągnięciem w świecie książek o filozofii i ma wielką wartość edukacyjną. Z drugiej strony jego argumenty w dyskusji o homo sovieticus (własność prywatna miała być remedium na problemy „sierot” po komunizmie), jaką prowadził na początku lat 90-tych, wydawały mi się prymitywne. Rzecz jasna z punktu widzenia popkultury, najbardziej znany jest z bon motu o Marksie i proboszczu. Trochę szkoda, że kojarzony jest dziś głównie z tej właśnie anegdotki, choć trzeba przyznać, że to jedno z najważniejszych zdań jakie wypowiedziano o polskiej religijności w III RP.

Środowisko w jakim się obracał, chciało być wpływowe i może nawet w jakimś sensie było. Dziś pozostały jedynie ślady dawnej świetności. Dość powiedzieć, że najsławniejszym i najbardziej znanym z tego grona jest były wicepremier p. J. Gowin.

Ks. J. Tischner do pewnego stopnia pełnił też rolę medialnego celebryty. Występował w telewizji, wspominano o nim w prasie i raczkującym internecie. Był znany. Również z tego, że był przyjacielem papieża Jana Pawła II. Być może, również z tego powodu wolno mu było więcej. 

Prawie ćwierć wieku temu wspólnie z red. J. Żakowskim, zrealizował serię telewizyjnych rozmów dotyczących nowego katechizmu. W jednej z nich analizowali oni biblijną opowieść o Abrahamie. Tę historię znamy wszyscy. Bóg zażądał od Abrahama ofiary z Izaaka. Dylemat: czy zabić syna i posłuchać Boga, czy wykazać się nieposłuszeństwem, ale zachować potomka przy życiu, to swoisty egzamin. Egzamin który, wbrew temu, co słyszeliśmy na lekcjach religii, został oblany przez Abrahama. W audycji pojawił się nawet termin „grzech Abrahama”.

* * *

Nie pamiętam już jakich argumentów używał ks. J. Tischner, by uzasadnić, że postępowanie Abrahama jest grzechem. Ale postawa patriarchy nie ma w sobie wiele z chrześcijaństwa, a już na pewno jest sprzeczna z sokratejskim podejściem do dobra. Starotestamentowy dylemat przypomina raczej argumenty pokazujące relatywizm pojęcia dobro: zabicie Izaaka jest złe dla Abrahama i jego (egoistycznej?) miłości rodzicielskiej, a dobre dla Boga, choć z zupełnie nieznanych nam (abstrakcyjnych?) powodów. A przecież dobro jest jedno. Wierzymy, że obiektywne. Więc zabicie człowieka w imię najbardziej szczytnych idei nie może być dobre. I tak powinna brzmieć odpowiedź.

Wróćmy jednak do audycji telewizyjnej. Ksiądz profesor, już pod koniec dyskusji, jako przykład grzechu Abrahama podał sytuację, gdy gospodyni nie gotuje w niedzielę obiadu, bo idzie do kościoła(*). Na koniec zapytany czy nie odczuwa, że sam zgrzeszył na sposób Abrahama odpowiedział, że tak. Że mógłby mieć syna, a nie ma.

I w taki to zawoalowany sposób najsławniejszy polski ksiądz końca XX wieku skrytykował celibat. Ale mógł to zrobić, bo był w końcu przyjacielem papieża, wiec na więcej mógł sobie pozwolić.



(*) Nie robiłbym problemu z takim podejściem księdza, choć można by się spytać „Dlaczego gospodyni a nie gospodarz?”. Podejście dziś wyglądające na seksistowskie, takim nie jest. Bo na dawnej wsi podział ról był zdefiniowany dość ściśle. Pisałem już kiedyś na ten temat: kobiety nie orały. Zupełnie inaczej jest w naszych czasach. Ale jak komuś się nie podoba, to można przeformułować tischnerowski przykład grzechu Abrahama zamieniając „gospodynię” na „rodziców.”

Wykop Skomentuj19
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo