„Jeśli wolność słowa w ogóle coś oznacza, to oznacza prawo do mówienia ludziom tego, czego nie chcą słyszeć” – Goerge Orwell
Asumptem do tego „artykułu” są dwa wydarzenia z ostatnich dni.
Pierwsze to odwołanie przez władze Uniwersytetu Warszawskiego wykładu kontrowersyjnego etyka Petera Singera, drugie to wystawa „Wybierz życie” organizowana przez fundację Pro, którą można obejrzeć przy kampusie Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
W przypadku pierwszego wydarzenia, mieliśmy do czynienia z odwołaniem wykładu Singera ze względu na jego – głownie dla władz uczelni i gości, którzy mieli brać udział w panelu dyskusyjnym – kontrowersyjne poglądy. Peter Singer znany jako etyk akceptujący m.in. prawo do aborcji, eutanazji i eugeniki, okazał się aż tak niewygodnym partnerem do rozmów, że wielu uczelnia w imię (właśnie czego! Bo nie chyba wolności akademickiej) nienarażania się środowiskom nie akceptującym poglądów kontrowersyjnego bioetyka, że uczelnia przestraszyła się i to nie tyle Petera Singera ale wolności słowa.
Można nie zgadzać się z poglądami, ale warto choćby wysłuchać adwersarza, podjąć dyskusją. To prawda, poglądy Singera są kontrowersyjne, nawet szokujące (zgoda na aborcję, zabijanie silnie upośledzonych niemowląt ieutanazję).Nie ma nic gorszego nic zamykanie się na dyskusję. Wolność słowa wymaga bowiem abyśmy wysłuchali wszystkich, nawet tych z którymi daleko nam do zgody i zbliżenia w kwestiach dotyczących podstawowych wartości, nawet najbardziej – jak nam się wydaje bzdurnych i idiotycznych pomysłów, idei, poglądów.
Wolność słowa to przecież nic innego jako prawo do publicznego wyrażania własnego zdania oraz poglądów, a także jego poszanowania przez innych. Uniwersytet Warszawski jest miejscem gdzie takie prawo powinno oczywistością, uczelnie to przecież świątynie wolności słowa. Nie tylko wtedy, gdy wolność ta jest ograniczana przez systemy autorytarne, ale także wtedy gdy demokracja zapewnia pełen pluralizm. Tym bardziej nie zrozumiała jest decyzja Uniwersytetu Warszawskiego o wycofaniu się z organizowania spotkania z Peterem Singerem. „Nie zgadzam się z Twoimi poglądami, ale po kres moich dni będę bronił Twego prawa do ich głoszenia” mówił Voltaire, i choćby w imię tej zasady warto bronić nie tyle poglądów ile wolności.
Drugie zdarzenie to wystawa "Wybierz życie", którą zorganizowała fundacja Pro w obronie życia. Przy kampusie UKSW przy ul. Dewajtis stoją antyaborcyjne plakaty:


Trzeba przyznać. Są szokujące i bardzo kontrowersyjne. „Gazeta Wyborcza” jednak nie byłaby sobą, gdyby nie zaczęła kampanii na rzecz usunięcia tych plansz ze zdjęciami z widoku.
„Obok - reklama niedzielnego teatrzyku dla dzieci "Dobre bajeczki" - odbywa się w budynku domu rekolekcyjno-formacyjnego, na którego płocie zawisła wystawa.
Przechodnie przystają i oglądają zdjęcia. Inni przechodzą z odwróconymi głowami. - To straszne - mówi Jolanta Żakiewicz spacerująca z córką i wnukiem w wózku. - Córka chciała to oglądać, ale się nie zgodziłam. Wystawa przeraża, ale czy to sposób na walkę z aborcją? Nie powinna tu wisieć.
- Zbyt szokujące - stwierdzają Jarosław Pawlik i Iwona Jagłowska. Ona dodaje: - Szanuję prawo autorów wystawy do ich poglądów, ale oni nie szanują tego, że nie każdy chce to oglądać.
- Masakra. Pracuję tu, mijam to od kilku dni. Nie mogę na to patrzeć - mówi młoda kobieta i szybko odchodzi”(za wyborcza.pl)
Co łączy oba zdarzenia? Fundament naszej demokracji i rozwoju każdego społeczeństwa – wolność słowa. Czy w imię niezgody na poglądy można odwołać ( co ważne wcześniej uzgodnione ) spotkanie z kontrowersyjnym etykiem na świeckiej uczelni? Okazuje się, że tak. Lepiej wcale nie dyskutować. Przecież z góry wiadomo, że Singer to nawiedzony etyk , oszołom, człowiek bez moralności…
Czy można nie zgadzać na poglądy antyaborcjonistów oraz formą przekazu ich poglądów rozpocząć kampanię mającą na celu wyrugowanie z debaty publicznej adwersarzy? Wygląda na to, że tak. To są radykałowie, którzy w sposób odrażający zawłaszczają przestrzeń publiczną …trzeba ich „zamknąć”, najlepiej w kruchtach…
George Orwell napisał kiedyś jakże wymowie „Jeśli wolność słowa w ogóle coś oznacza, to oznacza prawo do mówienia ludziom tego, czego nie chcą słyszeć”. To te właśnie słowa powinny przyświecać wszystkim tym, którzy w jakikolwiek sposób chcą ograniczać innym prawo do głoszenia i manifestowania swoich poglądów. Zwłaszcza dziennikarze ze względu na szczególną rolę jaką pełnią w demokratycznym państwie powinni dbać aby debata publiczna była bogatsza o różne poglądy, często skrajnie różne. Cenzura obyczajowa, a nawet prewencyjna (trzeba koniecznie usunąć, albo przesunąć przynajmniej zdjęcia ukazujące problem aborcji np. ze względu na możliwość oglądania ich przez dzieci) która czai się za poczynaniami „Gazety Wyborczej” jest niczym innym jak ograniczaniem wolności słowa, narzucaniem jej granic innym. Jedynym ograniczeniem wolności słowa jest jedynie ochrona innych ludzi przez skrzywdzeniem (fizycznym i psychicznym). Jak pisał John Stuart Mill w „Utylitaryzmie”- O wolności (str. 196-197): „Wszelkie czyny ( a więc i także wypowiedzi - autor) przynoszące innym szkodę bez usprawiedliwionej przyczyny mogą, a w niektórych przypadkach muszą, wywołać nieprzyjazne uczucia, a w razie potrzeby
czynna interwencje społeczeństwa. Wolność jednostki musi być ograniczona do tego
stopnia, by nie sprawiała przykrości innym."
Gdy w kwietniu tego roku dr Paul Cameron – kontrowersyjny naukowiec miał mieć cykl spotkań na temat homoseksualizmu i jego szkodliwości dla społeczeństwa (dla jasności nie podzielam jego poglądów) podniosła się burza w lewicowych mediach, która szybko przyniosła efekt i zwykładu kontrowersyjnego naukowca zrezygnowały uniwersytety w Szczecinie, Warszawie i Toruniu, a radio TOKfm.pl żaliło się„ „Ale są miejsca, gdzie bez problemów może prezentować swoje („http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,7814818,Cameron_i_jego_homofobiczna_krucjata_znowu_w_Polsce.html ).Jak to krzywdę mógł zrobićwykład Camerona?Wolnośc słowa zakład przecież istnienie nawet najbardziej absurdalnych poglądów.
Nasz poglądy są słuszne, nowoczesne, Wasze – niepoprawne, wszystkich obrażają... .
Czy nie jest to hipokryzja umysłowa? Peter Singer – tak, ale już Paul Cameron nie. Plakaty antyaborcjonistów jeśli już to gdzieś na uboczu... .
Gdy odwoływano wykłady Paul'a Camerona Jacek Żakowski nie stawał w obronie wolności słowa-jak w przypadku Peter'a Singera - nie pisał artykułu w jednym z największym dzienniku, a przecież jak głosi art. 19 Powszechnej Deklaracjii Praw Człowieka„Każdy człowiek ma prawo dowolności opinii i do jej wyrażania; to obejmuje ”swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu nagranice”
Nasz poglądy są słuszne, nowoczesne,idące z duchem czasu Wasze – zaściankowe, niepoprawne, wszystkich obrażają, to bzdury na które nie powinno mieć miejsca. Powinny jedynie być napiętnowane i odrzucone przez każdego zdroworozsądkowo myślącego człowieka. Takim zasadom zdaje się wyznawać część środowiska dziennikarskiego i to ponoć tego opiniotwórczego, a więc tego od którego wymaga się najwięcej choćby w kwestii zwykłej uczciwości i rzetelności dziennikarskiej, i przede wszystkim wierności własnym zasadom.




Komentarze
Pokaż komentarze (4)